Fot. Wikipedia

O czym przypomniał mi kardynał Wyszyński…  

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Są takie fragmenty książek i filmów, które potrafią zostać w pamięci na dłużej… To znaczy, że poruszyły, zastanowiły, dotknęły czułych dla nas strun. Taka jest dla mnie książka „Z gniazda orląt” – zbiór homilii i spotkań prymasa Stefana kard. Wyszyńskiego z młodzieżą. Pisaliśmy o niej niedawno na portalu

Myślę o fragmencie homilii, którą kardynał wygłosił na spotkaniu z młodzieżą w akademickim kościele p.w. św. Anny w Warszawie. Kardynał mówił (zresztą ten wątek często pojawia się w jego rozważaniach) o podstawowych przymiotach człowieka, które powinny być bezwzględnie przestrzegane, niezbywalne i nienaruszalne. To przede wszystkim godność i poszanowanie drugiego człowieka. Mówi wtedy po prostu jak humanista. „Wzajemna cześć i uszanowanie w sobie godności człowieka. To jest postulat numer jeden na czasy dzisiejsze. Musimy się nauczyć wzajemnie szanować siebie, nawet kosztem własnym”. Oczywiście to myśli, które mogłyby zostać wypowiedziane przez każdego, kto ceni podstawowe prawa człowieka. 

Nie poprzestawać na przebaczeniu  

Kardynał przytacza fragment Ewangelii według świętego Łukasza: „Miłujcie nieprzyjaciół waszych, dobrze czyńcie tym, którzy was mają w nienawiści”. I tłumaczy, że dobrze czynić, to znaczy nie poprzestawać na przebaczeniu,. Trzeba iść dalej – dobrze czynić. „To jest dopiero kultura, prawdziwe zwycięstwo, awans ludzkości, gdy człowiek umie tak przezwyciężyć siebie”. Prymas mobilizuje i zachęca do duchowego rozwoju. „Każdy z Was miał na pewno przeżycie dobrej modlitwy, która nadeszła znienacka, chociaż nie staraliście się o nią. To jest łaska, światło, wyzwanie, poderwanie z deflacji”.  

Nowe spojrzenie na modlitwę  

Prymas Wyszyński miał pewnie na myśli modlitwę, która jest osobistą relacją z Bogiem, rozmową z Nim. Potrzebne są bowiem nie tylko modlitwy bazujące na znanych tekstach i formułach, nawet najpiękniejszych. Potrzebne są też te, które sami układamy, własnymi słowami. Jednak akurat po lekturze „Z gniazda orląt”, „wezwanie do poderwania się z deflacji” łączę z najbardziej znaną modlitwą. Myślę o Modlitwie Pańskiej. Od czasu lektury tej książki już inaczej patrzę na „Ojcze nasz” i inaczej przeżywam tę modlitwę w czasie Eucharystii. Kardynał mówi: „Niesłychanie doniosła jest Chrystusowa nauka zawarta w Ojcze nasz. Obudza nas ona z samolubstwa i sobiepaństwa, pomaga zwalczać postawę rozbijacką, usposobienie nieżyczliwe i wrogie”. Młodym, którzy przecież – co naturalne – mają chęć zdobycia świata, robienia kariery przypomina: „Pamiętaj, chociażbyś cały świat pozyskał, a o tym zapomniał – niczym jesteś!”. 

Nieprzypadkowa liczba mnoga  

Prymas podkreśla liczbę mnogą, która nieprzypadkowo jest użyta w modlitwie. To relacja „my” – ojciec. „Ojcze nasz…” – tak się przecież ta piękna modlitwa zaczyna. „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj” – nie „mi”, tylko „nam”. Nie ma tu miejsca na samolubstwo, na załatwianie tylko swoich spraw. Powinniśmy się troszczyć o siebie nawzajem. Dalej, warto zwrócić uwagę na: „i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Wszyscy przecież mamy grzechy na swoich kontach, to my wszyscy potrzebujemy przebaczania naszego Ojca i my sobie wzajemnie powinniśmy wybaczać. Nawet tym, których postrzegamy jako naszych winowajców. Od czasu lektury tej homilii często przypominam sobie o jego słowach i zwracam na nie uwagę. I proszę – w czasie tej modlitwy – byśmy „przynajmniej” my, katolicy, chrześcijanie, pamiętali, że tworzymy wspólnotę, rodzinę. Oczywiście w każdej wspólnocie i rodzinie bywają niesnaski, to naturalne. Powinniśmy jednak starać się ich unikać, dążyć do porozumienia. A sami dobrze wiemy, że także wśród nas często więcej jest tych złych emocji niż dobrych. Często narzekamy, że my – Polacy – coraz gorzej sobie z tym radzimy. Eksperci nazywają to „polaryzacją społeczeństwa”, brakiem wspólnych mianowników, dialogu. Powinniśmy zrobić, co w naszej mocy, by się to nie pogłębiało.  

Prymas Wyszyński mógłby tę homilię o Modlitwie Pańskiej nie raz nam powtórzyć. Jest nadal aktualna. A gdy zaczniemy od siebie, świat na pewno będzie wyglądać lepiej. Przynajmniej ten w naszej najbliższej okolicy. Wszak Jezus powiedział: „Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali”. Kardynał Wyszyński to Chrystusowe wezwanie pokazał, jak na dłoni, w modlitwie „Ojcze nasz…”.

O czym przypomniał mi kardynał Wyszyński…  
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze