Armed Cameroonian men of the rapid intervention battalion (BIR) patrol on May 29, 2014 in Waza, northern Cameroon. Boko Haram gunmen killed 35 people in attacks on three villages in Nigeria’s restive northeast Borno state near the border with Cameroon, a military source and residents said today. Violence blamed on the Islamist group, whose name means „Western education is forbidden”, has killed thousands since 2009. AFP PHOTO / REINNIER KAZE (Photo credit should read Reinnier KAZE/AFP/Getty Images)

Nigeria: pełzająca wojna na ukrytym froncie

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Nigeria znajduje się w kryzysie, a może nawet w stanie cichej wojny, której przyczyny nie są znane. 200 osób zabitych to za dużo jak na kraj, który twierdzi, że nie jest w stanie wojny. Nikt na świecie nie uwierzy, że rząd o niczym nie wiedział, a sprawcy są nieznani – powiedział metropolita Abudży, nigeryjskiej stolicy, komentując niedawną masakrę chrześcijan w stanie Plateau.

Kard. John Onaiyekan wskazuje, że władze Nigerii utraciły zaufanie społeczne. Po tragicznych wydarzeniach z ostatnich dni, gdzie z ręki koczowniczego ludu Fulani zginęło 200 osób, nikt nie został aresztowany ani postawiony przed sądem. Bez względu na to, czy zabójcy byli muzułmanami czy chrześcijanami, powinno się ich aresztować i osądzić – dodał afrykański purpurat.

Odnosząc się do przyszłorocznych wyborów, metropolita Abudży zauważył, że zamiast normalnej kampanii, mamy kolejny kryzys. Nasze społeczeństwo nie ma pojęcia, że wybory mogą wyglądać inaczej, że w innych krajach ludzie budzą się rano, głosują i wracają do pracy. Szkoły normalnie funkcjonują, nie słychać policyjnych syren i nie ma żołnierzy na ulicach.

Kard. John Onaiyekan zwraca uwagę, że w Nigerii od dawna rywalizują ze są sobą chrześcijaństwo i islam. Jedni nastawiani są przeciw drugim. Dlatego podkreśla on wagę dobrego przygotowania nauczycieli i duchownych, aby w szkołach i miejscach kultu wpajano szacunek i przekonanie, że religie mogą pokojowo współistnieć. Jeśli Nigeria ma się rozwijać – podkreślił purpurat – Nigeryjczycy muszą zrobić dwie rzeczy: szukać tego, co ich łączy oraz wspólnie stawiać czoła problemom, które dotykają wszystkich niezależnie od wyznania. Przykładem mogą być kobiety, które troszczą się razem o opiekę prenatalną czy organizacje międzyreligijne, które już teraz świadczą pomoc ofiarom epidemii AIDS i malarii. Pomysłów nam nie brakuje, trzeba tylko wcielić je w życie – dodaje kard. Onaiyekan.

Nigeria: pełzająca wojna na ukrytym froncie
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze