Fot. pixabay.com

Miłość silniejsza od szatana. Historia kobiety, która była opętana

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Niesamowicie trudna, ale też piękna jest historia ich miłości. A przede wszystkim jest dowodem tego, że miłość naprawdę zwycięża szatana.  

Tę historię opowiedział Jarosławowi Dudale w Gościu Niedzielnym mężczyzna, mąż kobiety, która była opętana. 

Myśleli, że to epilepsja 

Poznali się na urodzinach koleżanki. Kobieta od początku nie kryła tego, że ma epilepsję. Jak się okazało, była to choroba, która wymykała się medycznym diagnozom. Zwykle atak epilepsji trwa do 15 minut, a u niej potrafił mieć nawet półtorej godziny. Podczas ataku miały miejsce rytmiczne uderzenia, nienaturalne wykręcanie rąk, twarzy. Pomimo to po 2 latach znajomości wzięli ślub. 

Fot. pixabay.com

Nie mogła zrobić nic dobrego 

Stan kobiety pogorszył się, kiedy zaszła w ciążę i urodziła dziecko. Nie mogła nawet chodzić po schodach, ponieważ dostawała wtedy ataku. Mąż nosił ją na rękach na górę, do mieszkania, przygotowywał posiłki, opiekował się dzieckiem. Do tego doszły kolejne kłopoty: finansowe  mieszkaniowe. Kobietę oskarżono o rzekome ustawienie przetargu i miała o to sprawę w sądzie. 

Najgorzej było, kiedy próbowała zrobić coś dobrego, zwykły obiad dla dziecka czy kawę dla męża. Atak przychodził natychmiast. Wkrótce trafiła do szpitala na operację błędnika, ponieważ nie mogła ustać na nogach. Kiedy po operacji powiedziała do męża: Misiu, kocham cię! Od razu nastąpił atak. Wszystko pozrywane! Krew się leje! Na intensywną terapię! Mariola czuła, że umiera, a lekarze mówili, że wszystko jest OK. Ona się dusiła, a aparatura pokazywała, że wszystko w porządku! – usłyszał od męża kobiety Jarosław Dudała. 

Po 3 miesiącach zaczęła siadać i chodzić. Wynajęli domek w cichej okolicy, ale spokoju nie było. Kobieta miała dziury w pamięci, zaczęła widzieć duchy, bała się iść spać. Ruszała z nożem na własną córeczkę, by w ostatniej chwili się otrząsnąć. Stała się kłótliwa. Zaczepiała sąsiadów, prowokowała kłótnie rodzinne i podsuwała myśl o rozwodzie. 

Opętana! 

Kiedy zamieszkali z siostrą kobiety, żona spędzała sporo czasu w Internecie. Znalazła tam historię dziewczyny, która opisywała przeżycia podobne do tych, które sama miała,  pisała też o lęku przed Kościołem. Przypomniało mi się jak w święta Bożego Narodzenia u mojej mamy Mariola trzęsła się i miała wykręconą twarz, jakby jej szczeka wyskoczyła. Wtedy po raz pierwszy pomyślałem: w tobie chyba siedzi diabeł – wspominał mąż. Ale kobieta nie chciała iść do księdza, twierdząc, że poradzi sobie sama.  

Na mszy świętej dostawała ataków. Traciła przytomność. Kiedy chciała iść do spowiedzi czuła się jak przymurowana do ławki, ale kiedy chciała iść do domu to nic się nie działo. Zaczęło jej się wydawać, że demoluje kościół, że widzi twarze powykręcane jak w horrorach, że atakuje Najświętszy Sakrament. To ją przeraziło. Podczas rozmowy z księdzem wikarym jej twarz znów zaczęła się nienaturalnie wykręcać i wtedy dostała numer telefonu do egzorcysty. 

Fot. pixabay

U egzorcysty 

Trafili do egzorcysty. Tam, podczas modlitwy, kobieta miała silną manifestację, ale na trzecim spotkaniu wydawało się, że jest dobrze. Choć ksiądz egzorcysta odradzał, to kobieta pojechała do pracy do Holandii. Tam wszystko wróciło z jeszcze większą siłą. Powróciła do Polski bez zarobionych pieniędzy. 

Od tamtej pory całkowicie zaufali egzorcyście. Okazało się, że walka dopiero się zaczynała. Teraz Ty, jako mąż, musisz iść przez to razem z żoną. Ważna jest spowiedź i codzienna Eucharystia – powiedział egzorcysta, ksiądz Michał Woliński, do mężczyzny. 

Wszystko przez pakt ze złym duchem zawarty przez przodka 

Okazało się, że podczas wojny przodek kobiety, bojąc się o swoje życie, zamiast skierować się do Boga zwrócił się do złego ducha. Dlatego demon nękał całą rodzinę. Ważnym krokiem było pozbycie się wszystkich rzeczy, które pochodziły od rodziny kobiety, między innymi mebli kuchennych. Żeby je spokojnie zdemontować, trzeba było Mariolę wywieźć z domu. Kiedy wróciła mebli już nie było, ale były garnki i sztućce od rodziców. Było chyba wpół do dwunastej w nocy, jak zacząłem to wszystko pakować i wynosić. Mariola wyjęła z szuflady nóż. – Ty złodzieju! To moje! – krzyczała ruszając na mnie – opowiada maż kobiety Jarosławowi DudaleBał się, ale wyszedł z tymi przedmiotami. Kiedy wrócił żona siedziała spokojnie. 

Poczuliśmy moc Eucharystii 

Podczas mszy świętej byli w zakrystii, do której ksiądz przynosił Komunię świętą dla żony. Zły duch czuł kapłana z Eucharystią jeszcze zanim ten pojawiał się w drzwiach. I próbował się bronić przed tym, by kobieta przyjęła Ciało Chrystusa. Wtedy niektóre demony uciekały, a inne ze złością wołały za nimi, że są tchórzami. Podczas modlitwy na różańcu złe duchy także manifestowały swoją obecność. 

eucharystia monstrancja adoracja

Fot. cathopic

Demon pokonany 

Zły duch ostatecznie opuścił kobietę po prawie 2 latach walki. Wyjechali z młodym księdzem i małżeństwem wspierającym egzorcystę nad morze. Po drodze był Gietrzwałd, Swarzewo i kilka ostatnich podrygów złego. Zareagował na figurkę Matki Bożej Fatimskiej. Potem miała miejsce ostatnia wizyta u egzorcysty i uwolnienie. 

Wcześniej nie byliśmy blisko Pana Boga. Wprawdzie Mariola chodziła kiedyś na oazę, na pielgrzymki, a ja byłem ministrantem, ale potem, gdy miałem 17 lat, to skończyła się ministrantura i moja bliskość z Panem Bogiem. Jakim ja byłem przeciwnikiem spowiedzi…! Dopiero te wszystkie doświadczenia nauczyły nas inaczej patrzeć na życie, świat i na Kościół, który jest teraz naszą rodziną – mówił mąż kobiety w rozmowie z Jarosławem Dudałą 

Teraz już wiedzą, że jeśli do miłości włączony jest Bóg, to nie pokona jej nikt, nawet szatan. 

*** 

Cała historia została opowiedziana w Gościu Niedzielnym (18/2008)  

Zobacz także
Wasze komentarze