fot. EPA/ALESSANDRO DELLA VALLE Dostawca: PAP/EPA.

Naoczni świadkowie o pożarze w barze w Szwajcarii: dramatyczne sceny, trudna ewakuacja [+GALERIA]

Naoczni świadkowie tragicznego pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana, do którego doszło w noc sylwestrową, opowiedzieli mediom o dramatycznych scenach wewnątrz płonącego baru i o trudnościach z opuszczeniem budynku. W pożarze zginęło ok. 40 osób.

Jeden z naocznych świadków powiedział BBC, że był w pobliżu baru La Constellation, gdy usłyszał głośną eksplozję, po której pojawiło się dużo dymu. Chociaż inni ludzie uciekali, on wszedł do środka, bo chciał znaleźć swojego brata.

– Zobaczyłem płonących ludzi. Palili się od stop do głów. Nie było już na nich ubrań. To było szokujące – relacjonował. Okazało się, że jego bratu nic się nie stało.

Świadek ten zaznaczył, że chodził do baru La Constellation codziennie przez cały tydzień, a pożar wybuchł akurat w dzień, gdy go tam nie było.

fot. EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT Dostawca: PAP/EPA.

La Constellation to duży, dwupiętrowy bar z tarasem, który mógł pomieścić około 300 osób. Nie wiadomo jednak, ile osób się w nim znajdowało w momencie wybuchu pożaru.

Dwie Francuzki powiedziały francuskiej telewizji BFMTV, że znajdowały się wewnątrz baru, gdy pojawiły się płomienie. Według nich pożar spowodowały „świeczki urodzinowe”, które jedna z kelnerek postawiła na butelkach szampana.

>>> Szwajcarska policja: w pożarze w Crans-Montana zginęło „około 40” osób, 115 jest rannych

– W ciągu kilku sekund cały sufit był w ogniu. Wszystko było zrobione z drewna – powiedziała jedna z kobiet.

Według obu Francuzek bardzo trudno było wydostać się ze środka, bo wyjście z pokoju, gdzie się znajdowały, było „wąskie”, a schody prowadzące na zewnątrz „jeszcze węższe”.

fot. EPA/ALESSANDRO DELLA VALLE Dostawca: PAP/EPA.

Nastolatek, który przebywał wewnątrz baru, powiedział BBC, że usiłował schować się przed „ścianą gorąca”, po czym udało mu się znaleźć schody na zewnątrz. Nie był jednak w stanie wyjść z powodu tłoku, spróbował więc zbić przy pomocy stołu szybę w oknie. Gdy to się nie udało, kopnął w nie mocno i dopiero wtedy udało mu się wydostać.

Tragedię widziała też Daniella z Mediolanu, która ma dom na ulicy równoległej do baru. Gdy wracała z mężem z kolacji, poczuli dym i zobaczyli na ziemi zupełnie spaloną kurtkę.

– Ludzie biegli we wszystkich kierunkach, wrzeszczeli i płakali. Widziałam, jak kilka osób niesiono na noszach – powiedziała BBC. Dodała, że po powrocie do mieszania „przez całą noc słyszała krzyki”.

Student, który poszedł do baru z przyjaciółką, w momencie dotarcia na miejsce zobaczył, że „ze środka zaczynają wybiegać płonący ludzie”. Jedna z ofiar powiedziała mu, że wszystko ją boli. – Niektórzy tylko krzyczeli. Sam krzyk. Nic więcej. Inni nic nie mówili, tylko leżeli na ziemi – powiedział.

Pewien Włoch powiedział, że jego znajomy, który był w barze „cały się spalił”, a inny został zabrany do Zurychu śmigłowcem. – Jeszcze jeden nasz znajomy… nie wiemy, co się z nim stało, nie znaleźli go – powiedział mężczyzna stacji RAI News.

fot. EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT Dostawca: PAP/EPA.

Agencja AP przytoczyła relację 16-latka z Paryża, który po wybuchu pożaru czuł, że się dusi i udało mu się uciec dopiero wybijając szybę stołem. Jeden z jego znajomych zginął, a z „dwoma czy trzema” wciąż nie wiadomo, co się stało.

Nie widział on momentu wybuchu pożaru, ale zapamiętał kelnerki przynoszące butelki szampana z płonącymi zimnymi ogniami.

W pożarze zginęło około 40 osób, a 115 odniosło obrażenia, w tym wiele poważne. Znaczna część ofiar śmiertelnych i poszkodowanych do osoby nastoletnie lub w wieku około 20 lat – podała policja. Wiadomo, że wśród poszkodowanych są obywatele Włoch i Francji.

W pobliżu baru utworzono miejsce pamięci ofiar, zostawiane tam są świece i kwiaty. Kilkaset osób modli się pobliskim kościele. 

Galeria (4 zdjęcia)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze