Fani reprezentacji Francji w Paryżu, , Fot: Julien de Rosa, PAP/EPA

Miesiąc misyjny: Francja laboratorium ewangelizacji

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Rozpoczęty w tym tygodniu Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny jest okazją do uświadomienia sobie przemian, jakie dokonały się na polu misji w ostatnim stuleciu. Jednym z motywów papieskiej inicjatywy jest bowiem rocznica ogłoszonego w 1919 r. misyjnego listu apostolskiego Benedykta XV Maximum illud.

Przemiany te dotyczą przede wszystkim Francji. Na początku XX w. to właśnie ona była główną podporą misji Kościoła. Z tego kraju pochodziło trzy czwarte wszystkich misjonarzy. Dziś to Francja jest krajem misyjnym. Jak podaje tygodnik „Famille chrétienne”, katolicy chodzący w niedzielę do kościoła stanowią mniej niż 5 proc. społeczeństwa. W 1965 r. jeszcze 90 proc. francuskich dzieci otrzymywało chrzest w Kościele katolickim, dziś jest to zaledwie 30 proc. Sekularyzacja następowała stopniowo: najpierw było osłabienie praktyk, potem liberalizacja doktryny i rezygnacja z sakramentów inicjacji chrześcijańskiej, aż w końcu całkowite porzucenie wiary.

>>> Pierwsze efekty misji papieża Franciszka w Abu Zabi. Liban chce umacniać dialog chrześcijańsko-muzułmański 

Ogłoszony przez papieża Franciszka miesiąc misyjny może być okazją do przełomu. Wielu chrześcijan, w tym również pasterzy Kościoła, nie potrafi wyciągnąć wniosków z obecnej sytuacji. Jak mówi, cytowany przez „Famille Chrétienne” biskup, w wielu miejscach Kościół ogranicza się do terapii paliatywnej, a tymczasem trzeba dokonać wyborów misyjnych i profetycznych. Francja jest nie tylko krajem misyjnym, ale również swoistym laboratorium ewangelizacji, które ma odkryć, jak przekazywać wiarę w zsekularyzowanym społeczeństwie.

Wskazuje na to również bp Michel Dubost, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych w tym kraju.

„Wiążę z tym nadzwyczajnym miesiącem misyjnym wielkie nadzieje – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Dubost. – Papież zawsze chciał od nas byśmy stali się Kościołem wychodzącym na zewnątrz, Kościołem misyjnym. Słusznie też twierdzi, że nie wystarczy tylko być przekonanym o swej misyjności. Ta misyjność musi być rozpoznawalna na zewnątrz. Największą zaś przeszkodą w naszej misji jest brak świętości. Bo ludzie święci promieniują swą wiarą i są misyjni, sami o tym nie wiedząc. A my nie wierzymy już, że Pan Bóg powołuje nas do świętości i to jest pierwsza przeszkoda w naszej misji”.

Zobacz także
Wasze komentarze