Etiopia. Niepewna przyszłość [MISYJNE DROGI]

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

To kraj, który jako pierwszy w Afryce oficjalnie przyjął chrześcijaństwo – już w IV wieku. Dziś chrześcijanie są tam prześladowani przez muzułmanów, władze państwowe, a nawet plemienne.

Etiopia to kraj, który rzadko gości w informacjach światowych mediów. Chyba że zdarzy się coś wyjątkowego, jak niedawna katastrofa lecącego do Kenii samolotu tamtejszych linii lotniczych. Zginęło wówczas 157 osób. Ten afrykański kraj przez dziesiątki lat należał do najbiedniejszych na świecie. W połowie lat osiemdziesiątych XX w. około miliona Etiopczyków zmarło na skutek klęski głodu. Kraj ratował się wtedy pomocą międzynarodową. Utrwaliło to powszechne przekonanie, że jest to miejsce permanentnego głodu. Od 2004 r. sytuacja gospodarcza zaczęła się poprawiać. Dochód narodowy brutto na mieszkańca wynosił wtedy 584 dolary, a w 2017 r. było to już 2165 dolarów. Lokuje to Etiopię na 165. miejscu na świecie na 189 klasyfikowanych krajów. Dla porównania w Polsce dochód ten wynosi 29 521 dolarów, co daje nam 45. miejsce.

>>> Kolonia: bezdomni znaleźli pomoc w… seminarium

Nie tylko Hajle Selasje i rastafarianie

Etiopia znana jest też z niezwykle barwnego władcy, cesarza Hajle Selasje I (w tamtejszym języku imię to oznacza „Potęga Trójcy”), rządzącego tym krajem od 1930 r. do 1974 r. On sam określał się jako „Cesarz Haile Selassie I, Zwycięski Lew Plemienia Judy, Wybraniec Boży”. Stał się symbolem (oraz mesjaszem) parachrześcijańskiego ruchu Rastafari. To właśnie jego Ryszard Kapuściński opisał w książce „Cesarz”. Dziś chrześcijanie stanowią 59,5% ludności kraju (64 mln), a muzułmanie 34%. Zdaniem amerykańskiego Departamentu Stanu tych drugich może być nawet 40–45%, w samej Addis Abebie mieszka ich około miliona. Liczby te dopełniają wyznawcy tradycyjnych religii plemiennych (5,8%) i ludzie bezreligijni. Podczas gdy chrześcijanie zamieszkują głównie tereny górzyste na północy kraju, muzułmanie i animiści zasiedlają nizinny wschód i południe.

>>> Modlitwa „owcy” do Jezusa Dobrego Pasterza

 

Foto: Open Doors

1600 lat chrześcijaństwa w Etiopii i prześladowania?

Według analizy sytuacji religijnej w Etiopii przygotowanej przez Open Doors w kraju tym spotykamy cztery źródła prześladowań chrześcijan. Są to kolejno: islamski ekstremizm, protekcjonizm denominacyjny, ustrój dyktatorski oraz antagonizm plemienny. Jest to więc sytuacja podobna do tej, jaką znamy z Nigerii. Tam też najwyższy odsetek ludności chrześcijańskiej przy dużym udziale muzułmanów daje w rezultacie nasilenie przemocy skierowanej przeciwko chrześcijanom.

>>> Kolonia: bezdomni znaleźli pomoc w… seminarium

Niewolnica szamana

Przykładem drogi, jaką często przechodzą etiopscy chrześcijanie, jest historia Marty (imię zmienione). Dziewczyna dorastała w rodzinie, która praktykowała popularny synkretyzm – islam z mieszaniną wierzeń miejscowych. W niektórych wioskach szamani domagają się od mieszkańców wynagrodzenia za „duchową ochronę”, którą im oferują. Mogą to być pieniądze, towary – a czasami nawet ludzie. Tak było z Martą. Kiedy była jeszcze małą dziewczynką, rodzice odpowiedzieli na żądanie szamana i „dali” mu Martę. Miała być niewolnicą i żoną. Na szczęście miała ciotkę, która była chrześcijanką i opiekowała się dziewczyną. Odwiedzała ją regularnie i, zachowując ostrożność, opowiadała jej o Chrystusie. Pewnego dnia Marta postanowiła zostać naśladowczynią Jezusa i potajemnie zaczęła uczęszczać do pobliskiego kościoła. Jako nastolatka opuściła szamana i wyprowadziła się od niego. Skutkiem podjętych przez nią decyzji była skierowana przeciw niej ogromna wrogość. Ale w tym czasie również jej matka i rodzeństwo uwierzyli w Jezusa. Dziś Marta mieszka z jednym z braci i z ciotką w stolicy kraju, Addis Abebie. Dzięki dorywczym pracom zarabiają niewielkie pieniądze, które wysyłają do rodziny. Ojciec ich opuścił, a cała wieś nie chce mieć z nimi nic wspólnego – tylko dlatego, że stali się uczniami Chrystusa.

Policjant chrześcijanin

Typowa dla losów wierzących w Chrystusa Etiopczyków jest historia 25-letniego policjanta Adane (imię zmienione) pochodzącego ze wschodniego Somali, regionu w prawie stu procentach zamieszkałego przez muzułmanów. On sam chrześcijaninem został dwa lata temu. Jego problemy zaczęły się od tego, że jeden z jego kolegów, także służących w lokalnej policji, złożył na niego skargę u miejscowych władz. Dotyczyła ona faktu, że Adane w mundurze opowiadał mu o swojej wierze chrześcijańskiej. Urzędnika zaskoczyło już to, że w tym rejonie ktoś w ogóle jest chrześcijaninem. Młodemu policjantowi najpierw zasugerowano powrót do islamu. A kiedy ten odmówił, powołując się na konstytucyjne prawo do wolności religijnej, został aresztowany. Po interwencji przedstawiciela urzędu praw człowieka Adane został wprawdzie zwolniony z aresztu, ale jednocześnie dowiedział się, że wydalono go ze służby w policji. Poradzono mu zmianę miejsca zamieszkania na jakiś inny region kraju – w mniejszym stopniu zamieszkały przez wrogów chrześcijaństwa.

>>> Komunia duchowa. Modlitwy, które pomogą zjednoczyć się z Jezusem

Od połowy 2018 r. narastają w Etiopii akty przemocy wobec chrześcijan. W czerwcu ubiegłego roku zamordowano 20 chrześcijan w Bale Goba na terenie prowincji Oromia, w zachodniej
części Somali. W sierpniu znów zginęło 15 duchownych chrześcijańskich, spalono też dziesięć kościołów, tym razem we wschodniej części Somali. Do tego dziewięć kościołów ewangelicznych
zostało splądrowanych lub zdewastowanych. Według danych oficjalnych zginęło przy tym 30 chrześcijan, źródła lokalne mówią nawet o 50 ofiarach. W samym tylko rejonie stolicy tej prowincji, Dżidżiga, aż 20 tys. Etiopczyków musiało opuścić swoje domy z powodu nasilających się tam konfliktów etnopolitycznych. Niestety, z dużym prawdopodobieństwem można założyć, że w najbliższym czasie konflikt ten będzie narastał i coraz częściej możemy słyszeć o ofiarach prześladowań religijnych w Etiopii.

Włodzimierz Tasak

>>>Tekst pochodzi z „Misyjnych Dróg”. Wykup prenumeratę<<<

Zobacz także
Wasze komentarze