fot. wikipedia.org

Indie – kraj pełen sprzeczności  

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Bogactwo i nowoczesne miasta kontrastują tu z pozbawioną perspektyw wsią oraz slumsami, wykształcenie ściera się z analfabetyzmem, a hinduizm współistnieje z każdą znaną na naszej planecie religią i sektą. Skoro wyznawana jest tam każda religia, to również oczywiście i chrześcijaństwo, a w nim katolicyzm. Istnieniu katolicyzmu w Indiach towarzyszy jednak wiele zawiłości.  

 

W Indiach mieszkają wierni różnych kościołów chrześcijańskich, niełatwo więc opisać, w jaki sposób pojawiły się na tym subkontynencie. Uporządkowania faktów dotyczących poszczególnych obrządków nie ułatwia także to, że współistnieją w bliskich relacjach, zarówno terytorialnych, jak i międzyludzkich. W  zrozumieniu tych powiązań przeszkadzają również spory, które toczą się pomiędzy hierarchami różnych obrządków, głównie z powodów historyczno-kulturowych. Na szczęście, pomiędzy świeckimi wiernymi nie dochodzi do niesnasek. 

 

Wiele twarzy chrześcijaństwa 

Chrześcijaństwo w Indiach reprezentowane jest przez trzy wyznania: katolickie (dzielące się na trzy ryty, o których więcej za chwilę), prawosławne oraz protestanckie. Wierni prawosławni stanowią niewielki odsetek mieszkańców Indii, ponieważ są potomkami rosyjskich, greckich i melchickich imigrantów. Kościół ewangelicki za to znany jest Hindusom od siedemnastego stulecia. Jako pierwsi do Indii przybyli protestanci z Holandii. Na przełomie XVII i XVIII w. na terytorium Indii zostali wysłani misjonarze duńscy. Obecni byli w tym kraju aż do początków XIX w., kiedy to ich ewangelizacyjną rolę przejęli anglikanie. Później w ramach misji protestanckich do Indii przybyli Niemcy, Szwedzi oraz Amerykanie. Obecnie Kościół ewangelicki w tym kraju rozwija się prężnie. Liczba jego wyznawców wzrasta. Wśród indyjskich protestantów możemy wyróżnić m.in. adwentystów dnia siódmego czy metodystów. Formalnie protestanci w Indiach podlegają metropolicie Nowej Zelandii. 

 

fot. cathopic.com

Trzy ryty katolickie 

Interesująca jest historia pojawienia się katolików na terytorium Indii. Otóż, jest to kraj, w którym chrześcijaństwo istnieje od dwóch tysięcy lat. Reprezentantami „starego” katolicyzmu są katolicy dwóch obrządków: syro-malabarskiego i syro-malankarskiego. Według samych wyznawców oraz tradycji, chrześcijaństwo „przyniósł” im św. Tomasz, apostoł. Choć nie istnieją na to niezbite dowody, a wielu badaczy twierdzi, że Didymos dotarł do Jemenu, a nie do Indii (a sami wyznawcy tych dwóch rytów wywodzą się od perskich i syryjskich imigrantów), to jednak taka możliwość nie jest wykluczona. Trzecią grupę katolików indyjskich stanowią „łacinnicy”. Pojawili się oni  w wyniku działalności misyjnej europejskich zakonników, najpierw franciszkanów, potem dominikanów. Ewangelizatorzy przybywali do Indii począwszy od XIII w. wraz z europejskimi podróżnikami, wśród których najbardziej znani są Marco Polo i Vasco da Gama. W 1542 r. do Indii przybył Franciszek Ksawery (jezuicki misjonarz, święty, zwany apostołem Indii, główny patron misji katolickich), który ugruntował religię katolicką na subkontynencie indyjskim. Jest on otaczany kultem przez wyznawców wszystkich trzech katolickich obrządków. Współistnienie różnych wyznań chrześcijańskich to kolejny dowód na wielobarwność Indii, a ponadto na istnienie silnych, wspólnych korzeni chrześcijaństwa. 

 >>> Indie: profanacja kościoła i ataki na chrześcijan

Katolicy indyjscy: jednocześnie razem i osobno 

Częścią Indii, w której chrześcijaństwo jest najstarsze i najsilniejsze, jest południowy stan Kerala. Wyznawcy Jezusa nie stanowią w nim wprawdzie większości mieszkańców, ale to tam od dwóch tysięcy lat mieszkają wierni „Kościoła Tomaszowego”. Procentowo o wiele więcej chrześcijan znajdziemy w stanie Goa (dawnej zamorskiej kolonii portugalskiej). Jednak ten region Indii jest niewielki. Dlatego też współistnienie różnych chrześcijańskich wyznań najlepiej widoczne jest właśnie w Kerali. To część Indii, w której – w odróżnieniu od północy kraju – można swobodnie wyznawać Jezusa. Chrześcijanie żyją ze sobą w zgodzie, nie dostrzegając dużych różnic pomiędzy obrządkami. Główna różnica polega na uznawaniu pochodzenia Ducha Świętego. Katolicy rytu syryjskiego mają też własne prawo kanoniczne. Poza tym istnieje kilka różnic w samej liturgii, ale nie są one zbyt widoczne. Często zdarza się w stanie Kerala, że sąsiadami są wierni różnych katolickich obrządków i nie stanowi to problemu. Na co dzień różni ich głównie to, że modlą się w innych świątyniach. Większe animozje zachodzą pomiędzy hierarchami trzech obrządków katolickich. Kościół syryjski podlega pod zwierzchnictwo Watykanu, ale należy do Kongregacji Kościołów Wschodnich. Bardzo często w Kerali ma miejsce sytuacja, w której na tym samym obszarze geograficznym istnieją dwa biskupstwa – syryjskie i łacińskie. Kilka lat temu podzielono również seminarium duchowne (do tamtej chwili wspólne) na część syryjską i łacińską.  

 

Indie. Przygotowania do wigilii Bożego Narodzenia. fot. EPA/RAMINDER PAL SINGH

Kasty i Kościół 

Nie bez znaczenia dla indyjskich katolików jest bardzo mocno zakorzeniony w kulturze system kastowy. Do Kościoła syryjskiego w większości należą przedstawiciele wyższych kast, niż do Kościoła rzymskokatolickiego. Również z tego powodu duchowni tych obrządków nie darzą się wzajemnie sympatią. Nie jest to bowiem błahy szczegół. W hinduizmie najwyższą kastą jest kasta braminów, czyli kapłanów. Wśród samych katolików syryjskich także nie ma stuprocentowej zgodności. Część z nich chce bowiem dostosować swoją liturgię do liturgii łacińskiej. Pozostali natomiast chcą dochować wierności swojemu dotychczasowemu, rytowi. Tę drugą grupę popiera Watykan, żywiąc nadzieję, że katolicy obrządku syryjskiego będą stanowić pomost w dialogu z prawosławiem. Katolicy rytu łacińskiego też mają swoje problemy. Odnotowują liczne powołania do stanu kapłańskiego i zakonnego, co samo w sobie jest oczywiście pozytywnym zjawiskiem. Kłopot jednak polega na tym, że często kandydaci na kapłanów nie kierują się prawdziwym powołaniem (a może raczej nie tylko powołaniem). Zdarza się, że przy decyzji o wstąpieniu do seminarium kierują się wspomnianą już uprzywilejowaną pozycją kapłanów w indyjskim społeczeństwie. Wielu młodych po prostu liczy na poprawę swojego losu. Dlatego zadaniem formatorów w seminariach jest rozpoznanie czy kandydatem kieruje autentyczne powołanie, czy też nie, co może stanowić niemałe wyzwanie.  

 

Misjonarze mają co robić 

Choć w Kerali chrześcijanie mogą swobodnie praktykować swoją wiarę, to niestety nie dzieje się tak w całych Indiach. Szczególnie niebezpiecznie jest w Indiach północnych, gdzie zresztą dochodzi do walk hinduistów z muzułmanami. Działalność misjonarzy na tym obszarze kraju mogłaby się wiązać z narażeniem się nawet na utratę życia. Dlatego misjonarze posługują głównie na południu Indii, a i tak muszą robić to ostrożnie i potajemnie, ponieważ radykalni hinduiści są wrogo nastawieni do innych religii. Trzeba jednak pamiętać, że mamy do czynienia z radykalną odmianą hinduizmu, a każdy radykalizm religijny nie toleruje innych wyznań. W ostatnich latach zdarza się też, że indyjscy chrześcijanie są prześladowani właśnie przez skrajne ugrupowania. Mimo tych niełatwych, często zagmatwanych relacji (głównie administracyjnych) oraz represji, indyjscy chrześcijanie są wierni Chrystusowi, a ich liczba stopniowo zwiększa się dzięki pracy wielu misjonarzy, w tym także Polaków. Wspomnieć warto chociażby werbistę, o. Mariana Żelazka. Dzięki temu Wielkopolaninowi w Puri powstał ośrodek zajmujący się leczeniem trędowatych. W zeszłym roku rozpoczął się jego proces beatyfikacyjny. Obecnie również nie brakuje kontynuatorów drogi o. Żelazka. Wśród posługujących w Indiach znajdziemy m.in.: werbistów, sercan i oblatów Maryi Niepokalanej. 

Zobacz także
Wasze komentarze