epa06832093 Anastasia Espinoza Centeno, 96, hugs her grandson Bernardo Jarquin Urbina (R), who was held for 8 days in the El Chipote prison until his release today, in the back garden of the Metropolitan Cathedral of Managua, Nicaragua, 22 June 2018. A total of 15 people were released in Nicaragua with the mediation of the Catholic Church after being arrested the during protests against the government of Daniel Ortega. Two months of protests have left at least 212 people dead. EPA/DOUGLAS LOPEZ Dostawca: PAP/EPA.

Nikaragua na progu kolejnej rewolucji?

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Już ponad 200 osób zginęło a ok. 1300 zostało rannych w rezultacie bezwzględnego tłumienia trwających od przeszło dwóch miesięcy demonstracji przeciw autorytarno-lewicowemu reżimowi prezydenta Daniela Ortegi w Nikaragui.

Falę protestów wywołała w połowie kwietnia zapowiedź reformy państwowego funduszu ubezpieczeń socjalnych. Jego rosnący deficyt rząd postanowił zmniejszyć przez 5% redukcję emerytur i podniesienie składek ubezpieczeniowych od pracowników i pracodawców. Dodatkowym powodem niezadowolenia protestujących był brak odpowiedniej reakcji reżimu na pożary lasów w kraju, które zniszczyły unikalny rezerwat przyrody zamieszkany przez Indian.

Przeciw pokojowo maszerującym demonstrantom wysłano paramilitarne bojówki młodzieżowe – zbrojne ramię rządzącego Sandinistowskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego (FSLN)- oraz wojsko i policję. Użyły one najpierw kijów baseballowych, gazów łzawiących i kul gumowych, a wreszcie ostrej amunicji.

Ortega wycofał dekret o reformie, ale brutalność władz spowodowała, że demonstracje w stolicy kraju Managui i kilku innych miastach przybrały polityczny charakter protestu przeciw autorytaryzmowi i korupcji rządu. Oburzenie wywołuje m.in. nominacja na wiceprezydenta żony Ortegi, Rosario Murillo, którą rządzący od 2007 r. prezydent wyznaczył na swoją następczynię.

Dzięki pośrednictwu Kościoła katolickiego doszło w maju do dialogu rządu z opozycją, która domaga się odbudowy demokratycznych instytucji zdemontowanych przez prezydenta i przedterminowych wyborów. Kiedy Ortega odmówił, rozmowy zostały zerwane. W czerwcu kryzys się zaostrzył po masakrze w Managui, gdzie 30 maja na pokojowy marsz setek tysięcy ludzi manifestujących solidarność z matkami zabitych wcześniej studentów władze ponownie odpowiedziały kulami.

fot. EPA/RODRIGO SURA

Daniel Ortega Saavedra po raz pierwszy zdobył władzę w Nikaragui prawie 40 lat temu. W latach 70. stanął na czele FSLN, wówczas rewolucyjnego ruchu rebelii przeciw reżimowi Anastasio Somozy, jednej z wielu w Ameryce Łacińskiej skorumpowanych prawicowych dyktatur, popieranych w czasie zimnej wojny przez USA. Cofnięcie poparcia Somozie przez ówczesnego amerykańskiego prezydenta Jimmy’ego Cartera przyczyniło się w 1979 r. do zwycięstwa rewolucji. Ortega, więziony przez Somozę rewolucjonista, który przeszedł 6-miesięczne przeszkolenie w metodach walki partyzanckiej na Kubie, został przywódcą („koordynatorem”) 5-osobowej tzw. Junty Odbudowy Narodowej kraju, w której FSLN odgrywał rolę dominującą. Dzięki obietnicy niepomagania innym lewicowym ugrupowaniom w regionie Ortega uzyskał nawet pomoc finansową od Kongresu USA.

Sandinistyczny rząd (nazwa ruchu pochodzi od nazwiska Cesara Augusto Sandino, bohatera narodowego Nikaragui, który w latach 30. stał na czele ruchu oporu wobec okupacji kraju przez USA) wprowadził zmiany w duchu socjalistycznym – częściową nacjonalizację przemysłu i banków, reformę rolną (rozdział ziemi między ubogich chłopów), powszechną ochronę zdrowia i walkę z analfabetyzmem. Część gospodarki pozostała jednak w rękach prywatnych.

Kiedy amerykański prezydent Ronald Reagan oskarżył Nikaraguę o współpracę z Kubą i sfinansował antysandinistowską partyzantkę Contras, w kraju rozgorzała wojna domowa, która pochłonęła 30 tys. ofiar. Ortega zaostrzył kurs autorytarny, ograniczając m.in. wolność mediów i związków zawodowych. W 1984 r. wygrał wybory prezydenckie zdobywając 67% głosów. Według międzynarodowych obserwatorów były one uczciwe, a w każdym razie bardziej wolne i uczciwe niż poprzednie głosowania w Nikaragui.

Jako prezydent Ortega zliberalizował nieco ordynację wyborczą. W 1990 przegrał walkę o reelekcję z Violetą Chamorro, wdową po dziennikarzu zamordowanym przez reżim Somozy, która była w przeszłości działaczką FSLN i członkinią rządzącej junty, ale przeszła do opozycji. Porażkę Ortegi tłumaczono wysuwanymi pod jego adresem zarzutami korupcji. Po zwycięstwie Chamorro USA zdjęły sankcje nałożone na Nikaraguę.

W 1996 r. Ortega ponownie ubiegał się o urząd prezydenta, ale przegrał z kandydatem Sojuszu Liberalnego Arnoldo Alemanem. W wyborach w 2001 r. Ortegę pokonał z kolei Enrique Bolanos, również z Sojuszu. W opozycji lider FSLN zmienił taktykę, odchodząc od radykalnego programu rewolucyjnego socjalizmu i próbując zaprezentować się jako socjaldemokrata. Zjednał też sobie przychylność Kościoła katolickiego, kiedy poparł absolutny zakaz aborcji.

W wyborach prezydenckich w 2006 r., prowadząc kampanię pod hasłem narodowego pojednania, Ortega ubiegał się o najwyższy urząd wraz z byłym przywódcą Contrasów Jaime Moralesem jako swym kandydatem na wiceprezydenta. Wygrał wybory razem z FSLN, który uzyskał najwięcej mandatów w parlamencie, częściowo dzięki rozbiciu opozycji skupionej w Partii Konstytucjonalno-Liberalnej.

fot. EPA/JEFFREY ARGUEDAS

Po odzyskaniu władzy po 16 latach Ortega powrócił do lewicowej polityki z okresu porewolucyjnego, zwiększając świadczenia socjalne, wydatki na oświatę i ochronę zdrowia oraz pomoc dla ubogich i klas pracujących. Towarzyszyła temu retoryka sprawiedliwości społecznej i „walki z imperializmem”, ale pragmatyczna współpraca z prywatnym biznesem pozwoliła na stabilny rozwój gospodarki.

Choć Nikaragua pozostaje wciąż jednym z najbiedniejszych krajów zachodniej półkuli, do niedawna zbierała pochwały Międzynarodowego Funduszu Walutowego za najszybszy wzrost PKB w Ameryce Środkowej i największy w regionie wzrost inwestycji zagranicznych. Może się też wykazać stosunkowo niską, w porównaniu do sąsiednich państw, przestępczością. W połączeniu z charyzmą przywódcy postępowej rewolucji pomogło to Ortedze zwyciężyć zdecydowanie w następnych wyborach, w 2011 r.

Sandinistowski lider zaczął jednocześnie osłabiać instytucje demokracji i umacniać swoją władzę. Zdominowany przez FSLN parlament zmienił konstytucję, pozwalając Ortedze ubiegać się o trzecią kadencję w 2016 r. Sąd Najwyższy i Najwyższa Rada Wyborcza stają się stopniowo bezwolnym narzędziem w rękach rządu. W wyborach w 2016 r. Ortega zdobył, oficjalnie, ponad 70% głosów, ale część opozycji je zbojkotowała, nazywając głosowanie farsą. System polityczny kraju, formalnie demokracja prezydencko-parlamentarna (jak, wzorem USA, w niemal wszystkich krajach Ameryki Łacińskiej), zaczyna się upodabniać do Wenezueli pod rządami Hugo Chaveza i Nicolasa Maduro. W polityce zagranicznej Ortega postawił na przymierze z innymi lewicowo-populistycznymi i antyamerykańskimi reżimami, jak Wenezuela, Ekwador i Boliwia, oraz z komunistyczną Kubą. Nikaragua przystąpiła do zrzeszającego te kraje bloku pod nazwą Boliwariański Sojusz na rzecz Ludów Ameryki (ALBA).

Obecny kryzys obnażył degenerację reżimu w Managui, który 39 lat temu objął władzę pod sztandarem walki z dyktaturą Somozy, a dziś sam przekształca się w dyktaturę. Na czele opozycji stoi Obywatelski Sojusz na rzecz Sprawiedliwości i Demokracji – koalicja studentów, farmerów, działaczy ochrony środowiska i pracodawców. Ci ostatni współpracowali z Ortegą, ale zwrócili się przeciw niemu uderzeni po kieszeni podwyżką składek na ubezpieczenia społeczne, która stała się zarzewiem rebelii. Prezydent liczy podobno na brak politycznego doświadczenia swych przeciwników i podziały w opozycyjnej koalicji.

Według latynoskiej sondażowni CID Gallup aprobata społeczeństwa dla Ortegi – jeszcze w styczniu na poziomie 62% – spadła do 19%. 70% Nikaraguańczyków uważa, że prezydent powinien podać się do dymisji. Na razie jednak nie wydaje się na to gotowy.

fot. EPA/DOUGLAS LOPEZ

Nikaragua na progu kolejnej rewolucji?
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze