fot. PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Libański arcybiskup: rozejm jest dobry, ale potrzebne jest rozbrojenie Hezbollahu

Dziesięciodniowy rozejm między Izraelem a Libanem to „bardzo pozytywna wiadomość, ale nie wystarczy, aby rozwiązać strukturalne problemy konfliktu”. Takie jest zdanie arcybiskupa Hanny Rahmé, maronickiego arcybiskupa Baalbek-Dajr al-Ahmar w libańskiej Dolinie Bekaa.

„Powstrzymanie śmierci ludzi jest bardzo ważne” – powiedział hierarcha włoskiej agencji katolickiej SIR, podkreślając jednak, że „musimy nadal szukać rozwiązań”. Rozejm to zatem dopiero pierwszy krok. Prawdziwym problemem pozostaje rozbrojenie. „Hezbollah musi przekazać broń państwu libańskiemu. To jest sedno sprawy” – stwierdził abp Rahmé.

Sprawa ta, jego zdaniem, w dużej mierze zależy od Iranu: „Jeśli Iran powie im: «Idźcie, przekażcie broń libańskiej armii», stanie się to natychmiast. W przeciwnym razie pozostaniemy z poważnym problemem”. Ryzyko, w przypadku braku rozwiązania, polega na tym, że zawieszenie broni pozostanie kruche.

fot. PAP/EPA/WAEL HAMZEH

Arcybiskup Baalbeku podkreśla również inny często pomijany czynnik: „Nie możemy zapominać, że broń znajduje się w obozach palestyńskich i poza kontrolą państwa libańskiego”. Z tego powodu, jak zauważa, aby mieć w Libanie „wolne państwo z pełną władzą, musimy położyć kres wszelkiej broni poza oficjalną armią”.

>>> Dziewczynka podbiegła na lotnisku, by uściskać papieża Leona XIV na pożegnanie [WIDEO]

Jednak Liban sam nie jest w stanie tego zrobić. „Libańczycy sami nie rozwiążą tych problemów” – ostrzega hierarcha, wzywając do zdecydowanego zaangażowania społeczności międzynarodowej, od Stanów Zjednoczonych po Unię Europejską, w celu wywarcia presji na Teheran.

„Jestem optymistą co do kompleksowego porozumienia między Iranem a Izraelem” – stwierdza maronicki hierarcha, wierząc, że „szersze porozumienie mogłoby zagwarantować suwerenność, godność i wolność Libanu, zapobiegając otwartym kwestiom, które mogłyby podsycać nowe napięcia”.

Tymczasem priorytetem jest pomoc humanitarna. „Musimy myśleć o ludziach, o uchodźcach, którzy stracili swoje domy” – podkreśla arcybiskup, ujawniając, że natychmiast po ogłoszeniu rozejmu wielu przesiedleńców zaczęło przygotowywać się „do powrotu do swoich domów, aby zobaczyć, co pozostało”.

W tym kontekście zwraca uwagę na rolę wspólnot chrześcijańskich. Wyznawcy Chrystusa bowiem „pozostali w swoich domach i wioskach, aby zademonstrować swoje przywiązanie do ziemi i sprzeciw wobec wojny”. „To mocny sygnał, wskazujący drogę naprzód: zaprzestać broni, odbudować kraj i przywrócić pełną suwerenność Libanowi” – podsumowuje abp Rahmé.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze