EPA/MARK NAFTALIN / UNICEF

Epidemia wirusa ebola w sercu Afryki: konflikty zbrojne i zapaść systemu opieki

„Walka z epidemią jest bardzo trudna, ponieważ na zagrożonym terenie praktycznie nie działa system opieki zdrowotnej. W jakiejś mierze sytuację ratują misyjne przychodnie, ale jest ich za mało” – mówi Dante Carraro, dyrektor działającego w Demokratycznej Republice Konga stowarzyszenia „Lekarze dla Afryki”. To właśnie w tym kraju stwierdzono pierwsze ogniska wirusa. 

Afrykańska agencja zdrowia publicznego potwierdziła epidemię 15 maja. Dwa dni później Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) ogłosiła międzynarodowy stan zagrożenia zdrowia publicznego w związku z wybuchem eboli. Ma to na celu postawienie sąsiednich krajów w stan najwyższej gotowości i zmobilizowanie wsparcia ze strony społeczności międzynarodowej. Nie jest to jednak stan zagrożenia pandemicznego. Do tej pory odnotowano 80 zgonów i 246 zachorowań, z czego tylko osiem przypadków zostało potwierdzonych laboratoryjnie. 

Utrudnione dotarcie do chorych

Pierwsze ogniska wirusa stwierdzono w prowincji Ituri, gdzie działają grupy zbrojne terroryzujące ludność, wirus przedostał się następnie do stołecznej Kinszasy oraz przekroczył granice i trafił do stolicy Ugandy, gdzie stwierdzono pierwsze zgony. Badania laboratoryjne potwierdziły również przypadek eboli w regionie Gomy, który jest kontrolowany przez rebeliantów z ugrupowania M23, wspieranego przez Rwandę. „Niestabilna sytuacja i powszechny brak bezpieczeństwa utrudniają niesienie pomocy” – wskazuje Dante Carraro. Dodaje, że wirus atakuje osoby najsłabsze. „Na tych terenach żyją ludzie bardzo ubodzy, często niedożywieni, mieszkają w dużych skupiskach, stąd obawy przed rozprzestrzenieniem epidemii” – mówi siostra Teresina, pracująca w regionie Ituri. Ksawerianka podkreśla, że w niesienie pomocy aktywnie włączyły się przychodnie misyjne, ale nie wszystkie dysponują potrzebnym sprzętem, brakuje też miejsc do izolacji chorych i kwarantanny. 

>>> „Ciao Leone” – Afryka żegna papieża. Leon XIV odwiedził 4 kraje i 11 miast

Izolacja i kwarantanna

W Kongu działają „Lekarze bez Granic”, którzy w związku z epidemią intensyfikują swoje działania. Chodzi przede wszystkim o izolowanie zakażonych, udzielanie pomocy poprzez nawadnianie, czyli przywracanie płynów do organizmów, które wirus „opróżnia”. Trish Newport, która odpowiada za projekty kryzysowe w Kongu, podkreśla, że tak duża liczba przypadków w ciągu dziesięciu dni i rozprzestrzenianie się wirusa na kolejnych obszarach, jest powodem do wielkiego niepokoju. „Bardzo ważna jest izolacja zakażonych i znalezienie wszystkich osób, z którymi byli w kontakcie, by mogły przejść kwarantannę. To niby proste, ale wyegzekwowanie tego w Kongu jest bardzo trudne” – podkreśla Dante Carraro. Włoski lekarz wskazuje, że izolacja i kwarantanna mają podstawowe znaczenie, ponieważ w przeciwnym wypadku ebola może wymknąć się spod kontroli. 

Zdj pglądowe, fot. HUGH KINSELLA CUNNINGHAM, PAP/EPA

>>> Afryka i Azja: rośnie liczba powołań kapłańskich

50 lat 17 epidemii

Zlokalizowany obecnie wirus należy do szczepu Bundibugyo, który jest jedną z trzech odmian eboli, na którą nie ma jeszcze szczepionki. Według WHO w wypadku zarażenia śmiertelność sięga 50 proc. Ebola przenosi się poprzez kontakt z płynami ustrojowymi osób zakażonych, a okres inkubacji wynosi od 2 do 21 dni. Pierwsze objawy przypominają grypę: gorączka, osłabienie, ból głowy. Następnie pojawiają się wymioty i biegunka, dochodzi do wyniszczających krwotoków wewnętrznych i zewnętrznych. Po raz pierwszy odkryto ebolę właśnie w Kongu w 1976 roku. W ciągu 50 lat w kraju odnotowano 17 epidemii: najbardziej śmiercionośna miała miejsce w latach 2018–2020, kiedy zmarło prawie 2300 osób. Epidemia, która pochłonęła najwięcej ofiar w historii (ponad dziesięć tysięcy), wybuchła w latach 2014–2016 w trzech krajach Afryki Zachodniej (Gwinea, Liberia i Sierra Leone).

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze