fot. Facebook/Santuario Santa María Madre de Guayaquil

Miejsce, w którym nie było cudu. Matka Boża z Guayaquil została zaproszona tu przez ludzi [+GALERIA] 

W sobotę 19 lipca tysiące wiernych z Ekwadoru przybyły do sanktuarium Matki Bożej z Guayaquil. Za tym wezwaniem maryjnym nie stoi żaden cud ani długa historia. Kilkanaście lat temu uznano po prostu, że w tym niespokojnym rejonie istnieje duża potrzeba matczynej obecności Maryi. 

Co roku w trzecią sobotę lipca wierni z archidiecezji Guayaquil i okolic pielgrzymują do tegoż sanktuarium. Tegoroczna, dziesiąta już archidiecezjalna pielgrzymka odbyła się pod hasłem: „Maryja, światło nadziei w drodze”. Dzień rozpoczął się wcześnie – już o 5 nad ranem zaczęto przyjmować pątników. Następnie 0 6 rano wszystkie przybyłe grupy wspólnie odmówiły różaniec, po którym celebrowano mszę świętą pod przewodnictwem kard. Luisa Cabrery Herrera, arcybiskupa metropolity Guayaquil. Wśród intencji, z którymi przychodziły pielgrzymki, dominowały prośby o pokój, zaprzestanie przemocy, a także o siłę dla rodzin, które żyją w ciągłym strachu. 

fot. Facebook/Santuario Santa María Madre de Guayaquil

Z każdym rokiem to młode sanktuarium staje się coraz ważniejszym punktem na religijnej mapie Ekwadoru. Choć nie stoi za nim cud ani objawienie, to siła tej inicjatywy tkwi właśnie w tym: Matka Boża z Guayaquil nie przyszła z nieba – została zaproszona przez ludzi. I została z nimi. Sanktuarium Matki Bożej z Guayaquil jest także świątynią jubileuszową Roku Świętego 2025. 

Zwyczajna kobieta 

To być może jeden z nielicznych wizerunków maryjnych, za którym nie stoi pozornie nic nadzwyczajnego. Nie miało miejsce żadne objawienie, nie wydarzył się żaden cud, choć przecież te „zwyczajne cuda” dzieją się tam nieustannie. Wszystko wynikło z głęboko zakorzenionej pobożności maryjnej. Tamtejsza ikona jest tak zwyczajna jak samo miejsce. Maryja jest na niej przedstawiona jako zwyczajna miejscowa kobieta w lokalnym stroju i z Dzieciątkiem Jezus na rękach. W spojrzeniu Matki Bożej dostrzega się naturalne ludzkie ciepło, a mały Jezus ofiarowuje Jej róże. 

fot. Facebook/Santuario Santa María Madre de Guayaquil

Autorami obrazu są pochodzący z Hiszpanii emerytowany arcybiskup Guayaquil Antonio Arregui Yarza oraz malarz Arturo Guerrero. Duchowny uznał bowiem, że miejscowa maryjna pobożność powinna mieć swój konkretny wyraz i punkt odniesienia. Samo Guayaquil potrzebowało jeszcze żywszego znaku obecności i opieki Matki Bożej w regionie, w którym tak wielu ludzi doświadcza przemocy i ubóstwa. 

Kult, którego nie było 

Wkrótce z inicjatywy arcybiskupa zbudowano kaplicę pod nowym maryjnym wezwaniem – Matki Bożej z Guayaquil. A od 2011 r. trwa budowa dużego sanktuarium, które już teraz przyciąga licznych wiernych z regionu. Pomimo przerwy w funkcjonowaniu, spowodowanej pandemią, popularność tego młodego sanktuarium nie osłabła. Po zniesieniu obostrzeń pielgrzymki wróciły, a sam kompleks wciąż się rozbudowuje. Kilka lat temu odsłonięto witraże inspirowane różańcowymi tajemnicami światła. Ksiądz Yair Rodríguez, proboszcz miejscowej parafii, podkreśla, że każdy witraż kosztował aż 3400 dolarów. Powstały one dzięki ogromnemu zaangażowaniu wiernych.  

fot. Facebook/Santuario Santa María Madre de Guayaquil

Ksiądz Rodríguez był jednym z tych, którym przypadło propagowanie kultu nowego wizerunku Maryi. – Jako proboszczowi przypadło mi w udziale rozpoczęcie kultu, którego wcześniej w ogóle nie było – mówił przed tegoroczną pielgrzymką w rozmowie z telewizją EWTN. Matka Boża z Guayaquil została drugą patronką miasta, po Matce Bożej Miłosierdzia. 

U stóp Matki 

Od kilku lat przez Ekwador przelewa się fala przemocy. Państwo jest bezradne wobec bezwzględnej wojny toczonej przez narkotykowe kartele. Katolicy widzą w wizerunku Matki Bożej z Guayaquil symbol prawdziwej opieki Maryi. Za jej pośrednictwem mogą się uciekać z prośbami o zaprzestanie przemocy i chaosu, który ogarnia kraj. 

fot. Facebook/Santuario Santa María Madre de Guayaquil

– Być może, czego doświadczamy w Ekwadorze, Peru, Kolumbii i innych krajach Ameryki Łacińskiej, złożymy u Jej stóp cały ból ludzi, którzy są w pewien sposób krzywdzeni i którym nie pozwala się żyć w spokoju, którego tak bardzo nam brakuje – mówił ks. Rodríguez. 

Tak sanktuarium staje się przestrzenią oporu – nie z bronią w ręku, lecz z różańcem i nadzieją. Być może nie wydarzył się tam żaden cud uzdrowienia ani nikt nie doświadczył żadnych wizji, objawień. Jednak sama wiara wiernych, którzy nie tracą zaufania i nadziei wobec kryzysów, z jakimi się mierzą, stanowi już pewien cud. Spokojnie żyjący katolicy, którzy łatwo upadają na duchu z powodu drobnych problemów, mogą znaleźć w tym miejscu przykład dla siebie. Ja zawsze w takim miejscach go znajduję. 

fot. Facebook/Santuario Santa María Madre de Guayaquil
fot. Facebook/Santuario Santa María Madre de Guayaquil
Galeria (7 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze