Zdjęcie: kard. Wyszyński z młodzieżą, zdjęcie z książki „Z Gniazda Orląt”, Papieski Instytut Studiów Kościelnych, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Dobrze jest posłuchać kard. Stefana Wyszyńskiego. I poczytać

10 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Na książkę pt. „Z gniazda orląt…” –  wybór przemówień, rekolekcji i kazań, które kard. Stefan Wyszyński wygłaszał dla młodzieży w połowie XX w., które spotkać można na ulicach polskich miast. W jej środku było coś niezwykłego: własnoręczny podpis kardynała 

Jego rozważania warto sobie przypomnieć szczególnie teraz. W roku, w którym świętujemy stulecie naszej niepodległości, kilka dni przed synodem biskupów na temat młodych i dziś, 1 października, dla wielu na początku nowego roku akademickiego.  Ten tekst przede wszystkim dobrze się czyta. To język z jednej strony prosty i zrozumiały, z drugiej – piękny. Pełen odniesień do Pisma Świętego, polskiej historii, ale przede wszystkim nasycony miłością, zaufaniem i wiarą w polską młodzież. Widać to niemal w każdym fragmencie każdej homilii. Kardynał Wyszyński to po prostu przyjaciel młodzieży, który rozmawia z nią nie z pozycji ex catedra, ale jak ojciec zatroskany o los swoich dzieci. Dodatkowym atutem tej książki – oczywiście już „tylko” z naszej perspektywy to, że możemy ją czytać wiedząc jak potoczyły się późniejsze losy Polski i jaką rolę odegrał w tym Kościół.  

Zdjęcie: oryginalny podpis kard. Stefana Wyszyńskiego, książka „Z Gniazda Orląt”, Rzym 1972r, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

 

Książka liczy 180 stron i jest podzielona na rozdziały zawierające kazania, rekolekcje i przemówienia na spotkaniach z młodzieżą. Nie będę omawiać wszystkich, postaram się wychwycić ich myśl przewodnią i wspólny mianownik. To kazania wygłaszane w różnych miejscach i z wielu okazji: na spotkaniu z młodzieżą polską na emigracji, fragment przemówienia milenijnego do młodzieży wygłoszonego w Gnieźnie w 1966 r., akademickie spotkania w Warszawie (z 1965 r.) i oczywiście te na Jasnej Górze (np. podczas Ogólnopolskiej, Milenijnej Pielgrzymki Akademickiej na Jasną Górę w maju 1966 r.). Są też spotkania z Wrocławia, Łodzi, Łowicza, najwięcej tych z warszawskiego kościoła świętej Anny. Tam odbywały się rekolekcje. Książka prezentuje też zdjęcia z tych wydarzeń, unikalne, świadectwo historii.  

 

„Musicie mieć w sobie coś z orłów. Pamiętajcie – orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko” (kard. Stefan Wyszyński, Gniezno, 1966 r.). 

 

Zdjęcie: młodzież na spotkaniach z kardynałem, zdjęcie z książki „Z Gniazda Orląt”, Papieski Instytut Studiów Kościelnych, Rzym 1972r, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Kardynałowi zależy na rozwoju młodzieży – zarówno zawodowym, jak i duchowym. Chce, by równali ku górze, by jeśli chcą zmieniać Polskę i świat, zmieniali na lepsze, by robili to lepiej niż ich rodzice. Kardynał Wyszyński stawia na człowieka – jego godność, prawa i aspiracje. Oczywiście opiera to wszystko na katolickim fundamencie, ale jego myśli mogą zainteresować wszystkich. „Droga Młodzieży Akademicka! Może niejednokrotnie zastanawiacie się nad tym, kim jest człowiek, jakie są jego możliwości i zadanie. Chrystus chce, by człowiek nie zwątpił w swą wielkość i szczytne powołanie” – mówił kardynał w kazaniu „Stać Was na wiele!” i dopowiadał: „Bóg zbawia i dźwiga”. To kazanie jest szczególnie motywujące, szczególnie potrzebne młodym w momencie rozeznania ich życiowego powołania.  

 

„Mnie się wydaje, Najmilsze Dzieci moje, że Wy chcecie, aby Wam stawiać duże wymagania i mówić prawdziwe rzeczy! Dlatego Wam mówię i nie lękam się tego, że mnie nie rozumiecie” (Warszawa, kwiecień 1965 r.) 

 

Przebóstwiać życie  

W swych kazaniach Prymas podkreśla, że człowiek przerasta wszystko, co jest na ziemi, może więc być lepszy, każdego dnia a żadne „ziemska” rzecz ludzką ręką uczyniona nie powinna go zniewalać. Nie przerośnie jedynie jednego – Boga. Powinien więc pamiętać, że nawet przy rozwoju nauki i technologii to, co ludzkie nie powinno przewyższać i zastępować tego, co boskie. Mówi im „Jesteście synami Bożymi! Jesteście dziećmi Ojca Niebieskiego i braćmi Chrystusa. Dlatego macie wielkie, szlachetne ambicje. Pragnijcie je zachować, starajcie się o to, aby je zawsze mieć! Przebójstwiajcie wasze ludzkie życie. Jest to program olbrzymi, ale możecie go wypełnić!”  

 

Wiele miejsca kardynał poświęcał patriotyzmowi i służeniu Ojczyźnie. Nie jest to patriotyzm o zabarwieniu nacjonalistycznym – to miłość do Ojczyzny z poszanowaniem innych narodowości. Zważmy, że mówił to w czasie, gdy Polska była oddzielona od świata żelazną kurtyną. W mówieniu o polskim humanizmie widzi zadania i wyzwania, a nie tylko wzniosłe hasła. Patriotyzm to ma być wyzwanie – walka o ciągły rozwój, służenie innym. Stawia przed ludźmi cele, ufając, że nie chcą oni życia łatwego, ale ciekawego. „Każdy, który idzie w zawody, od wszystkiego się powstrzymuje. I Wy musicie ponieść wiele wyrzeczeń, bo wprawdzie wszyscy biegną, ale jeden tylko otrzymuje nagrodę”.  

 

„Wzajemna cześć i uszanowanie w sobie wzajemnie godności człowiek. To jest postulat numer jeden na czasy dzisiejsze. Musimy się nauczyć wzajemnie szanować siebie, nawet kosztem własnym”. 

 

Kardynał przytacza fragment Ewangelii wg św. Łukasza: „Miłujcie nieprzyjacioły wasze, dobrze czyńcie tym, którzy nas mają w nienawiści”. I tłumaczy, że to znaczy nie poprzestawać na przebaczeniu, ale iść dalej – dobrze czynić. „To jest dopiero kultura, prawdziwe zwycięstwo, awans ludzkości, gdy człowiek umie tak przezwyciężyć siebie”. Przyznacie, byłoby na świecie lepiej i piękniej.

Zdjęcie: kard. Wyszyński razem z młodzieżą, zdjęcie opublikowane w książce „Z Gniazda Orląt”, Papieski Instytut Studiów Kościelnych, Rzym 1972r.

Nawet w rozważaniach o patriotyzmie sporo jest odniesień do przyszłości. Łatwo byłoby wejść w nuty wyłącznie historyczne, kardynał jednak „ku przyszłości iść chce: i w tych trudnych szarych czasach wlać nadzieję w serca młodych Polek i Polaków. Mobilizuje i zachęca do duchowego rozwoju. „Każdy z Was miał na pewno przeżycie dobrej modlitwy, która niekiedy naszła znienacka. Chociaż nie staraliście się o nią. To jest łaska, światło, wyzwanie, poderwanie z deflacji”.  

  

„Niech z kart tej książki mówi do Was jego chrześcijański optymizm i chrześcijański humanizm. Niech mówi jego wiara w człowieka i godność natury ludzkiej. Niech mówią zwłaszcza jego nadzieje, które wiąże z Wami, nazywając Was „Młodą Polską”, odpowiedzialną za losy Kościół a i Narodu, oraz „orłami szybującymi w przyszłość Ojczyzny” (słowo wstępne bp Władysława Rubina). 

 

Ojcze nasz, a nie mój 

Służbę drugiemu człowiekowi przedstawia też na podstawie Modlitwy Pańskiej. „Niesłychanie doniosła jest Chrystusowa nauka, zawarta w „Ojcze nasz”. Obudza nas ona z samolubstwa i sobiepaństwa, pomaga zwalczać postawę rozbijacką, usposobienie nieżyczliwe i wrogie”. Młodym, którzy przecież, co naturalne, mają chęć zdobycia świata, robienia kariery przypomina: „Pamiętaj, chociażbyś cały świat pozyskał, a o tym zapomniał – niczym jesteś!”  

 

Ecce homo  

W trudnych czasach komunizmu potrafił powiedzieć, że człowiek powinien mieć przyznane podstawowe, należne każdemu człowiekowi prawa, „a zwłaszcza prawo do prawdy, sprawiedliwości, do miłości, do szacunku do miejsca na ziemi”. „Gdziekolwiek będziecie – pamiętajcie, że jesteście dziećmi Bożymi – że o każdym z Was z dumą powinno się mówić: ecce homo, oto człowiek. Bo tak powiedziano o Chrystusie. Nie zapomnijcie, że macie być przede wszystkim ludźmi”. Do sytuacji politycznej w dość jednoznaczny sposób odnosi się także podczas innej homilii („Jakiej chcecie Polski?”): „I za naszych czasów wznowiono starą luterańską zasadę: Kto ma władzę, ten dyktuje i religię. Zasada ta wywołała wiele wojen. Została wreszcie potępiona. Władca nie może narzucać swojej religii i światopoglądu! (…) Chociaż nie używa się dzisiaj pieców ognistych – jak za panowania Nabuchodonozora – to jednak współczesne piece są nieraz bardziej dokuczliwe i uciążliwe, aniżeli za dawnych czasów”.  

 

Nie zrażać się trudnościami  

Jeden fragment zapamiętałem szczególnie. Postanowiłem go sobie zaznaczyć i zapamiętać. Myślę, że i Wam – Drodzy Czytelnicy – może przynieść wiele dobrych przemyśleń. Kardynał mówi bowiem: „Mogą by tragedie, bolesne i trudne drogi, pełne doświadczeń i zwątpień, a może nawet i niewiary, która jak cień przesunie się przez życie, budząc tyle niepokoju. Nie jesteśmy od tego wolni, ale niekiedy jest jakaś „szczęśliwa wina”, szczęśliwe cierpienie, które pogłębia w nas tęsknotę do radości, jaką daje Bóg. Po zawodach, cierpieniach i zwątpieniach, lepiej jeszcze docenimy miłość, którą okazał nam Ojciec Niebieski”.  

Zdjęcie: młodzież na spotkaniach z kardynałem, zdjęcie z książki „Z Gniazda Orląt”, Papieski Instytut Studiów Kościelnych, Rzym 1972r, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

 

Apostolstwo młodych  

Prymas wzywa młodych, by w swoim duchowym rozwoju, o który nieustannie muszą dbać, nie poprzestawali tylko na sobie, Wzywa ich do apostolstwa w środowiskach akademickich. „Nie poprzestawajcie na tym, że sami czujecie się dobrze w waszych środowiskach młodzieżowych. Pamiętajcie o koleżankach i kolegach (…) Chciejcie im pomóc. Przez Sobór jesteście wezwani do apostołowania”. Przypomina, że wprawdzie posiadanie jest indywidualne, ale użytkowanie ma być wspólne. I nie odnosi tego tylko do dóbr materialnych. 

Zdjęcie: okładka książki, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

 

Powołani do miłości  

Porywał młodych do miłości. W warszawskim kościele św. Anny w 1968 r. mówił: „Przekonacie się w życiu, że nie uda się Wam uczynić nic wielkiego – a nawet małego – bez wielkiej miłości! Dlatego to jest pierwsze i największe przykazanie. Wystarczyłoby ono za dziennik ustaw, za góry kodeksów, które świat obmyślił, gdy już miłości mu nie dostawało”. Przy niektórych fragmentach można aż się zdziwić, jak bardzo są aktualne. „Jesteście wszczepieni w życie społeczne, które obfituje powodzią słów. Niekiedy jesteście tym nad miarę udręczeni. Przymykacie oczy, tulicie uszy, aby nie wszystko widzieć i słyszeć, bo tego jest stanowczo za wiele. Zbyt dużo jest daremnych słów, w których nie ma nic – prócz dźwięku. Brak w nich wiary, miłości i… pokrycia”. Mówił to przecież nie w erze cyfrowej i wszechobecnych multimediów, ale w 1969 roku na Jasnej Górze. Jakże to aktualne i prawdziwe!  

 

Spróbujcie, a zobaczycie  

Sporo uwagi kardynał poświęca godności kobiety. Zachęca, by młodzi nie traktowali siebie przedmiotowo. Bardzo ubolewa nad tym, że spożycie alkoholu, a szczególnie jego nadużywanie jest w Polsce częstym zjawiskiem. A to może prowadzić do złych skutków społecznych. Boi się zjawiska „rozpicia narodu”. Młodzieży, Prymas Tysiąclecia, mówi bez ogródek: „Bez ofiary nie ma zwycięstwa”. Przygotowuje ich na to i do tego namawia. „Najmilsze Dzieci. Każda rzecz wieka musi kosztować i musi by trudna. Tylko rzeczy małe i liche są łatwe”. 

 

„Nie sztuka jest zwyciężać innych, sztuka jest zwyciężyć siebie samego” (Warszawa, kościół Matki Bożej Zwycięskiej, sierpień 1970r.)  

 

W dzisiejszych czasach niekończącej się rywalizacji wszystkich ze wszystkimi bardzo znamienne są te słowa: „Spróbujcie, a zobaczycie, jak słodki smak ma zwycięstwo nad sobą, a jaki niesmak budzi zwycięstwo nad innymi. Jak trwałe jest zwycięstwo nad sobą, a jak nietrwałe są sukcesy nad innymi”. Zauważmy, kardynał nie nakazuje, on zachęca. Nie mówi „musicie”, tylko z prośbą ale z silnym przekonaniem: „spróbujcie, a zobaczycie”. Prawda, że ujmuje?  

 

Hierarcha myślał „do przodu”. Przygotowuje swoich słuchaczy na trudne chwile, jakby je przewiduje. „Kiedyś mnie zabraknie, ale Wy sobie to przypomnicie! I od Was zażądają wielkich ofiar, potężnej wiary, gorącej miłości, a w niejednej klęsce – nadziei na Sprawiedliwego Boga. Musicie być wtedy mężni”. I od razu wlewa nadzieję i mobilizuje: „Jesteście pokoleniem przyszłości”.  

 

Nie bądź kluchą  

Zdjęcie: młodzież na spotkaniach z kardynałem, zdjęcie z książki „Z Gniazda Orląt”, Papieski Instytut Studiów Kościelnych, Rzym 1972r, fot. Maciej Kluczka, misyjne.pl

Kardynał potrafi użyć barwnych porównań i chwytliwych myśli. Chce, by także tacy byli młodzi. By byli wyraziści, nie bladzi. Chciałoby się powiedzieć – nie szary, jak szare były czasy PRL-u. „Charakteru nie zdobędzie się, gdy jest się kluchem rozlazłym, gdy nie umie się zdobyć na ofiarę, poświęcenie i trud. Po ludziach niezdolnych do wysiłku i ofiary nie może się wiele spodziewać ani rodzina, ani Naród”.  Ta książka to niezwykła okazja do spotkania z kard. Stefanem Wyszyńskim. Dobrze było go posłuchać, dobrze będzie go zapamiętać.  

 

„Wydawało mi się, Drodzy moi, że przed powrotem do waszych rodzin i domostw, musicie to od kogoś usłyszeć. A więc – słyszycie to od Prymasa Polski, który Was przyjął w swym domu, jak tylko umiał, całym sercem, ale który nie może głaskać Was słowami. Byłbym wtedy kłamcą. Muszę Wam powiedzieć, że patrzymy na Was nie jako na młodzież wygodną (…). Trzeba mieć charakter i starać się o charakter, trzeba go sobie wypracować, mieć wolę wysiłku, ofiary, trudu i poświęcenia” (Warszawa, kaplica Domu Prymasowskiego, styczeń 1972 r.) 

Dobrze jest posłuchać kard. Stefana Wyszyńskiego. I poczytać
6 (100%) 1 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze