fot. freepik/jkow
Omijać czerwone flagi czy szukać pomocy? Kanonista o najczęstszych przyczynach nieważności małżeństwa [ROZMOWA]
Niedojrzałość emocjonalna, uzależnienia, a czasem ukryty przymus ze strony bliskich. To tylko niektóre z powodów, dla których małżeństwa w Kościele uznawane są za zawarte nieważnie. Jak w praktyce wygląda proces w sądzie duchownym po reformie papieża Franciszka, jaką rolę pełnią w nim świadkowie i dlaczego udawanie, że problemów przed ślubem nie ma, to prosta droga do kryzysu? Opowiada o tym ks. dr Marcin Czujek, kanonista, wiceoficjał Metropolitalnego Sądu Duchownego archidiecezji poznańskiej.
Zofia Urbanek: Jakie są najczęstsze czynniki, z jakimi Ksiądz się spotyka, które wpływają na stwierdzenie nieważności małżeństwa?
ks. dr Marcin Czujek: – Najczęściej mamy do czynienia z tytułem niezdolności do podejmowania obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej. I tak, najogólniej mówiąc, najczęstszymi przyczynami podawanymi w tym zakresie prawa kanonicznego jest niedojrzałość emocjonalna. Bardzo często bywają w tym określeniu zawarte różnego rodzaju uzależnienia. Zdarzają się także kwestie związane z jakimiś poważniejszymi zaburzeniami emocjonalnymi. W tym tytule także korzystamy zawsze z pomocy biegłego psychologa, którego zadaniem jest określenie ciężkości tego ewentualnego zaburzenia, które mogłoby świadczyć o nieważności takiego małżeństwa, o niezdolności osoby do podejmowania obowiązków małżeńskich. Dalej są wszelkiego rodzaju wykluczenia – wykluczenie potomstwa, wykluczenie nierozerwalności małżeństwa, wykluczenie wierności. To są dwa takie najczęściej pojawiające się zakresy tytułów. Oprócz tego można mówić także o tytułach związanych z przymusem, z poważnym brakiem rozeznania oceniającego. To cztery zakresy czynników, które w zasadzie najczęściej się pojawiają.
Wydaje się, że przymus to chyba jedna z najrzadszych przyczyn orzekania o nieważności zawarcia sakramentu małżeństwa.
– Zdarza się rzadziej, zdecydowanie rzadziej. Przymus może mieć formę albo zewnętrzną – ktoś wywiera na mnie jakiś nacisk, wpływ tak silny, że nie jestem w stanie oprzeć się temu we własnych siłach i jedynym wyborem, jedynym wyjściem z tej sytuacji jest zgoda na małżeństwo. Może to być przymus także wewnętrzny, na przykład związany z jakimś głębokim szacunkiem wobec rodziców. Tutaj też oczywiście w grę wchodzi specyficzna struktura osobowości danej osoby. Tak jak Pani zaznaczyła, to są tytuły rzadkie, ale nie niemożliwe.

Czy zdarzają się sytuacje, gdy ludzie przekraczają próg sądu i okazuje się, że nie ma podstaw do stwierdzenia nieważności, że na przykład są niepoinformowani albo po prostu jedynie się nie dogadują?
– Zazwyczaj zawsze proponujemy osobom, które zastanawiają się nad wniesieniem sprawy do naszego sądu, konsultacje z adwokatem. Takie konsultacje są, jak wiadomo, bezpłatne, nie zobowiązują także do konieczności korzystania z pomocy adwokata na dalszym etapie sprawy. Służą właśnie rozeznaniu tego, czy są podstawy do wniesienia takiej sprawy, czy też ich nie ma.
Panuje taki mit, że ten proces ciągnie się bardzo długo, bo trzeba sprawdzić wiele rzeczy. Czy po reformie papieża Franciszka faktycznie długość procesu skróciła się i proces jest łatwiejszy?
– Patrząc całościowo, można powiedzieć, że tak, ponieważ reforma papieża Franciszka zniosła obowiązek potwierdzenia wyroku I instancji przez sąd II Instancji. I od 2015 roku, jeśli minie 15 dni od wydania wyroku i w ciągu tych 15 dni nie zostanie złożona apelacja od wyroku stwierdzającego nieważność małżeństwa, taki wyrok staje się wykonalny. Oczywiście prawo do apelacji zostało zachowane. Osoba, która nie zgadza się z wyrokiem, jak najbardziej ma prawo zwrócić się do sądu wyższej instancji, żeby jeszcze raz, ponownie zweryfikować zasadność wydanego wyroku.
A więc była to potrzebna reforma.
– Patrząc całościowo, można powiedzieć, że tak. Jeśli chodzi o sam proces w I instancji, trzeba się przygotowywać na ok. dwa lata. Taki czas zawsze podajemy jako pewien orientacyjny okres – od momentu przyjęcia sprawy do wydania wyroku. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak szybko uda się ustalić przesłuchania, terminy przesłuchań, zwłaszcza stron. Zależy to też od tego, jak szybko uda się przesłuchać świadków. To są często czynniki niezależne od nas. Jeżeli ktoś nie odbiera korespondencji, nie podejmuje kontaktu, wysyłamy ponowne zawiadomienie, ponowne wezwanie na przesłuchanie – tutaj potrzeba nieraz dużo czasu.

Mówi Ksiądz o ważnej roli świadków. Jaką pełnią oni rolę i czy to się wiąże z tym, że ktoś musi faktycznie przyjść do sądu?
– Proces o stwierdzenie nieważności małżeństwa wygląda zupełnie inaczej niż proces cywilny. Nie odbywa się posiedzenie sądowe, w czasie którego zostają przesłuchane strony i świadkowie. Strony prosimy tutaj o złożenie zeznań u nas w sądzie. Odbywa się to w obecności audytora i notariusza, czyli są obecne dwie osoby. Nie jest obecny cały skład sędziowski. Natomiast świadków prosimy najczęściej o przesłuchanie w miejscu ich zamieszkania, czyli w ich parafii. Jest to też wygodniejsze dla osób, które miałyby dość duży problem, żeby stawić się tutaj u nas w sądzie w godzinach pracy, w środku dnia, czasami mogą nie dostać dnia wolnego od pracy itd.
Jakiego typu pytań mogą spodziewać się tacy świadkowie?
– Zawsze pytamy o ten czas poprzedzający zawarcie małżeństwa, o czas zapoznania się stron, tworzenie ich relacji, wzajemnych stosunków, stosunków z rodzinami. O to pytamy zarówno strony, jak i świadków. To jest ten czas przed zawarciem małżeństwa, decydujący o tym, czy możemy mówić o występowaniu tych poważnych argumentów za nieważnością małżeństwa, czy też nie. Pytamy też oczywiście o ten czas po ślubie, bo on pozwala też zweryfikować, jak osoby radzą sobie właśnie w tej nowej rzeczywistości życia.
Jeśli chodzi o te argumenty występujące najczęściej, a więc problemy związane z ludzką psychiką – gdzie przebiega granica między powszechnymi zaburzeniami psychicznymi (np. depresją czy nerwicą) a niezdolnością kanoniczną do zawarcia małżeństwa?
– W prawie kanonicznym mówi się zawsze, że to nie sam fakt istnienia jakiegoś zaburzenia czy jakiegoś problemu emocjonalnego sam w sobie świadczy o nieważności małżeństwa, tylko wpływ tej konkretnej sytuacji na podejmowanie tych obowiązków małżeńskich. Może być tak, że osoba zmaga się z jakimiś problemami nerwicowymi, ale jeżeli jest zdolna do tego, żeby o własnych siłach, standardowymi środkami, poprzez pracę nad sobą przełamywać te trudności, przełamywać te swoje deficyty, pracować nad nimi, to tutaj nie można stwierdzić, że ciężkość tego problemu emocjonalnego czy tego zaburzenia jest już uniemożliwiająca życie w małżeństwie. Chodzi przede wszystkim o tę zdolność tworzenia relacji. Mówiąc jeszcze innymi słowami: jeżeli ktoś potrafi być odpowiedzialny za siebie – także w kontekście tych wszystkich wad, deficytów, które wszyscy posiadamy – najprawdopodobniej będzie też potrafił wziąć odpowiedzialność za drugą osobę i za rodzinę, którą zakłada.
Jakie rady ma Ksiądz dla osób przygotowujących się do małżeństwa? Na co warto zwracać uwagę w relacji z drugą osobą i jakie tzw. czerwone flagi powinny nas zaniepokoić?
– Warto pytać i rozmawiać o wątpliwościach – zarówno z bliskimi, jak i w miarę możliwości z duszpasterzami. Przede wszystkim trzeba unikać zamiatania problemów pod dywan czy łudzenia się nadzieją, że po ślubie wszystko samo się zmieni, bo taka taktyka się po prostu nie sprawdza. Pamiętam sytuację narzeczonych, którzy mocno zmagali się z trudnościami wynikającymi z relacji rodzinnych po stronie jednego z nich. Podczas spotkania w biurze parafialnym przy spisywaniu protokołu przedmałżeńskiego poradziłem im, aby poszukali terapii dla par. Wyjaśniłem, że choć nie są jeszcze małżeństwem, to widzą już poważny problem powodujący nieporozumienia i chcą nad nim pracować, dlatego warto skorzystać z takiej pomocy. Ukrywanie trudności i liczenie na to, że czas wszystko naprawi, do niczego nie prowadzi. Moja rada więc to słuchać, pytać i rozmawiać. To także klucz do tego, aby przepracować trudności pojawiające się na samym początku albo uczciwie przyznać przed sobą, że nie jest to jeszcze moment na ślub i trzeba z nim poczekać. Czasem konieczne okazuje się podjęcie bardzo trudnego kroku, jakim jest zakończenie związku, i nie należy się tego bać. Oczywiście to nie są łatwe wybory – zarówno skorzystanie z pomocy czy terapii dla par, jak i ewentualne rozstanie. Wszystko to wymaga czasu, jednak żadne z tych rozwiązań nie pojawi się bez szczerych rozmów, zadawania pytań i wspólnego szukania odpowiedzi.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |

Papież: w stwierdzaniu nieważności małżeństwa miłosierdzie i sprawiedliwość niech się uzupełniają
Transkrypcja zagranicznych aktów małżeństwa – nowe zasady wchodzą w życie
Ks. Piotr Szkudlarek: czy stwierdzenie nieważności małżeństwa po wielu latach jest możliwe?





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny