Fot. pixabay

#MisyjnyWtorek: Inuici – mieszkańcy białego bezkresu 

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Inuici to lud zamieszkujący tereny Dalekiej Północy. Ich pochodzenie jest najprawdopodobniej azjatyckie. Żyją w bardzo trudnych warunkach, w których do niedawna to hart ducha i siła fizyczna warunkowały przetrwanie. Od połowy XX wieku, kiedy to władze Kanady zdecydowały się ułatwić im życie, nie muszą już polować, by przeżyć. Pojawiły się za to inne problemy.  

Do niedawna zwani Eskimosami, Inuici zamieszkują tereny północnej Kanady i Grenlandii. Nie lubią określenia Eskimos, bowiem w dosłownym tłumaczeniu oznacza ono zjadacza surowego mięsa. Choć oczywiście żywili się mięsem upolowanych zwierząt lądowych i wodnych, wolą własne określenieInuk oznacza po prostu człowieka. Życie Inuitów do połowy XX w. wyznaczały wędrówki po bezkresnych obszarach pokrytych śniegiem i lodem w poszukiwaniu zwierzyny i największego przysmaku – wielorybów. Czas wyznaczało się od polowania do polowania, bowiem do pokonania tak olbrzymiego organizmu potrzebna była duża grupa mężczyzn. Kobiety zajmowały się wychowaniem dzieci, ćwiartowaniem i przechowywaniem upolowanego mięsa, a także garbowaniem skór i szyciem z nich odzieży i butów.  

>>> Miesiąc Misyjny na misyjne.pl

Igloo i polowanie 

Domem inuickiej rodziny było okrągłe igloo zbudowane z bloków śniegu i lodu. Towarzyszami zabaw małych dzieci były polarne lisy, psy i inne drobne zwierzęta. Intensywne życie toczyło się podczas dnia polarnego, czyli tej części roku, w czasie której świeciło słońce. Mniej więcej półroczna noc polarna przeznaczona była na konserwację broni i narzędzi oraz przygotowanie do nowego sezonu polowań. Od mniej więcej połowy XIX w. na Dalekiej Północy pojawiła się broń palna, którą można było kupić za skóry i mięso od wędrownych handlarzy i śmiałków szukających przygód czy odkrywców eksplorujących te okolice. Broń ta ułatwiła polowania, ale też spowodowała znaczne przetrzebienie liczby zwierzyny. Uczestnicy wypraw eksploracyjnych wynajmowali też Inuitów do obsługi, wożenia ekwipunku i jako przewodników po białym bezkresie. 

Fot. pixabay

Inuicka rodzina 

Rodzina inuicka miała strukturę patriarchalną, aczkolwiek liczono się bardzo ze zdaniem najstarszej kobiety. Rodziny były liczne i ściśle zhierarchizowane. Młodzi uczyli się od starszych budowy domów i technik polowania na różne zwierzęta, zależności od zmian pogody. Nas może szokować stosunek dawnych Inuitów do osób niedołężnych bądź kalekich. Surowe warunki wymagały fizycznej sprawności. Dlatego osoby bardzo stare lub niepełnosprawne wystawiano na mróz, by zamarzły. 

Pomoc rządowa 

Po II wojnie światowej, w związku z rozwojem technologicznym i zwiększeniem możliwości transportowych życie Inuitów uległo diametralnej przemianie. W latach sześćdziesiątych rząd kanadyjski wybudował dla nich osiedla drewnianych, ogrzewanych domów. Postawiono sklepy, do których drogą morską lub powietrzną zaczęto przywozić różne towary. Uruchomiono także szkoły, a nauczyciele z innych części kraju z trudem alfabetyzowali inuickie społeczności. Oprócz tego za samo zamieszkanie na taki trudnym terenie Inuici otrzymywali zasiłki lub renty, nie uzależnione od podjęcia jakiejkolwiek pracy. Na Daleką Północ dotarła więc tzw. cywilizacja zachodnia, z której zdobyczy trzeba było nauczyć się korzystać. Powoli pojawiały się radio, telewizja, skutery śnieżne zastąpiły sanki. Broń nadal służyła i służy do polowań, które Inuici mają we krwi. Polowanie jednak zyskało wymiar kulturowo-symboliczny, bowiem przy sklepie zaopatrzonym we wszystko mięso karibu czy tłuszcz wieloryba nie jest niezbędny do przeżycia. Jednak Inuici kultywują zwyczaj wspólnego polowania i biesiad, podczas których bawią się całymi gromadami. 

Nowe życie, nowe problemy 

Wraz z tak zwaną cywilizacją na Daleką Północ dotarły problemy, których dotychczas Inuici nie mieli. W sklepach pojawił się alkohol, zaczęto również przemycać narkotyki. W połączeniu z powszechnym dostępem do broni, a także nastrojami depresyjnymi wywołanymi długotrwałymi okresami bez dostępu do światła słonecznego, dało to bardzo wysoki odsetek stanów depresyjnych i prób samobójczych. Większość Inuitów nie widzi również sensu kształcenia dzieci i młodzieży ponad niezbędne minimum, ponieważ podstawowe utrzymanie można uzyskać z rządowej zapomogi, przez sam fakt zamieszkania na tym terenie. 

Fot. pixabay

Misje i misjonarze 

Pierwszych misjonarzy na tereny Dalekiej Północy wysłał założyciel Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej, św. Eugeniusz de Mazenod. Ich wyprawy, dokumentowane w obszernych listach do założyciela, kończyły się śmiercią z wycieńczenia i nieprzystosowania organizmu do niskich temperatur. Jednak ich następcy zdołali założyć pierwsze wspólnoty, wykształcić katechistów i pobudować kilka kaplic. Obecnie na terenach zamieszkałych przez Inuitów funkcjonuje kilkanaście misji katolickich, gdzie odbywa się regularna praca duszpasterska i katechetyczna. Misjonarze starają się wpisywać w życie lokalnej społeczności i pomagać jej w miarę możliwości. W swoich listach i sprawozdaniach często piszą o pracy nad motywacją dzieci do nauki, o wyciąganiu osób dorosłych ze stanów depresyjnych, o podróżach małymi samolotami do odległych wiosek, by spotkać się z mieszkającymi tam wspólnotami. Biskupem tej lodowej diecezji jest polski misjonarz oblat, Antoni Krótki.  

Zobacz także
Wasze komentarze