fot. Małgorzata Tomaszewska
Afryka: inne oczy i serca [MISYJNE DROGI]
„Afryka jest jak wielki dom z licznymi pokojami. Każdy pokój to inne, odmienne wnętrze, a każde wnętrze to niepowtarzalny zapach Ziemi, siła i duch Człowieka. Afryka otwiera swoje drzwi i nigdy ich nie zamyka. Afryka nigdy się nie kończy” – Dorota Łajło.
Choć mamy XXI wiek, Afryka wciąż jest lądem bardzo dalekim i nieznanym. Wielu z nas patrzy na nią jak na dziki ląd, gdzie istnieje mnóstwo chorób, ludzie są inni, a niebezpieczne zwierzęta czy pająki czyhają w każdym zakamarku. A Afryka, choć jest nam faktycznie bardzo daleka, jest kontynentem pięknym, kolorowym, radosnym i tętniącym życiem.

Ruchoma msza św.
Burkina Faso jest krajem leżącym w Afryce Zachodniej. Panuje w niej ogromna bieda, a klimat jest półpustynny i nieprzychylny dla rolników. Ale mieszkający tu ludzie są weseli i mimo naturalnych trudności – żyją tym, co Bóg stawia im na drodze każdego dnia. Potrafią być radośni i spełnieni, zafascynowani światem obok nich. Oficjalnie używa się tu francuskiego, ale języków lokalnych jest tu pond 60. – Lokalne języki mają miejsce w liturgii, katechezie i innych nabożeństwach kościelnych. Z pewnością w ten sposób nauczanie Chrystusa czy Kościoła jest łatwiej przyswajane przez miejscowych. Także i muzyka tradycyjna jest wykorzystywana w liturgii. W zależności od regionu i mieszkającego tam narodu, oprawa muzyczna odwołuje się do lokalnej tradycji i estetyki muzycznej. Jest czymś powszechnym używanie instrumentów lokalnych – takich jak tam-tamy, grzechotki, ksylofony oraz lokalne harfy zwane tutaj „kora” – mówi Jacek Wróblewski MAfr, który od wielu lat posługuje w Burkinie Faso.

Eucharystia tutaj jest mszą „ruchomą”, pełną tańca, oklasków i śpiewu. Ludzie poprzez te gesty chcą wyrazić swoją miłość i szacunek do Stwórcy, którego noszą w sercach. I czym muzyka bardziej głośna, tym ma większe znaczenie. „Gdzie słyszysz śpiew, tam wstąp, tam dobre serca mają. Źli ludzie, wierzaj mi, ci nigdy nie śpiewają” – mówił Goethe. I w Afryce to zdanie jest obecne w każdej zagrodzie, choć raczej nikt go tutaj nie słyszał. Każda uroczystość domowa: chrzest, ślub, jakakolwiek rocznica, święta czy nawet pogrzeb – muzyka jest jednym z głównych punktów. Bez muzyki nie ma świętowania.

Trzeba mieć wiele, bądź dużo?
Jednym z wielu pytań, które stawiam sobie, patrząc na Burkińczyków jest pytanie o to, czy człowiek, który nie ma nic, może być szczęśliwy? Czy Kościół i Bóg może dać szczęście tym ludziom? Myślę, że odpowiedź dla wielu ludzi ze świata zachodniego może być różna, a dla tutejszych ludzi odpowiedź zawiera się w jednym słowie: tak. – Będąc biednym – można być szczęśliwym, bo życie nie zatrzymuje się tylko na rzeczach materialnych, ale także, a może i przede wszystkim, na tym, co duchowe. Relacje międzyludzkie, rodzinne – to one nadają sens naszemu życiu. Wielu biednych może czuć się odrzuconymi przez znajomych, którzy mają sporą sumę na koncie – bo dostatek i pieniądze w dzisiejszym świecie często nie znają szacunku do biedy. Zamożni nie chcą mieć za wiele wspólnego z biednymi. Ale jest Kościół; Kościół, który zawsze kochał i kocha ludzi biednych i to właśnie oni są w centrum jego zainteresowania i czują się ważni. To właśnie w Kościele ludzie, którzy nie mają bogactw mogą się czuć szczęśliwi – snuje refleksje Eli- sabeth, mieszkanka Gourcy, matka czwórki dzieci. I to jest prawda, żaden pieniądz, żaden luksusowy samochód czy wygrana na loterii nie mogą nam dać prawdziwego szczęścia.

Afrykańska rodzinność
Ludzie Afryki wiodą życie szczęśliwe, ciesząc się, że mają rower, że droga do studni nie jest daleka, że kukurydza w tym roku obrodziła. To jest dla nich wielkie szczęście. Poruszającym obrazem jest widok afrykańskiej rodziny i relacje panujące między jej członkami. W Europie brakuje szacunku do rodziców, osób starszych, młodsi nie mają dla nich czasu. Młody człowiek nie potrafi usiąść w niedzielne popołudnie przed domem ze starszymi rodzicami i rozmawiać z nimi ot tak, po prostu. Gdzie podział się szacunek i czas dla starszych, poważanie dla ich rad?
A w Afryce takie zjawisko jest czymś naturalnym, stanowi ważną i nieodłączną część życia rodzinnego. Idąc przez wioskę, odwiedzając rodziny, bardzo często widzę młodych ludzi, którzy z rodzicami, dziadkami czy nawet sąsiadami siedzą w grupie przed domem czy pod drzewem i rozmawiają, dyskutują. Jest tam radość, szczerość i czas. Czas dla osoby, a nie dla przedmiotu – bo tak można traktować najbliższych. Ludzie żyją naprawdę w wielkiej harmonii ze sobą, z naturą, a więzy rodzinne są bardzo mocne. Rodzina i szacunek do życia to największa wartość, której złamać się nie powinno. – Czy jest coś piękniejszego, co dał mi Bóg, niż rodzina? To dla niej potrafię przezwyciężać trudności, aby godnie żyć i postępować tak, jak Bóg nam przykazuje. Rodzina jest świętością. Możemy być biedni i rozkwitać w rodzinie, ale i można być bogatym, mieć wielkie pieniądze, ale być nieszczęśliwym. Gdy w familii panuje prawdziwa miłość, to żadne trudności, kłótnie nie stanowią przeszkody, aby nadal rozkwitać rodzinnie. Rodzina jest podstawą i sensem życia – dzieli się Basile, mąż i ojciec.

– W Afryce być szczęśliwym – to być użytecznym, pomocnym dla innych. To być gotowym pomagać tym, którzy tego potrzebują. Kochać rodzinę, być dla innych, ale i dbać o rozwój i wzrost duchowy. Być blisko Stwórcy i nigdy nie zapomnieć, że świat może zapomnieć o nas, biednych, ale Bóg nigdy o nas nie zapomni. On każdego dnia daje nam o sobie znać i my wiemy, że zawsze możemy liczyć na Jego pomoc. Kiedyś w życiu przechodziłem przez bardzo trudne chwile, byłem załamany, nie widziałem sensu życia, ale On czuwał! To dzięki mojemu Bogu dziś jestem tym, kim jestem – szczęśliwym człowiekiem, mężem i ojcem – dopowiada Wendpanga.

Cieszyć się tym, co mam
Afryka choć biedna – jest piękna. Ludzie są naprawdę pełni zadowolenia i radości z tego, co przynosi każdy dzień. Choć mają ciężkie życie – bo brak pracy, trudny klimat, praca w polu wymaga wiele sił, bieda na każdym kroku – to nie narzekają. Cieszą się z tego, co mają, dostrzegają piękno świata i ludzi, Boga, który ich stworzył. Wystarczy miska ryżu, by nie być głodnym, trochę muzyki, obecność rodziny, dobry przyjaciel i w tym wszystkim Bóg, który kocha i na pewno nie zapomina o Czarnym Skrawku Ziemi, jakim jest Afryka. Chyba mają inne oczy i serca, skoro to zauważają i to im wystarczy.
>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Zamów prenumeratę<<<
Dobrze, że mamy w Europie rozwinięte technologie, które ułatwiają nam życie, trzeba z nich korzystać, ale w tym wszystkim musimy pamiętać o tym, aby nie zagubić swojego życia, które możemy przeżyć tylko raz. Myślę, że pomimo tak rozwiniętej nowoczesności, niejednokrotnie możemy brać przykład z Afrykańczyków, którzy nie mają nic, albo prawie nic, a potrafią być wdzięczni za wszystko. Afrykańczyków, którzy mogą uczyć pokory, radości i prostoty serca. Afrykańczyków, którzy są szczęśliwi z tego co mają i dostrzegają piękno świata i ludzi, za co są wdzięczni Bogu. – Czuć się przydatnym, pomocnym i mieć pokój i miłość w sercu. Być gotowym pomagać tym, którzy tego potrzebują bardziej niż ja. Pracować i brać odpowiedzialność za swoje życie. Wiedzieć, że Bóg o mnie pamięta i że mogę na Niego zawsze liczyć, że z miłości stworzył świat i ludzi, też tych trudnych – oto przepis na spełnione życie według Basilego.

Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Pochwalony bądź, Panie! Zachwycić się światem [MISYJNE DROGI]
Czyńcie sobie ziemię kochaną [MISYJNE DROGI]
Papież napisał list do biskupów z Afryki






Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny