fot. unsplash / Tim Mossholder

Młodzi i ich nadzieje w analizach Instytutu Pokolenia [ROZMOWA]

Kondycja psychiczna młodych ludzi jest dziś gorsza niż kiedykolwiek w historii. Wskaźniki poczucia zadowolenia z życia, poczucia, że moje życie jest coś warte, bardzo się pogorszyły od 2013 roku – mówi Michał Kot, dyrektor Instytutu Pokolenia zajmującego się badaniami nad demografią rodziny. Dziś, 26 listopada, obchodzimy Światowy Dzień Młodzieży na szczeblu lokalnym. Z tej okazji papież Franciszek skierował do młodych orędzie o nadziei.

Dorota Giebułtowicz (KAI): Tegoroczne orędzie na Światowy Dzień Młodzieży w diecezjach papież Franciszek poświęcił nadziei. Na początku orędzia Franciszek zachęca młodych do refleksji: „Gdzie jest moja nadzieja?”. W czym młodzi lokują swoje nadzieje według analiz Instytutu Pokolenia?

Dyr. Michał Kot: – Aspiracje młodych ludzi z jednej strony się zmieniają, bowiem żyjemy w innym świecie, a z drugiej strony, gdy się głębiej spojrzy, to one są niezmienne. Gdy młodzi ludzie mówią o swojej przyszłości i aspiracjach, to na szczycie stawiają stworzenie szczęśliwej rodziny. Tylko wyrażają swoje pragnienia trochę innym językiem… Kiedyś mówili, że chcą mieć dzieci i założyć rodzinę, dzisiaj mówią, że chcą doświadczyć bliskości i miłości. Ale jak się zadaje pogłębione pytania, to tak naprawdę pełne doświadczenie bliskości i miłości wiążą właśnie z relacją małżeńską i rodzinną. Z drugiej strony widać, że to marzenie o rodzinie zaczyna być wśród młodych ludzi coraz silniejsze w dużej mierze dlatego, że wielu młodych w swoim otoczeniu nie doświadczyło życia w szczęśliwej rodzinie i sami bardzo mocno chcieliby taką rodzinę stworzyć. Te marzenia młodych są bardzo dojrzałe i świadome. Młodzi podkreślają, że szczęśliwa rodzina to taka, w której małżonkowie bardzo dobrze się rozumieją, są przyjaciółmi, mają wspólne zainteresowania i lubią razem spędzać czas. To jest trochę w kontrze do tego, co obserwowali u swoich rodziców. Dzisiejsi młodzi ludzie to pokolenie urodzone w latach 90., kiedy rodzice bardzo dużo pracowali i często byli nieobecni. Dlatego oni sami chcą być rodzicami bardzo „obecnymi”, którzy budują relację ze swoimi dziećmi, którzy mają dla nich czas. Takie są ich wyobrażenia; z jednej strony bardzo silne poczucie, że chcą stworzyć rodzinę i pragną, żeby ta rodzina była piękna, być może lepsza niż ta, w której się wychowywali, z drugiej strony boją się, bo wiedzą, że to nie jest łatwe i nie do końca wiedzą, jak to osiągnąć. W swoim otoczeniu też nie mają zbyt wielu dobrych przykładów.

>>> Młodzi na autostradzie do nieba – Diecezjalne Spotkanie Młodych w Warszawie

Co jest źródłem frustracji młodych ludzi? Co wpływa na poczucie braku nadziei?

– Generalnie kondycja psychiczna młodych ludzi jest dziś gorsza niż kiedykolwiek w historii, przynajmniej od kiedy prowadzimy badania. Wskaźniki poczucia zadowolenia z życia, poczucia, że moje życie jest coś warte, bardzo się pogorszyły od 2013 roku w całym świecie rozwiniętym. Jest to najprawdopodobniej związane z upowszechnieniem się mediów społecznościowych i z koniecznością mierzenia się z nieprawdziwym, wykreowanym obrazem szczęścia innych osób. Ten świat, który pokazują media społecznościowe, jest przecież taki wyidealizowany, taki wspaniały. Młodzi ludzie mierzą się z problemem konfrontacji tego wyidealizowanego świata ze swoim życiem i to bywa powodem różnych frustracji.

A jak to rzutuje na marzenia o rodzinie?

– Z badań wynika, że młodzi mają bardzo wysoko postawione aspiracje i marzenia, ale mało widzą wokół siebie przykładów, że to się może udać. Kiedy wokół było dużo szczęśliwych rodzin, łatwo można było sobie wyobrazić, że ja też mogę taką rodzinę stworzyć. Kiedy tych przykładów jest mniej, wydaje się to nieosiągalne. Młodzi widzą, że wokół nich bardzo wiele rodzin się rozpada, bardzo wiele małżeństw się rozchodzi, w małżeństwach, które trwają, relacja jest słaba, a ci małżonkowie, którzy są razem, czasem nie wyglądają, jakby bardzo się lubili. I to jest też przyczyną frustracji, bo z jednej strony są marzenia, a z drugiej wokół brakuje wzorów do naśladowania, które mogłyby być inspiracją i nadzieją. Niestety nie widzą też tych dobrych przykładów w mediach, zarówno tych tradycyjnych, jak i internetowych.

Fot. Karolina Binek/Misyjne Drogi

Papież Franciszek w Orędziu na Światowy Dzień Młodzieży napisał: „Nie możemy uciekać od świata, ale musimy miłować świat”. Jak wygląda współczesna „ucieczka od świata”?

– Moim zdaniem, najbardziej współczesną ucieczką od świata jest świat mediów społecznościowych. Bardzo często młodzi pokazują swoje życie całemu światu poprzez media społecznościowe. Ale to nie jest prawdziwe życie, bo zdjęcia czy filmy, które są tam umieszczane, to zdjęcia idealnej sytuacji, w idealnych okolicznościach, często poprawiane przy pomocy programów graficznych. Ten świat bardzo nierealny staje się jednocześnie punktem odniesienia. Czas, który młodzi ludzie spędzają w mediach społecznościowych i ze smartfonem rośnie. Świat wirtualny w wielu przypadkach zaczyna zastępować realny świat. Myślę że ten apel papieża można potraktować jako wezwanie do odłożenia telefonu na jakiś czas i wejście do realnego życia. Bo jeśli widzimy młodych ludzi, którzy siedzą w restauracji i każdy patrzy w swój telefon, to nie jest to realny świat. Ale można zaobserwować też pozytywne zjawisko: w niektórych środowiskach trendem staje się bycie off-line, odłożenie telefonu i rozmowa twarzą w twarz.

>>> Abp Józef Kupny do młodzieży: Jezus o każdego się troszczy, leczy zranienia

Jest Pan Dyrektor autorem sformułowania: samotność w Polsce ma twarz młodego mężczyzny.

– Badania na temat samotności są prowadzone od dłuższego czasu. Jeszcze kilka lat temu problem samotności dotykał głównie seniorów. Wszystko zmieniło się w trakcie pandemii. W badaniach po COVID-19 okazało się, że grupą najbardziej samotną są ludzie młodzi. Poczucie samotności wzrosło we wszystkich grupach społecznych, ale wśród młodych ludzi dużo bardziej, niż u osób w sędziwym wieku. Młodzi ludzie są najbardziej samotną grupą, a w Polsce – szczególnie młodzi mężczyźni w wieku 18-24 lata, z których ponad połowa doświadcza głębokiego poczucia samotności.

Młodość to zawsze był czas bardzo intensywnych relacji; człowiek na początku swojej dorosłości potrzebuje nawiązywania więzi dużo bardziej niż osoby, które mają życie ustatkowane. Nawiązywanie relacji jest szczególnie potrzebne, by znaleźć tę jedyną osobę, z którą chce się założyć rodzinę i spędzić swoje życie. Jeśli w wieku 18., 20. lat młody człowiek napotyka trudności i ma poczucie „nie jestem ważny dla kogoś”, to będzie to miało daleko idące konsekwencje w przyszłości, w szczególności dla stworzenia trwałej relacji, która może przerodzić się w małżeństwo. Dzisiaj mówimy często o kryzysie rodziny, ale jeśli te tendencje, które widzimy, się utrwalą, to będziemy mieli inny kryzys polegający na tym, że młodzi mimo bardzo wielkiej potrzeby i aspiracji, nie będą w stanie w ogóle założyć rodziny, dlatego, że nie są już teraz w stanie budować trwałego związku.

Jak można odbudowywać nadzieję w młodym pokoleniu?

– Warto po pierwsze pokazywać piękno rodziny, która jest czymś głęboko tkwiącym w świadomości, ale często niewidocznym w sferze publicznej. Widzę tutaj szczególnie rolę Kościoła katolickiego w przekazywaniu wiedzy, jak taką szczęśliwą rodzinę stworzyć. Kościół jest instytucją, która ma bardzo duże doświadczenie w pracy z narzeczonymi, rodzinami, ma całą sieć poradnictwa rodzinnego. Nie ma drugiej takiej instytucji, która by dysponowała taką wielką grupą specjalistów w całej Polsce.

Myślę, że całe duszpasterstwo czy katecheza, którą się Kościół zajmuje, powinny też bardziej uwzględniać element budowania więzi, budowania relacji, uwrażliwiania na wartość, jaką jest drugi człowiek. Może konieczna jest też lekka zmiana przekazu, by język był bardziej współczesny, bardziej trafiał do młodych. Każda droga życiowa wiąże się z trudnościami, ale jeśli je przezwyciężymy, to wchodzimy na kolejny etap jeszcze większego spełnienia, jeszcze większego szczęścia i jeszcze większej radości. Tylko musimy mieć wiedzę, jak to zrobić.

Dziękuję za rozmowę.

***

Dyrektor Michał Kot stoi na czele Instytutu Pokolenia, który przygotowuje badania, opinie i ekspertyzy w zakresie szeroko rozumianej demografii rodziny w ujęciu polskim i międzynarodowym. W swoich działaniach Instytut uwzględnia uwarunkowania społeczno-kulturowe zachodzących zjawisk i inicjuje działania, które mają prowadzić do pozytywnych przemian w społeczeństwie. Instytut Pokolenia jest państwową jednostką budżetową podległą Prezesowi Rady Ministrów. 

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze