fot. Ginebra Peña Gimeno
Amazonia: tam, gdzie Kościół wsiada do łodzi [MISYJNE DROGI]
Dla Kościoła nie jest egzotycznym krajobrazem ani etnograficzną ciekawostką, lecz przestrzenią spotkania z konkretnym człowiekiem. Tam, gdzie drogi kończą się na brzegu rzeki, tam Kościół wsiada do łodzi, ewangelizuje – ucząc się pokory, cierpliwości i nowych form bycia uczniem i misjonarzem. Robią to polskie świeckie misjonarki.
Postrzegamy Amazonię, a tym samym staramy się ją zrozumieć i interpretować, według swoich zainteresowań oraz potrzeb. Każdy podróżnik czy też naukowiec, inwestor albo polityk będzie na to samo piękno i różnorodność tego obszaru patrzył w inny sposób. Piękno przyrody amazońskiej może być bardzo intensywnie przeżywane, ale jest ono na swój sposób bardzo wymagające. Wielu zachwyca się bowiem bardziej przyrodniczym środowiskiem życia tamtejszych ludzi niż samym człowiekiem.
Co pierwsze?
Dla misjonarzy i misjonarek Amazonia to przede wszystkim konkretni ludzie zamieszkujący ten olbrzymi obszar. Oszałamiająca przyroda stanowi jedynie piękne tło ich codziennego życia. Dlatego tak ważne jest pytanie, jak dotrzeć do tych ludzi i jak pośród nich realizować misyjne posłanie. Jak towarzyszyć i pomagać ludziom żyjącym w miastach albo jak dotrzeć do tych żyjących w najdalej położonych wioskach? Jak im towarzyszyć jako słudzy Ewangelii, niosąc nadzieję i pracując nad krzewieniem wiary w Dobrą Nowinę? Dla misjonarzy ludność Amazonii to nie tylko ciekawostka etnograficzna albo polityczny problem, który należy rozwiązać, ale ewangelizacyjne wyzwanie, z którym trzeba się zmierzyć w porządku wiary i szacunku. Nie jest to zadanie łatwe, zwłaszcza kiedy wokół panuje skrajna nędza, niesprawiedliwość i bezprawie.

Znowu łodzią?
Aby móc realizować posługę misyjną w wymiarze głoszenia Ewangelii i katechizacji oraz życia sakramentalnego, jak również promocji ludzkiej, odpowiadając tym samym na liczne potrzeby z zakresu edukacji i formacji ludzkiej czy też promowania opieki zdrowotnej, misjonarz i misjonarka w Amazonii są zobowiązani do podjęcia permanentnego wysiłku duchowego i intelektualnego. Po pierwsze potrzebny jest entuzjazm, aby skorzystać z możliwości uczenia się, czyli dogłębnego poznawania kultur (języków, przejawów ich religijności) poszczególnych ludów. Po drugie, ważna jest gotowość do takiego podążania za ludźmi, aby do nich dotrzeć, z nimi się spotkać i pośród nich, na ile to możliwe, pozostać. Po trzecie, biorąc pod uwagę ogromne odległości, które należy pokonać zazwyczaj łodziami po amazońskich rzekach, należy mieć dobrą kondycję duchową i olbrzymią determinację wynikającą z głębokiej wiary, że to, w czym się uczestniczy, że podejmowany wysiłek – ma sens. Po czwarte, wymagana jest odpowiednio wielka doza nieobłudnej miłości do spotykanych ludzi, do których się płynie bezlitośnie ciągnącymi się godzinami, zwłaszcza kiedy początkowy zachwyt amazońską egzotyką już minął, zaś bieżące zadania stają się coraz bardziej wyraziste.

Za sterem łodzi
Życie i praca nad wielką rzeką uczą wielkiej pokory i cierpliwości, mądrości i roztropności. Może się komuś wydawać, że już o rzece wszystko wie i okazuje się, że jego wiedza jest częściowa i ułomna. Rzeka ujawnia się i trzeba ją umieć czytać, ale z natury pozostaje nieprzewidywalna. Dlatego jest dobrą nauczycielką i wychowawczynią misjonarzy. Bez koniecznej pokory, a zarazem bez sporej wiedzy, jak również bez staranności, kreatywnego zaangażowania i obowiązkowości, trudno coś osiągnąć, tak jak trudno dotrzeć do wyznaczonego celu. Pięknym odniesieniem jest również nieustanna zmienność rzeki, co swoją drogą wymaga nieustannej czujności przy nawigowaniu po niej. Życie rzeki i jej naturalną zmienność można odnieść do podejmowanych obecnie wysiłków mających na celu wypracowanie Kościoła o amazońskim obliczu.
Meandry historii
Historia misji w zachodniej Amazonii jest niezwykle frapująca, ale też niestety mało znana. Już w pierwszej połowie XVII w. jezuici rozpoczęli dzieło misyjne, zakładając sieć wiosek misyjnych zwanych redukcjami. W roku 1767, kiedy wydalono jezuitów z Ameryki Łacińskiej, funkcjonowało na obszarze Górnej Amazonii (Maynas) kilkadziesiąt większych i mniejszych wiosek misyjnych, będących ważkimi centrami misyjnymi. Pracowali na tym obszarze również franciszkanie. Jednakże wiek XIX okazał się surową cezurą dzieła misyjnego.

W 1900 roku papież Leon XIII utworzył trzy wikariaty apostolskie w peruwiańskiej Amazonii. Jednym z nich był wikariat San León del Amazonas (Iquitos) powierzony augustianom. Był to bardzo trudny okres boomu kauczukowego. Wielu się bo-gaciło ponad miarę, kosztem wyzysku ludności autochtonicznej, czemu starali się zapobiegać misjonarze.

Po wielu perturbacjach i poszukiwaniach nowych rozwiązań, papież Pius XII w roku 1945 utworzył prefekturę apostolską San José del Amazonas i powierzono ten obszar franciszkanom z prowincji „San José” w Kanadzie. Dziesięć lat później prefektura została podniesiona do rangi wikariatu apostolskiego św. Józefa Amazonii. Współcześnie w wikariacie funkcjonuje 16 placówek misyjnych, które stanowią dla misjonarzy i misjonarek zaplecze, a zarazem porty, z których wypływa się do ludzi żyjących w wioskach w głębokim interiorze.
Uczeń-misjonarz na rzece
Dla ludzi Kościoła w Amazonii, ważkim punktem odniesienia czy też kryterium postępowania jest sentencja być uczniem i misjonarzem. Misjonarze z Amazonii, jak kiedyś uczniowie Jezusa z Nazaretu, czują się zobowiązani do rozwijania inwencji ewangelizacyjnych – do bycia kreatywnymi wobec tak licznych wyzwań o charakterze ewangelizacyjno-eklezjalnych, społeczno-politycznych oraz kulturowych. Emocjonujące jest to, że w tych niełatwych okolicznościach i w tak wymagającym środowisku przyrodniczo-społecznym z powodzeniem funkcjonuje i rozwija się lokalny Kościół. W interiorze są to przede wszystkim miejscowe wspólnoty, prowadzone przez świeckich (lokalnych liderów/ liderki), którzy współpracują z przy-bywającymi do nich od czasu do czasu duchownymi albo misjonarkami. Brak posługi duszpasterskiej ze strony księży jest odczuwalny i nieco bolesny, ale nie jest postrzegany jako problem „nie do pokonania”. Na ile to możliwe, na tyle to właśnie świeccy wraz z misjonarkami wypełniają ową przestrzeń, wypracowując nowe oblicze Kościoła amazońskiego. Nie jest to łatwe zadanie, kiedy codzienne życie toczy się powolnym rytmem kapryśnej rzeki.

Misjonarki z Polski
W ostatnich dekadach mocno zmieniła się struktura pochodzenia misjonarzy. Początkowo byli to głównie franciszkańscy klerycy, bracia i ojcowie z Kanady. Obecnie pracują tam również inne zgromadzenia misyjne, misjonarze z rozmaitych krajów, jak również wiele osób świeckich. Na szczególną uwagę zasługuje grupa polskich misjonarek. Są one pięknym przykładem misyjnego entuzjazmu i konsekwencji (wspomnę tu jedynie Dominikę Szkatułę pracującą w Amazonii od niemal pół wieku) oraz ewangelizacyjnej kreatywności.
>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Zamów prenumeratę<<<
„Polskie Dziewczyny” nie pozostają mentalnie zakotwiczone w tradycyjnych strukturach i modelach czy metodach misyjnych, ale z powodzeniem odnajdują się w nowych realiach misyjnych Amazonii. Kluczowym zrozumieniem bowiem nie są już tyle misje ad gentes w wymiarze geograficznym, ale sytuacje misyjne, w których nie ma miejsca na powielanie starych schematów – jest w nich miejsce na mierzenie się z nowymi wyzwaniami i wykorzystywanie „nowych bukłaków”. W wieloletniej pracy misyjnej, zwłaszcza w tak trudnych i wymagających warunkach jakie stwarza Amazonia, może pojawić się znużenie albo zniechęcenie. Dlatego czymś zasługującym na uznanie jest utrzymywanie wysokiego poziomu ewangelicznej kreatywności oraz radości z wykonywanych posług misyjnych. Warto zatem podkreślić, że w tym pięknym procesie uczestniczą również polskie misjonarki, pracujące w wikariacie apostolskim San José de Amazonas, w peruwiańskiej części Amazonii.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Biskup z Peru: Amazonia w sercu misji Kościoła
Betlejem po amazońsku [MISYJNE DROGI]
Amazonia: 20 lat bez pierwszej Komunii [MISYJNE DROGI]






Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny