Msza z okazji Dnia Życia Konsekrowanego w Watykanie. Fot. PAP/EPA/ANGELO CARCONI

Nie zapomnij o tym, co jest najważniejsze

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Myślałem ostatnio, co wybrać: mszę świętą czy nabożeństwo Drogi krzyżowej? Co ważniejsze? Przeżywamy okres Wielkiego Postu, więc pewnie Droga krzyżowa. Czy aby na pewno? 

Piątek był bardzo zajęty, grafik napięty, kalendarz pękał od nadmiaru obowiązków i zajęć. Musiało się jednak znaleźć miejsce na spotkanie z Jezusem w świątyni – tam, gdzie jest obecny pod postacią Chleba. Nie mogłem iść i na nabożeństwo Drogi krzyżowej i na mszę św. Dyżur w pracy trwał do późnych godzin wieczornych. Dobrze, że coraz więcej parafii zaprasza na nabożeństwa Męki Pana Jezusa także w godzinach porannych (w kościele Świętego Krzyża w Warszawie Droga krzyżowa odprawiana jest po mszy św. o godzinie 9:00). W tym dniu jednak nawet rano nie mogłem uczestniczyć w tym nabożeństwie.  

Pamiątka wielkich wydarzeń  

Udało mi się jednak być na mszy św. Tutaj godzin, które możemy wybrać, jest więcej. I dobrze. Pamiętać bowiem musimy, że to właśnie Eucharystia jest najważniejsza. Wielki Post, czas pokuty i nawrócenia oferuje nam (dzięki parafiom, wspólnotom i duszpasterstwom) bardzo dużo sposobności włączenia się w ten duchowy czas. Tu Droga krzyżowa, niekiedy ta ekstremalna, w niedzielę Gorzkie żale, rekolekcje (niekiedy tematyczne, skierowane do konkretnych grup wiekowych czy zawodowych). Czasami można się w tym nawet pogubić, a uczestnictwo we mszy św. może być (często nieświadomie) zostawione nieco na boku.  

A przecież to na każdej Eucharystii w najpełniejszy i najgłębszy sposób dotykamy istoty tego, o czym przypominamy sobie w Wielkim Poście, szczególnie podczas Triduum Paschalnego. Niekiedy nie trzeba silić się na wynajdywanie nowych form modlitwy (choć one oczywiście są potrzebne). Warto „wrócić do korzeni”, przypomnieć sobie i uświadomić na nowo, jak wielka pamiątka dokonuje się każdego dnia w naszych kościołach, parafiach, na wyciągnięcie ręki. To najlepszy sposób na rekolekcje, na czuwanie, na drogę do nawrócenia. Niekiedy ekstremalną, ale kończącą się zawsze w pięknym miejscu – na ołtarzu, gdzie dokonuje się Przeistoczenie.  

Paschalny sens słów 

W Liturgii Eucharystycznej ta pamiątka dokonuje się w momencie przeistoczenia. Wypowiadamy wtedy słowa, które niekiedy może przychodzą nam z przyzwyczajenia, może nawet nad nimi się nie zastanawiamy. W Wielkim Poście warto zadać sobie taki trud. To w tej części mszy modlimy się aklamacją „Głosimy śmierć Twoją…”. Ukazuje o na paschalny sens tych słów, tego momentu. Polecenie Jezusa, aby „czynić to na Jego pamiątkę” dotyczyło właśnie liturgicznego uobecniania Tajemnicy paschalnej: jego śmierci krzyżowej, zmartwychwstania i ponownego przyjścia. Ten moment podkreśla się gestem „podniesienia” – ukazania obecnym chleba – konsekrowanej hostii. Wszyscy ją wtedy, przez chwilę, adorują. Adorujmy Chrystusa: „Ukrzyżowanego również za nas pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany”. Adorujmy Chrystusa, który „zmartwychwstał trzeciego dnia, jak oznajmia Pismo”. Najbardziej „czuć to” oczywiście w czasie Triduum. Mam często wtedy poczucie (i jednocześnie wiarę), że uczestniczymy dokładnie w tej samej Ostatniej Wieczerzy (w Wielki Czwartek), stoimy pod tym samym krzyżem na Golgocie (to w Wielki Piątek) i idziemy do tego samego pustego grobu (to podczas mszy rezurekcyjnej).  

„Czuć” to najlepiej w te wielkie dni, jednak pamiętajmy – każda msza św. to najlepsze, bo najpełniejsze kompendium wiedzy chrześcijanina, katolika. To także najlepszy czas na poznanie i przyjęcie Tajemnicy Męki i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze