fot. EPA/VINCENZO PINTO

Papież: jeśli nie modlimy się w ten sposób, to „Ojcze nasz” nie jest modlitwą chrześcijańską

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Papież Franciszek podczas środowej audiencji generalnej zachęcał wiernych, by wypowiadając słowa modlitwy „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, pamiętali o głodujących dzieciach w Syrii, Jemenie i w innych krajach, gdzie trwają wojny.

W kolejnej katechezie poświęconej modlitwie „Ojcze nasz” Franciszek powiedział, że chleb, o który prosi chrześcijanin, nie jest tylko jego.

Bez autentyczności to nie jest modlitwa

„To nasz chleb. Tak właśnie chce Jezus. Uczy nas, byśmy prosili o niego nie tylko dla nas samych, lecz dla całej braterskiej wspólnoty świata. Jeśli nie modlimy się w ten sposób, to Ojcze nasz przestaje być modlitwą chrześcijańską” – wyjaśnił papież.

Następnie zauważył: „Jeśli Bóg jest naszym Ojcem, to jak możemy stawać przed Nim, nie biorąc się za ręce ze wszystkimi? A jeżeli chleb, który nam daje, rozkradamy między sobą, to jak możemy nazywać się Jego dziećmi?”.

Franciszek wskazał, że modlitwa ta zawiera „postawę empatii i solidarności”.

„W moim głodzie odczuwam głód wielu, a więc będę modlił się do Boga, aż ich prośba zostanie wysłuchana. Tak Jezus wychowuje swoją wspólnotę, swój Kościół, by przedkładać Bogu potrzeby wszystkich” – mówił papież.

EPA/VATICAN MEDIA

Myślmy o głodujących dzieciach

Podkreślił: „Warto, byśmy zatrzymali się na chwilę i pomyśleli o głodujących dzieciach. Pomyślmy o dzieciach w krajach, gdzie toczy się wojna, o głodnych dzieciach w Jemenie, Syrii, dzieciach w wielu krajach, gdzie nie ma chleba, w Sudanie Południowym. A myśląc o nich, wypowiedzmy głośno razem słowa modlitwy: Panie, chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj„.

Franciszek mówił, że „żywność nie jest własnością prywatną, ale darem Opatrzności, którym z łaską Bożą należy się dzielić”.

Przypomniał, że dla wielu ludzi prośba o chleb powszedni jest często skrywanym wołaniem, które towarzyszy codziennemu niepokojowi.

„Ile matek i ojców, także dzisiaj, kładzie się spać, martwiąc się tym, że nie mają dość chleba na następy dzień dla swoich dzieci. Wyobraźmy sobie tę modlitwę, która nie jest odmawiana w bezpieczeństwie wygodnego apartamentu, ale w niepewności pokoju, w którym trzeba się pogodzić z tym, co jest, gdzie brakuje tego, co jest niezbędne do życia” – zachęcił papież wiernych.

„To nie jest – zaznaczył – ćwiczenie dla ascetów; to wynika z rzeczywistości”.

Audiencję generalną na placu Świętego Piotra zakończyło spotkanie papieża z 85-letnią włoską zakonnicą, położną Marią Concettą Esu, która pracuje w Republice Środkowoafrykańskiej. Franciszek mówił wiernym, że misjonarka, która przebywa w Afryce od 60 lat, przyjęła na świat trzy tysiące dzieci. Opowiadał, że poznał siostrę w stolicy RŚA Bangi, dokąd przypłynęła kajakiem z Konga na zakupy. Papież wręczył zakonnicy odznaczenie w uznaniu dla jej zasług.

Zobacz także
Wasze komentarze