Fot. PAP/EPA/ANGELO CARCONI

Papież: wiara nie sprowadza się do zestawu pięknych doktryn

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Podczas mszy w obchodzoną w poniedziałek uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) papież Franciszek powiedział, że „wiara nie sprowadza się do zestawu pięknych doktryn”. Za „poważne zagrożenie” uznał posługiwanie się Bogiem zamiast służenia mu.

W homilii wygłoszonej w bazylice Świętego Piotra papież wskazał, że sensem drogi życia chrześcijańskiego jest pielgrzymowaniem do Boga, a nie „ku sobie samym”.

„Człowiek, kiedy nie adoruje Boga, ma skłonność do adoracji swojego ego. Także życie chrześcijańskie bez oddawania czci Panu może stać się uprzejmym sposobem na aprobowanie siebie i swoich umiejętności”- dodał.

>>> To jest mój papież [KOMENTARZ] 

Przestrzegł: „to poważne zagrożenie: posługiwać się Bogiem, a nie służyć Bogu”.

„Ile razy myliliśmy interesy Ewangelii z naszymi, ile razy pokrywaliśmy religijnością to, co zapewniało nam wygodę, ile razy myliliśmy władzę według Boga, która oznacza służenie innym, z władzą według świata, która jest służeniem sobie samym”- zaznaczył.

Franciszek podkreślał, że w życiu chrześcijańskim nie wystarczy wiedzieć; „nie wychodząc ze swoich ograniczeń, nie spotykając się, nie adorując, nie znamy Boga”- wyjaśnił.

trzej królowie

fot. flickr.com (Ted)

„Na niewiele lub na nic się zdadzą teologia i skuteczność duszpasterska, jeśli nie zegniemy kolan; jeśli nie czynimy tak, jak Mędrcy, którzy byli nie tylko mądrymi organizatorami podróży, ale pielgrzymowali i adorowali” – mówił papież przywołując Trzech Króli.

„Kiedy adorujemy – stwierdził – zdajemy sobie sprawę, że wiara nie sprowadza się do zestawu pięknych doktryn”.

„Życie chrześcijańskie to dzieje miłości do Boga, w których nie wystarczają dobre idee, ale trzeba postawić go na pierwszym miejscu, tak jak czyni ktoś zakochany z osobą, którą miłuje. Takim właśnie musi być Kościół, oddający cześć, zakochany w Jezusie”- przypomniał.

>>> Papież przeprasza… za swoje zachowanie 

Franciszek tłumaczył sens adoracji Jezusa mówiąc, że to znaczy spotykać go „bez listy próśb”, ale po to, by z nim przebywać, odzwyczajać się od wielu rzeczy bezużytecznych, od uzależnień, które „znieczulają serce i zamraczają umysł”.

„Adorując uczymy się odrzucania tego, czego nie należy czcić: bożka pieniędzy, bożka konsumpcji, bożka przyjemności, bożka sukcesu, naszego ego ustanowionego bożkiem” – dodał papież.

Jak stwierdził, wspaniałość życia „nie polega na posiadaniu, ale na miłowaniu”. Franciszek zachęcał do tego, by pomagać bliźnim, spychanym na margines i cierpiącym, bo „tam jest Jezus”.

Zobacz także
Wasze komentarze