Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Nadzieja pośród zgiełku. Przystanek Jezus 2025  [REPORTAŻ]

„Jest nadzieja” – pod takim hasłem odbył się 25. Przystanek Jezus, towarzyszący tegorocznemu Pol’and’Rock Festival. W nowej lokalizacji, przy salezjańskim ośrodku wychowawczym w Trzcińcu , ewangelizatorzy po raz kolejny wyszli z Ewangelią na spotkanie z uczestnikami festiwalu.

Czwartek, 31 lipca. Docieram na Przystanek Jezus tuż przed rozpoczęciem mszy świętej. Główną drogą przechodził w obie strony tłum ludzi – uczestników Pol’and’Rock Festival. Wielu zatrzymywało wzrok na tym, co działo się przy ogrodzeniu. Padały komentarze: „Ej, ty, tu księża są”, „Patrz, to!”. Niewielu jednak decydowało się, by samemu z siebie wejść na teren Przystanku Jezus. Ewangelizatorzy działali za to z wielkim zaangażowaniem.

>>> Wolność zaczyna się tam, gdzie stajemy w prawdzie [FELIETON]

Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Zrozumieć kerygmat

Tegoroczna edycja Przystanku Jezus odbyła się w nowej lokalizacji. Już w trakcie przygotowań okazało się, że dotychczasowa droga obok ośrodka salezjańskiego zostanie zamknięta. – Na początku wydawało nam się, że będzie to duża trudność, ale dziś – patrząc na to, jak wszystko funkcjonuje – mamy zupełnie inne zdanie – przyznaje o. Damian Piątkowiak SVD, rzecznik Przystanku Jezus.

Ogród przy salezjańskim ośrodku w Trzcińcu okazał się idealnym miejscem do ewangelizacji. Wokół dużo zieleni, krzewy, liczne zaciszne zakątki. Wykorzystano je do stworzenia punktów gry ewangelizacyjnej – drogi kerygmatu. Pomagała uczestnikom zrozumieć, na czym polega kerygmat. Gra prowadziła od doświadczenia Bożej miłości, przez prawdę o własnej słabości, aż po Jezusa, który zbawia. – Wszystko po to, by pokazać piękno tego miejsca, ale i piękno tego, co Pan Bóg w nas złożył – opowiada o. Damian.

Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Dusza i psyche

Stałym punktem  Przystanku Jezus jest codzienna Eucharystia. Rekolekcje dla ewangelizatorów prowadził w tym roku ks. Tomasz Trzaska – suicydolog, konsultant ds. kryzysowych, ekspert Biura ds. Zapobiegania Zachowaniom Samobójczym Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie. W czwartek po południu wygłosił konferencję pt. „Jak rozmawiać z kimś, komu nie chce się żyć? – pierwsza pomoc emocjonalna”. – Kiedy ktoś nam powie, że boli go głowa – żadnym argumentem nie będzie dla niego to, że ma ładną żonę i dużo pieniędzy. A jednak wobec tych, których boli dusza, potrafimy właśnie tak powiedzieć – zauważył.

Przystanek Jezus to przestrzeń, w której można zadbać i o duszę, i o psychikę. Można tu otrzymać realną pomoc – także tę psychologiczną. Oferowana jest bezpłatnie. Można również skorzystać z sakramentu pokuty i pojednania – czyli z pomocy duchowej. Chętnych do rozmów nie brakuje – to forma niezobowiązująca, szczególnie w kontekście rozmów o wierze czy religii. Spowiedź natomiast wymaga decyzji. – Jeśli chodzi o spowiedź, to bardzo często chodzimy w stułach – albo przy naszym przyczółku, albo dalej, na terenie Pol’and’Rock Festival. Czasem ludzie pytają, co to jest, albo już kojarzą, że chodzi o spowiedź. Mam torbę, a na niej karton z napisem: „A może spowiedź?”. I ludzie reagują różnie. Niektórzy mówią, że nie chcą, ale są też tacy, których to naprawdę przyciąga. Wczoraj chodziłem z tą torbą, ktoś szedł za mną. W pewnym momencie podeszła do mnie dziewczyna i poprosiła o spowiedź. To było dla mnie niesamowite. To działa. To naprawdę głęboko porusza. Czasem, podczas zwykłej rozmowy, ktoś sam dochodzi do decyzji, by się wyspowiadać – dzieli się swoim przystankowym doświadczeniem o. Dawid Grabowski OMI.

Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Kiedyś punk i metal, teraz – Ewangelia

Zdarza się, że na Przystanek Jezus przyjeżdżają osoby, które niegdyś uczestniczyły w Pol’and’Rock Festival jako jego „stali bywalcy”. A teraz przyjeżdżają ewangelizować i dają świadectwo. Chcą się podzielić radością ze swojego nawrócenia. Tak było w przypadku Sebastiana, który w tym roku po raz drugi wyszedł na festiwalowe pola, by opowiadać o Jezusie.

– Każdy z nas wie, po co tu jest. Jest tu mnóstwo ludzi z pięknymi talentami i starają się je wykorzystać, by dać ludziom wiarę, pokój, miłość – to, co sami otrzymaliśmy. Ja nawróciłem się w 2020 r. Pamiętam swoje życie wcześniej: punk i metal, alkohol, używki, uzależnienia, samotność. Kiedy się nawróciłem, zobaczyłem, że to ogromny dar od Pana Boga – i że aż się domaga, bym głosił, co się wydarzyło w moim życiu dzięki Kościołowi – dzieli się swoją historią chłopak.

Może się wydawać, że ewangelizatorzy są „nieskazitelni” – jednak często to oni sami zostają dotknięci przez ludzi, do których wychodzą. – Pierwszą osobą, z którą rozmawiałam, był chłopak, który powiedział, że jest agnostykiem. Ja przez wiele lat chodziłam na pielgrzymki, ale w tym roku nie mogłam się wybrać. Miałam ogromne pragnienie. Okazało się, że ten chłopak jest z Częstochowy. Mamy taki „deal” – on pójdzie w mojej intencji na Jasną Górę. Potem okazało się, że mamy wiele wspólnych historii – przeżycia strat, cierpienia. To było bardzo ważne spotkanie. Zapytał mnie nawet, czy jestem prawdziwą siostrą. Mam głębokie przekonanie, że naprawdę pójdzie do Częstochowy – opowiada s. Teresa, albertynka. Na Przystanek Jezus jeździ od 2012 r., w tym roku była już po raz jedenasty. – My tylko dzielimy się tym, co mamy. A inni też potrafią nas ubogacić – podsumowuje Sebastian.

>>> Racja nie mieszka po jednej stronie. Nawet jeśli tak ci się wydaje [FELIETON]

Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Mieli doświadczenie Kościoła

W czwartkowe popołudnie odbyła się konferencja pt. „Czy sztuczna inteligencja pomoże Ci odnaleźć Boga?”, którą wygłosił Jakub Król. Jest on doświadczonym programistą i wykładowcą. Laureatem wielu nagród narodowych i międzynarodowych związanych z branżą IT. Następnie iluzjonista Ozi porwał publiczność swoimi pokazami i animacjami – bawili się wszyscy, od dzieci po dorosłych.

Wieczór rozpoczął się koncertem „House of Light” – grupy młodych ludzi z Poznania, których połączyło doświadczenie Bożej miłości. Ich wspólna droga zaczęła się od spotkań w domu przy czytaniu Pisma Świętego i modlitwie uwielbienia. Dziś organizują wieczory chwały i głoszą Dobrą Nowinę.

Kolejnym punktem programu była sesja pytań i odpowiedzi, bez cenzury, zatytułowana „Zagnij księdza”. Wiele osób przyszło rzeczywiście z zamiarem zadania trudnych pytań duchownym. Mówili o swoim bólu i cierpieniu – o ranach, które odnieśli w Kościele.

Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

O tym samym wspominała Marta, ewangelizatorka. Jestem tutaj po raz siódmy. Mam wrażenie, że także w tym roku spotykam osoby, które mają doświadczenie Kościoła. Często należeli do różnych wspólnot młodzieżowych, ruchów, byli zaangażowani, ale na pewnym etapie życia zostali nieusłyszani, niezrozumiani, czasem zgorszeni. Mimo to wciąż noszą w sobie pragnienie Boga. Wciąż w Niego wierzą, ale nie potrafią już patrzeć na Kościół. Odchodzą – opowiada Marta. Widziałem, że ci ludzie naprawdę szukają czegoś więcej. Nie przyszli tylko po to, żeby obrazić – jak wspominają – czarną mafię. Choć nie wszyscy mają odwagę, by przyjść i rozmawiać – kontynuuje.

— To nasze zadanie. Wychodzimy na pole, by świadczyć o Bogu i Kościele – mówiła dalej Marta. – Ci ludzie mogą zobaczyć, że są tacy, którzy mają dla nich otwarte serca. I że poprzez nasze działanie mogą doświadczyć choćby odrobiny Bożej miłości. Że może to da im nadzieję i wiarę w to, że w Kościele wciąż jest dla nich miejsce.

Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Noce nie są tu ciche

Dzień zakończył się koncertem zespołu „Daj spokój”, którego założycielem jest ks. Grzegorz Szczygieł, saletyn z Krakowa. Na scenie wystąpili również Piotr Dziewuski (gitara), Marcin Szczurek (bas) i Łukasz Migacz (perkusja). Zespół w swoich tekstach inspiruje się treściami katechizmu, ale także aktualnymi wydarzeniami ze świata. Grają w rytmach alternatywy, rocka i reggae. Jak sami określają, tworzą „muzykę prowokatolicką”. To projekt o charakterze preewangelizacyjnym, skierowany do osób, które nie odnajdują się w „kościółkowych” klimatach.

– Poszliśmy w tym kierunku, by nasz program był „opóźniony w czasie” – by kończył się w późnych godzinach nocnych. Wcześniej nie robiliśmy tego aż tak bardzo. Widzimy jednak, że jest na to potrzeba. Ludzie na festiwalu bardzo późno chodzą spać – zdarza się, że i o trzeciej czy czwartej nad ranem – cały czas się kręcą. Stąd ta nasza otwartość i koncerty – przyznaje ks. Piotr Gruszka, organizator Przystanku Jezus.

Noce więc nie tylko na Pol’and’Rock Festival nie są ciche.

>>> Czy osiągniecie celu w życiu jest najważniejsze? [FELIETON]

Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Przed śniadaniem z Jezusem

1 sierpnia, piątek. Od rana mogłem zobaczyć, jak wygląda Przystanek Jezus „od kuchni”. W nocy ewangelizatorzy trzymają wartę, pilnując, by nikt nie wtargnął na teren. Chociaż spać chodzą późno, a niektórzy w ogóle nie przespali nocy – to już przed śniadaniem można było spotkać ewangelizatorów w kaplicy adoracji. W ciągu dnia każdy może odwiedzić „zewnętrzną” kaplicę adoracji. Ale jest jeszcze druga, w bursie salezjanów. I to tam właśnie od rana ewangelizatorzy zawierzają Jezusowi swoje działania. Po śniadaniu rozmowy bez końca – uczestnicy dzielili się tym, co przeżyli poprzedniego dnia i co noszą w sercu. Przed południem odbywał się także blok świadectw.

Jedną z uczestniczek była Bogumiła, która tak opowiedziała o swoim przyjeździe: „Przyjechałam tutaj po raz drugi. Chciałam dać Panu Bogu przestrzeń, by działał we mnie i przeze mnie. Chcę dzielić się doświadczeniem relacji z Panem. Pragnę, by inni widzieli, że On jest Bogiem działającym – a to doświadczenie, które posiadam, jest dostępne dla wszystkich, którzy otworzą swoje serce”.

Fot. Mikołaj Lisiak/misyjne.pl

Kościół bez ścian, ale z kręgosłupem

Wielu uczestników Przystanku Jezus nosiło koszulki z napisem „Budujemy Kościół bez ścian”. Odniósł się do tego w kazaniu podczas piątkowej mszy ks. Damian Piątkowiak SVD. – Obyśmy nigdy nie doszli do wniosku, że Kościół bez ścian, który chcemy budować, ma być bez zasad. Krzyż jest z każdej strony otwarty. Jezus buduje przestrzeń, w której każdy może się zmieścić – ale jest pewien konkretny rys, schemat, treść, która się nie zmienia. Dzisiaj musimy dziękować za te zasady, które mamy – które są kręgosłupem i wartością. Jezus pokazuje w dzisiejszej Ewangelii, że są też chore schematy, z których trzeba rezygnować – zwrócił się do ewangelizatorów.

Przystanek Jezus to jedno z wielu wakacyjnych wydarzeń ewangelizacyjnych w Polsce – ale zdecydowanie wyjątkowe. Ponad pół miliona uczestników Pol’and’Rock Festival. I 230 osób głoszących im Chrystusa – Ta liczba może wydać się niewielka. A jednak właśnie w tej „niewielkości” kryje się siła Przystanku. To jak ewangeliczna przypowieść o zaczynie, który choć mały, potrafi przeniknąć całe ciasto (por. Mt 13,33). Te 230 osób to świadectwo nadziei, światła i pokoju. W zgiełku wielkiego festiwalu stają się żywym znakiem Boga – Boga, który przychodzi cicho, ale skutecznie. Przystanek Jezus to nie tylko akcja. To Kościół, który wyrusza na peryferie, by spotkać człowieka tam, gdzie on naprawdę jest. Daje nadzieję pośród zgiełku codzienności.

Galeria (11 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze