fot. o. Karol Bucholc OMI

Opole, Poznań, Zahutyń: roraty dla dzieci i młodzieży

Tak jak i w wielu innych, tak i w oblackich parafiach rozpoczęły się roraty. Często można w nich uczestniczyć zarówno rano, jak i wieczorem. Wtedy najczęściej biorą w nich udział dzieci i młodzież.

Roraty to adwentowe msze święte, podczas których ciemność świątyni symbolizuje oczekiwanie świata na przyjście Chrystusa, a pierwsze światło świec przypomina, że „Światłość Prawdziwa” już jest blisko.

Lew na roratach

Jak zauważa o. Karol Chmiel OMI – duszpasterz parafii pw. Chrystusa Króla w Poznaniu – roraty to propozycja duszpasterska, która cieszy się dość dużym zainteresowaniem, zwłaszcza wśród dzieci. Warto więc dobrze to wykorzystać i przygotować ciekawe oraz sensowne treści na te msze.

– Roraty mogą być ciekawe dla dzieci przez samą ich oprawę, na którą składa się chociażby ciemność w kościele oraz lampiony. A dlaczego to ważne, by ludzie brali w nich udział? Bo to dobre przygotowanie do Bożego Narodzenia oraz jedna z form modlitwy i rozmowy z Panem Bogiem – opowiada oblat.

W tym roku ojciec Karol zdecydował, że podczas rorat dzieci poznają bliżej postać papieża Leona XIV. Z tego powodu każdego dnia uczestnikom mszy towarzyszy biała maskotka – lew Leo. Codziennie ktoś podkłada pod nią głos. Czasami jest to któryś z ojców znajdujący się w w zakrystii albo ministrant. Następnie, nawiązując do historii papieża, misjonarz porusza z dziećmi różne tematy religijne i moralne.

fot. Piotr Ewertowski/misyjne.pl

– Myślę, że to, że roraty mają jakiś motyw przewodni, jest bardzo pomocne. Dzieci bardzo szybko go zapamiętują. Może nie zawsze w ich pamięci zostają kazania, ale lew Leo, z którym wiążą się różne kwestie – na pewno. Najważniejsze w tym wszystkim jest jednak przeżycie, które dzieje się „dookoła kazania”, a nie tylko podczas niego – wyjaśnia poznański duszpasterz, zaznaczając, że sam lubi przygotowywać treści na roraty, bo ich uczestnicy zaangażowani są w nie dużo bardziej niż chociażby w niedzielną mszę świętą.  

fot. archiwum parafii w Poznaniu

Święty z Zahutynia?

Na podobny motyw podczas tegorocznych rorat zdecydował się proboszcz parafii w Zahutyniu. Karol Bucholc OMI również korzysta z materiałów przygotowanych przez „Gościa Niedzielnego”, dzięki którym młodzi ludzie mogą poznać życiorys papieża Leona XIV.

fot. o. Karol Bucholc OMI

– W czasie rorat ważne jest poznawanie drogi życia Maryi, która przyjęła Dzieciątko Jezus. Dzięki temu dzieci i młodzież stają bliżej Jezusowego Serca, a w tym roku również bliżej historii papieża. Jego droga jest niesamowitym darem Pana Boga dla nas, dla całego Kościoła. To ważne, abyśmy potrafili dobrze rozeznać drogę naszego powołania, naszego spotkania z Panem Bogiem. Może któreś z dzieci z naszej parafii w przyszłości będzie kapłanem, zakonnicą albo nawet świętym – mówi duchowny.

fot. o. Karol Bucholc OMI

Ojciec Karol organizuje w Zahutyniu różne konkursy dla dzieci. Tak jest też i w tym roku. Już ósmego grudnia będzie miało miejsce rozstrzygnięcie konkursu na najładniejszy lampion. Wszystko po to, aby przybliżyć młodym tajemnicę zbawienia, tajemnicę Jezusa Chrystusa. Dzięki temu mogą również dobrze się bawić i rozwijać nie tylko manualnie, lecz także duchowo.

– Kiedy jesteśmy wymagający, dzieci zauważają także, że do czegoś się przygotowujemy. A poprzez roraty i konkretne zadania dzieci poszukują i jeszcze bardziej odkrywają Boga. Ja sam lubię prowadzić roraty oraz współpracować z młodzieżą. Dobrym dowodem na to jest fakt, że dobrze przyjęły się u nas pozaszkolne katechezy dla dzieci i młodzieży.

Nie trzeba robić show

– Ważne jest, aby dzieci i młodzież brały udział w roratach, ponieważ dzięki temu pokazujemy im wymiar świąt w perspektywie chrześcijańskiej – wyjaśnia o. Jędrzej Baranowski OMI – duszpasterz z Opola. – Wiele mogą zobaczyć w sklepach, na półkach. I bardzo często sprowadza się to do przygotowania od strony prezentowej i strojenia oraz sprzątania mieszkania. A roraty pokazują nam prawidłowy wymiar świąt i to, do czego faktycznie się przygotowujemy, czyli przyjście Pana Jezusa. Z drugiej strony – myślę, że roraty uczą nas czekać na coś. Dzisiaj trudno jest na coś poczekać. Wszystko chcemy mieć od razu. Tymczasem my pokazujemy, że uczymy się czekania i że ono nie musi być stratą czasu, nie musi być biernością. Ale może być czasem, który wykorzystamy dobrze.

Jeśli dzieci widzą, że na mszach roratnich jest ich wiele, że tworzą wspólnotę, że przychodzą w określonym celu i że towarzyszy temu symbolika, to lepiej potrafią zrozumieć istotę Adwentu. W wielu kościołach w Polsce i na świecie – jak zauważa ojciec Jędrzej – jest zwyczaj, który polega na tym, że dzieci przynoszą na roraty serduszka, na których zapisują wykonane przez siebie dobre uczynki. To wyraz ich konkretnego zaangażowania. – Bo ważne jest, by podkreślać wagę tych prostych rzeczy, które się dzieją. Nie potrzeba robić jakiegoś show. Bo w tej prostocie ukryta jest głębia, która mimowolnie przenika do naszego życia – mówi mój rozmówca.

fot. o. Karol Bucholc OMI

W tym roku w parafii w Opolu motywem przewodnim rorat są postaci świętych, przede wszystkim św. Carla Acutisa oraz św. Piera Giorgio’a Frassatiego. To dwie młody osoby, które pokazują, w jaki sposób ich życie łączy się z wiarą, a stopniowe odkrywanie ich życiorysów jest inspirujące i pobudzającego do tego, aby w swoim życiu żyć według zasad, których uczy nas Pan Jezus.

– Bardzo lubię czas Adwentu, czas przygotowania i prowadzenia rorat, z tego względu, że jest podczas nich piękny klimat przyciemnionego kościoła, rozświetlonego lampionami oraz śpiewem „Chwała na wysokości Bogu”. Poza tym bardzo często kazania i nauki w tym czasie są dialogowane. Zadaję pytania dzieciom i bardzo lubię słuchać ich odpowiedzi. Często tchną one prostotą, dziecięcą wiarą i zaufaniem, których jako dorośli możemy się od dzieci i uczyć, i nimi inspirować – zaznacza o. Jędrzej Baranowski OMI.

W Polsce oblaci są obecni od 1920 r. Zgromadzenie zostało założone przez św. Eugeniusza de Mazenoda, późniejszego biskupa Marsylii, 25 stycznia 1816 r. w Aix-en-Provence we Francji. Obecnie liczy ok. 3400 zakonników, a do polskiej prowincji należy ponad 400 oblatów, prawie 250 pracuje w kraju, a inni w należących do niej jurysdykcjach: na Madagaskarze i Reunion, w Ukrainie wraz z Rosją, we Francji-Beneluksie, Skandynawii, Białorusi i Turkmenistanie. Poza polską prowincją zakonną posługuje kolejnych około 100 oblatów pochodzących z Polski. Wśród nich jest czterech biskupów. Misjonarze oblaci są zgromadzeniem misyjnym. Ich naczelną służbą w Kościele jest ukazywanie Chrystusa i Jego królestwa ludziom najbardziej opuszczonym i ubogim, jak i niesienie Dobrej Nowiny ludom, które jeszcze nie poznały Chrystusa oraz pomoc w odkrywaniu ich własnej wartości w świetle Ewangelii. Natomiast tam, gdzie Kościół już istnieje, oblaci kierują się do osób, które mają z nim najmniej kontaktu. Posługę Prowincjała Polskiej Prowincji pełni o. dr Wojciech Popielewski OMI. 

Tekst: Karolina Binek

Fot. S. Celestyna Graczyk – Poznań, o. Karol Bucholc OMI – Zahutyń,

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze