fot. unsplash

Owczarek niemiecki uratował mężczyznę, który chciał popełnić samobójstwo

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Służbowy pies Straży Ochrony Kolei uratował życie mężczyźnie, który w Nowy Rok chciał popełnić samobójstwo rzucając się pod nadjeżdżający pociąg. Zwierzę zareagowało błyskawicznie na wydaną komendę, bo na ludzką pomoc było już za późno.

1 stycznia ok. godz. 21:00 pracownicy Straży Ochrony Kolei monitorując teren zauważyli mężczyznę, który wszedł na tory na przejeździe kolejowym w Chełmie. Przejazd w tym miejscu jest oświetlony, jednak gdyby mężczyzna wkroczył na tory kilkadziesiąt metrów dalej, nikt by go już nie zauważył. Rzucił się w oczy także dlatego, że miał na sobie t-shirt. – Wzywaliśmy go do zatrzymania: „Stój! – Straż Ochrony Kolei!” Nie reagował – relacjonował w rozmowie z Polsat News Mariusz Świderczuk, pracownik SOK w Chełmie. Naprawdę niebezpiecznie zrobiło się, kiedy SOK-iści zauważyli nadjeżdżający pociąg. Byli jakieś 20 metrów od 24-latka, ale zdawali sobie sprawę z tego, że nie dobiegną, by go uratować. Spuścili psa. – Komenda jest jedna: bierz! – powiedział Świderczuk.

fot. unsplash

– Pies po prostu uderzył tego mężczyznę w klatkę piersiową powodując jego upadek i spychając go na pobocze torowiska – mówił pracownik SOK. – Jestem bardzo dumny z psa, że wykonał to, do czego go szkoliliśmy – dodał. Akcji ratowania samobójcy przyglądał się krytycznie mieszkaniec okolicy. – Policja przyjechała dopiero po półtorej czy dwóch godzinach, jak już bardzo zmarzł – mówił pan Krzysztof. – Bardzo chciało mu się palić. Nie pozwolili mu zapalić papierosa ani skorzystać ze swojego telefonu komórkowego – dodał. – Tan pan chciał odejść, chciał zapalić. Rozumiem to, ale jeżeli używam środków przymusu bezpośredniego w postaci psa, muszę postępować według przepisów, czyli przekazać taką osobę do najbliższego komisariatu policji – zapewnił Mariusz Świdorczuk. Policjanci wezwali karetkę, mężczyzna trafił do szpitala. Nie wiadomo jaki jest stan jego zdrowia, ponieważ lekarze odmówili komentarza.

Zobacz także
Wasze komentarze