fot. pixabay

„Natale con i tuoi…”, czyli Boże Narodzenie we włoskiej odsłonie

9 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

W ferworze przedświątecznych przygotowań i później – już podczas Świąt – cieszymy się klimatem oraz urokiem naszych, polskich zwyczajów świątecznych. Nie należy jednak zapominać o tym, że co kraj, to obyczaj i nawet w krajach katolickiej Europy, zbliżonych do nas kulturowo, wiele tamtejszych tradycji może okazać się zaskakujących. Tak jest również w wypadku Włoch. 

W Wigilię tylko oczekują 
Choć oficjalnie we Włoszech okres świąteczny zaczyna się 24 grudnia, a kończy 6 stycznia, to bożonarodzeniowy nastrój towarzyszy mieszkańcom tego kraju już od 8 grudnia. Święto Zwiastowania Najświętszej Maryi Panny jest bardzo ważne we włoskim kalendarzu. To dzień wolny od pracy. Otwierane są wówczas bożonarodzeniowe jarmarki, a ulice i place miast rozbłyskają światłem lampek, w blasku których podziwiana jest również pozostała część dekoracji. Włosi w swoich domach ubierają choinki. Zawieszają na nich zarówno ozdoby kupione na jarmarkach, jak i te wykonane przez dzieci. 

fot. ETIENNE LAURENT, PAP/EPA

Gdy nadchodzi Wigilia, nie jest obchodzona tak uroczyście jak w Polsce. Włosi nie dzielą się opłatkiem. Wprawdzie spożywają wieczerzę wigilijną w gronie najbliższych, ale nie stanowi ona centralnego punktu Świąt Bożego Narodzenia. Jest po prostu czasem oczekiwania oraz składową dwudziestoczterogodzinnego postu. Dlatego na włoskich stołach goszczą dania postne. Teoretycznie powinno ich być 13, ale najważniejsze jest, aby podczas kolacji pojawiło się co najmniej siedem potraw rybnych, które symbolizują siedem sakramentów. Niezależnie od regionu na wigilijnym stole włoskiej rodziny powinien pojawić się pieczony węgorz. Można tam także spotkać solonego dorsza, zupę rybną, a także dużą ilość owoców morza. Włosi w trakcie wigilijnej kolacji spożywają makaron pod wszelakimi postaciami Głównie na Południu), pierożki faszerowane na różne sposoby (przeważnie na Północy) oraz mnóstwo odmian sera. Co ciekawe, Wigilia nie jest powodem do powstrzymania się od picia alkoholu. Wręcz przeciwnie – na tę okazję dobiera się najlepsze rodzaje wina bądź szampana.  

Najedzeni Włosi nie śpiewają wspólnie kolęd, ponieważ taki zwyczaj w tym kraju nie istnieje. Poza tym Włosi znają ich tylko kilka, a jedną z najpopularniejszych jest „Astro del Ciel” na melodię „Cichej nocy”. Bardziej popularne są pastorałki. Funkcję naszego rodzinnego śpiewania kolęd spełniają we Włoszech liczne koncerty z udziałem gwiazd, organizowane w czasie okołoświątecznym. Włosi po wieczerzy spędzają czas na rozmowach, grze w karty lub tombolę (loteryjkę). Wiele włoskich rodzin o północy uczestniczy w Pasterce. Członkowie pozostających w domu familii o północy składają sobie życzenia, niejednokrotnie wznosząc toasty za pomocą szampana. Bardzo przypomina to naszego Sylwestra, nieprawdaż? 

fot. pixabay

Jako, że nie wszyscy Włosi mają możliwość spędzić Wigilię z najbliższymi, ponieważ 24 grudnia jest dniem pracy w pełnym wymiarze godzin, zdarza się, że niektórzy jedzą kolację wigilijną w restauracji bądź podziwiają odsłonięcie szopki na placu Świętego Piotra.  

 Domy Włochów najczęściej są ustrojone w środku. Wśród ozdób pojawiają się jemioła, wieńce i dużo świec. Mieszkańcy Italii do niedawna nie mieli w zwyczaju przystrajania domów na zewnątrz, ale powoli zmienia się to pod wpływem mody przywiezionej z innych krajów. Bardzo lubianą włoską ozdobą podwórzy czy balkonów jest figura świętego Mikołaja. Jednak najważniejszą ozdobą bożonarodzeniową jest żłóbek. Spotkamy go niemal w każdym domu, a Włosi nie szczędzą wysiłku i pieniędzy, aby był on jak najpiękniejszy. Stanowi bowiem powód do dumy oraz okazję do pochwalenia się przed bliskimi. Wykonywanie szopek to część wielowiekowej włoskiej tradycji. Prawdopodobnie pierwszą szopkę zbudowano w 1223 r. na polecenie św. Franciszka z Asyżu. Szopki są obecne niemal wszędzie – od domów prywatnych i klatek w blokach poczynając, poprzez szkoły i szpitale, na placach i ulicach miast, na kościołach kończąc. W niektórych miastach można zobaczyć tzw. żywe szopki, w których nie tylko znajdują się zwierzęta, a w rolę Maryi, dzieciątka, Józefa oraz ludzi z czasu Narodzenia wcielają się wolontariusze. Odpowiednikami naszych kolędników są natomiast grajkowie przebrani w stroje pasterzy.

fot. pixabay

Prawdziwie rodzinne Boże Narodzenie 
Dla Włochów, podobnie jak dla nas, Boże Narodzenie to najbardziej rodzinne święta w roku. Dwudziesty piąty grudnia to nie tylko dzień narodzin Jezusa, ale również moment zesłania na świat pokoju. Chętnie i tłumnie spotykają się mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego przy wspólnym stole, obdarowując się prezentami. To właśnie 25 grudnia można rozpakować prezenty od Świętego Mikołaja, czyli Babbo Natale. Najczęściej robi się to w czasie obiadu, który przeciąga się do późnych godzin nocnych. Dzieci dostają zazwyczaj słodycze i drobne upominki. Jednak pod wpływem zwyczajów z innych państw włoskie dzieci w ostatnich latach coraz częściej otrzymują droższe podarki. Wśród dorosłych natomiast niemalże obowiązkowym podarunkiem wizytowym w trakcie Bożego Narodzenia jest Panettone (rodzaj babki) bądź Torrone, czyli ciasto nugatowe. Także pracownicy otrzymują od swoich szefów panettone. Typową włoską tradycją było wręczanie prezentów wyłącznie dzieciom przez rodziców. Jednak moda z innych krajów sprawiła, że coraz częściej Włosi wymieniają prezenty między sobą. Nierzadko są to podarunki o wysokiej wartości, takie jak biżuteria, pobyt w SPA czy kosze z luksusową żywnością.  

26 grudnia Włosi obchodzą dzień Santo Stefano, znany w Polsce jako dzień Świętego Szczepana. To czas, w którym Włosi wstają od stołu, ale tylko na chwilę, by pójść lub pojechać do rodziny czy przyjaciół. Później następuje ciąg dalszy wspólnego świętowania. 

fot. wikipedia

Sylwestrowe rzucanie talerzami 
Gdy w pamięci żywe są jeszcze wrażenia ze Świąt, niebawem nadchodzi kolejna okazja do radosnego świętowania, czyli Sylwester i Nowy Rok. Włosi uwielbiają ten czas w roku i skrupulatnie się do niego przygotowują. Tak, jak my, tak i Włosi mają własne tradycje i wierzenia związane z nocą sylwestrową. Dotyczą one głównie zapewnienia sobie dobrobytu, szczęścia, miłości oraz powodzenia w Nowym Roku. Jeśli Włosi obficie ucztują podczas Bożego Narodzenia, to w Sylwestra i w Nowy Rok biesiadują jeszcze huczniej. Na włoskich stołach tego wieczoru znajduje się mnóstwo przeróżnych potraw. Ta kolacja zwana jest wieczerzą i rzeczywiście, ze względu na obfitość dań, przypomina naszą wieczerzę wigilijną. Jednak mnogość żywności to nie jedyny wymóg. Włosi według tradycji obowiązkowo muszą spożyć kilka potraw i dodatków, które zagwarantują wszystko, co najlepsze. Należy do nich soczewica, która symbolizuje pieniądze, wyglądem przypominająca monety. Kolejny składnik to ryż, mający również zapewnić powodzenie finansowe. Oczywiście jest on składową wielu dań. Nie spożywa się go osobno. Jeśli Włosi nie mają ochoty jeść ryżu, mogą zawiesić wypełnione nim woreczki na choince, rozsypać ryż na stole lub umieścić go w miseczce. Dobrze jest także mieć ryż w kieszeniach, gdy zegar wybije północ. Niezbyt popularna, bo niespożywana we Włoszech na co dzień, jest boćwina. W niektórych domach ma ona jednak swoje „pięć minut” właśnie w Sylwestra. Jest częścią bukietów stawianych na stołach. Doceniana ze względu na liście, które są symbolem dobrobytu finansowego. Na sylwestrowo-noworocznym stole nie może zabraknąć mandarynek oraz pomarańczy, bez których nam z kolei chyba trudno wyobrazić sobie Boże Narodzenie. Owoce te swoim połyskiem przypominają blask monet. Poza tym ich kulisty kształt oznacza doskonałość, a także ma gwarantować długie życie. Tradycyjnymi włoskimi potrawami ostatniej nocy mijającego roku są cotechino, czyli duża, dobrze przyprawiona, surowa kiełbasa oraz zampone – faszerowana wieprzowa noga, spożywane w towarzystwie wspomnianej soczewicy. Każdy musi spróbować koniecznie choć odrobiny tych dań. Gdy wybija północ, to właśnie w tym momencie Włosi jedzą dwanaście winogron symbolizujących dwanaście miesięcy roku. Niestety, według wierzeń, w zależności od tego, który owoc z kolei będzie gorzki, analogicznie miesiąc ten zaskoczy nas czymś nieprzyjemnym. Granat to kolejny obowiązkowy owoc gwarantujący szczęście. Włoska tradycja kulinarna nie tylko nakazuje spożywanie określonych dań, ale też zakazuje jedzenia niektórych. Na stole w Sylwestra, ani w Nowy Rok nie mogą pojawić się owoce morza, a w szczególności rak i langusta, poruszające się w tył, gdyż przez to szczęście nie nadeszłoby w Nowym Roku. Włosi w tych dniach nie spożywają także drobiu z podobnych powodów. Drób przecież lata, więc i szczęście może odlecieć. Mieszkańcy Italii obowiązkowo piją wino musujące i odpalają petardy oraz całują się pod jemiołą. Dzięki temu zapewniają sobie płodność i pomyślność w kolejnym roku.

fot. pixabay

Włoski Sylwester trwa aż do świtu. I to dosłownie. Zwyczaj mówi, że obowiązkowo trzeba zobaczyć pierwsze promienie słońca w pierwszym dniu roku. Tym, co łączy Włochów, jest kolor wkładanej bielizny – czerwony, przyciągający powodzenie. W wieczór sylwestrowy nie poleca się chodzenia w pobliżu włoskich okien. Popularny zwyczaj nakazuje pozbywania się starych rzeczy, by w Nowym Roku zrobić miejsce nowym przedmiotom. Dlatego Włosi ochoczo wyrzucają, co mają pod ręką, oczywiście przez okno. Najczęściej są to talerze lub garnki, ale zdarzają się też większe przedmioty. Zwyczaj ten narodził się w Neapolu.  

Spóźnione Mikołajki 
Włoskie dzieci, w odróżnieniu od polskich, nie otrzymują drobnych upominków 6 grudnia, czyli we wspomnienie świętego biskupa Mikołaja. Roznoszenie drobiazgów odbywa się tam miesiąc później, a więc 6 stycznia w święto Objawienia Pańskiego (po włosku Epifania), szerzej znane w Polsce jako Trzech Króli. Prezentów nie roznosi Babbo Natale, czyli Święty Mikołaj, który „zarezerwowany” jest we Włoszech na noc z 24 na 25 grudnia. Podarki roznosi niestrudzona Befana. Jest to kobieta o wyglądzie wiedźmy, z zakrzywionym nosem, ubrana w chustę na głowie i łachmany, bardzo brzydka. Nie trzeba jednak się jej obawiać, gdyż jest dobrotliwa. Ma niecodzienne umiejętności. Potrafi latać na miotle. Legenda głosi, że Trzej Królowie, utrudzeni podczas wędrówki do Dzieciątka, zatrzymali się na noc w domu starszej kobiety. Usłyszawszy opowiedzianą przez nich historię, chciała koniecznie iść z nimi, aby zobaczyć nowonarodzonego Jezusa. Najpierw chciała tylko dokończyć rozpoczętą pracę i dołączyć do Trzech Króli, nieco później. Niestety, w międzyczasie wskazująca drogę Gwiazda Betlejemska zagasła i Befana zgubiła Trzech Króli. Od tej pory chodzi od domu do domu, zostawiając podarki, na wypadek gdyby tam znajdował się mały Jezus. Dlatego włoskie dzieci zostawiają skarpety na prezenty, którymi są zazwyczaj słodycze. Ale tylko dla grzecznych dzieci, bo dla psotników Befana zostawia węgielek (obecnie bryłka pofarbowanego na czarno cukru w kształcie cukierka). Dzieci w zamian zostawiają dla dobrodusznej wiedźmy pomarańcze bądź nawet wino. Babbo Natale i Befanę łączy to, że wchodzą do domów przez komin. 6 stycznia organizowane są festyny i targi na cześć Befany. Można zaopatrzyć się w lalki wystylizowane na Befanę. Śpiewana jest też piosenka ku czci czarownicy, pt: „Canzone della Befana”. 

fot. pixabay

Trzech Króli to we Włoszech dzień wolny od pracy. Jednocześnie to ostatni dzień okresu świątecznego w tym kraju. Wtedy właśnie rozbiera się choinkę i demontuje dekoracje świąteczne. 


Powyższe zwyczaje to część włoskiej, świątecznej tradycji. Pamiętajcie jednak, że te rytuały mogą być modyfikowane zależnie od regionu Włoch.  

Wesołych Świąt, czyli Buon Natale. 

Zobacz także
Wasze komentarze