Kamerun na krawędzi wojny domowej. Papież apeluje o dialog

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.
Kryzys w anglojęzycznej części Kamerunu coraz mocniej nabiera cech wojny domowej. Kościół wzywa separatystów i rząd centralny do dialogu. Papież Franciszek apeluje o podjęcie zdecydowanych wysiłków na rzecz przywrócenia pokoju i zagrożonej jedności w tym afrykańskim kraju.

Do przemocy dochodzi od jesieni 2017 r. kiedy to separatyści z tzw. Republiki Ambazonii ogłosili niepodległość i chwycili za broń, by walczyć o uniezależnienie się od wschodniej, uboższej, części kraju. Konflikt spowodował na tym terenie śmierć 2 tys. osób, a 0,5 mln ludzi musiało opuścić swe domy. 3 mln Kameruńczyków ma też problem z wystarczającym dostępem do żywności. „Ostatnie tygodnie to czas zdecydowanej eskalacji przemocy, ciągle giną kolejni ludzie, w tym dzieci, mnoży się również liczba zaginionych” – mówi abp Cornelius Fontem Esua, odpowiedzialny za Kościelną Prowincję Bamendy, odpowiadającą anglojęzycznej części Kamerunu.

Przypomina on, że region ten nazywany jest spichlerzem Kamerunu. Właśnie tam znajdują się bogate złoża ropy naftowej i oleju opałowego, a także wielkie plantacje bananów, kauczuku, kawy i kakao. Miejscowi mieszkańcy korzystają na tym jednak w minimalnym stopniu. Władze centralne nie inwestują w rozwój regionu, brakuje zakładów przetwórczych i odpowiedniej infrastruktury. Separatyści chcą zmienić te realia. Rząd centralny deklaruje chęć rozmów, ale ostatnie miesiące pokazały, że nie przekłada się to jednak na konkret.

Blachy na dachy, Kamerun

Zdjęcie: akcja Blachy na dachy, Kamerun

„Jako Kościół jesteśmy między młotem sił rządowych, a kowadłem separatystów. Jesteśmy głosem ubogich i prześladowanych, oraz opowiadamy się po stronie prawdy i sprawiedliwości przypominając, że przemoc do niczego dobrego nie prowadzi” – podkreśla abp Esua. W jego diecezji zabitych zostało w ciągu roku dwóch księży i seminarzysta przygotowujący się do kapłaństwa. Poprzez Caritas Kościół niesie zakrojoną na szeroką skalę pomoc głodującej ludności, dostarcza potrzebującym także leki. Abp Esua zaznacza, że Kamerun stoi nad przepaścią i niewiele brakuje, by wybuchła regularna wojna domowa. By do tego nie doszło potrzeba bardziej zdecydowanych działań wspólnoty międzynarodowej, organizacji humanitarnych i Kościoła powszechnego. Sytuacja tym bardziej jest niebezpieczna, że przeciągające się walki stanowią wyzwanie dla całego regionu.

W pomoc Kamerunowi włączyli się ostatnio Czytelnicy i Przyjaciele misyjne.pl – to akcja „BLACHY NA DACHY”.

Zobacz także
Wasze komentarze