fot. Vatican Media

Pierwsza kobieta-rektor sanktuarium: staram się żyć Ewangelią z człowiekiem, który jest przede mną

Podczas Meetingu w Rimini Vatican News rozmawiało z Anną Medeossi, pierwszą na świecie kobietą pełniącą funkcję rektora sanktuarium. Od niemal roku troszczy się o Notre-Dame de Santa Cruz w Oranie, w Algierii – kraju o zdecydowanej większości muzułmańskiej.

To historia spotkania, wiary i słuchania. A także opowieść o tym, że Ewangelię można głosić nie tylko słowami, ale przede wszystkim sposobem życia.

Od architektury do opieki nad sanktuarium

Anna Medeossi, architektka pochodząca z Gorycji we Włoszech, przybyła do Santa Cruz w 2017 roku na prośbę ówczesnego biskupa Oranu, Jeana-Paula Vesco, dziś kardynała i arcybiskupa Algieru. Miała pomóc w odnowieniu sanktuarium. „Przybyłam do Notre-Dame de Santa Cruz właściwie jako architektka” – wspomina. Z czasem jednak związała się z tym miejscem na dobre. Współpracowała także przy organizacji beatyfikacji Męczenników Algierii, która zbiegła się z inauguracją odnowionego sanktuarium. Rok później powierzono jej jego stałą opiekę.

Miejsce spotkania

Santa Cruz odwiedzają przede wszystkim muzułmanie – przybywający dziesiątkami, a latem i w weekendy nawet setkami. „Ważne jest, aby był tam ktoś, kto ich przyjmie i pomoże im odkryć, czym jest kościół, pokaże, że jesteśmy braćmi i da światu świadectwo, że można żyć razem w pokoju” – mówi Medeossi.

Przed sanktuarium znajduje się dziś Esplanade du vivre ensemble en paix – „plac wspólnego życia w pokoju”. Sama nazwa streszcza misję tego miejsca.

>>> Algieria – ogromny kraj i niewielka wspólnota Kościoła o korzeniach sięgających starożytności

Maryja- droga do dialogu

Sanktuarium powstało w czasach kolonialnych. Mogło pozostać „miejscem zranionej pamięci”. Tymczasem stało się miejscem szczególnie kochanym przez mieszkańców Oranu.

„Jest znakiem drogi, którą możemy wspólnie podążać ku przyszłości” – mówi rektorka.

Ważną rolę odgrywa w tym Maryja, czczona również w tradycji muzułmańskiej. Drogą do spotkania okazuje się także piękno.

„Pięknie jest zobaczyć, jak piękno tego miejsca, a także wnętrza kaplicy, ta chwila zachwytu nad pięknem tego miejsca, pomaga wejść w dialog, odnaleźć pokój. A od tego można zacząć się spotykać”.

fot. By Vatekor – Vatekor, CC BY-SA 1.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=8277835

Braterstwo w codzienności

W sanktuarium pracują również muzułmanie. Wszystkie sceny z życia Maryi zostały namalowane przez algierskie artystki, muzułmanki, a prace związane z utrzymaniem sanktuarium wykonują lokalne firmy.

„Sądzę, że właśnie od tego również zaczyna się braterstwo. Oni zgadzają się współpracować, pracować w kościele. Nie jest to czymś oczywistym” – mówi Medeossi.

Zauważa przy tym coś szczególnego: wielu muzułmanów postrzega obecność chrześcijan w Algierii jako znak dla świata – znak, że kraj muzułmański może być krajem pokoju i tolerancji.

Świadczyć poprzez słuchanie

Dla Anny Medeossi świadectwo wiary zaczyna się od prostego „być”.

„Staram się żyć Ewangelią do końca z człowiekiem, który jest przede mną – nie słowami, lecz czynami” – wyznaje.

Życie w Algierii nauczyło ją przede wszystkim słuchania: drugiego człowieka, jego spojrzenia, ale także tego, co mówi ono o niej samej. „Należy wiedzieć, że zawsze jesteś oceniany według miłości. Rozpoznają, czy mówisz prawdę, czy się uśmiechasz, czy jesteś wyrozumiały” – uważa. To właśnie tam – w codziennych spotkaniach – rodzi się prawdziwe braterstwo.

>>> Algieria: podwójny zamach samobójczy podczas wizyty papieża Leona XIV

Miłosierdzie otwiera drogę

Mówiąc o przesłaniu Papieża Leona XIV, który podczas Meetingu przeciwstawił „fałszywemu realizmowi” zbrojeń i zamknięciu wobec wroga „autentyczny realizm” miłości i miłosierdzia, Medeossi przywołuje małe, codzienne sytuacje.

Jako rektorka często spotyka ludzi, których zachowanie mogłoby wywołać złość. Można ich skarcić spojrzeniem albo odpowiedzieć gniewem. Można jednak – jak mówi – zrobić coś innego:

„Wykonanie kroku miłosierdzia, próba znalezienia sposobu, by powiedzieć coś inaczej, często otwiera drogę w sercach. I z kimś, kto odszedłby rozgniewany, zamiast tego rodzi się relacja. Właśnie tak. Przez chwilę miłosierdzia”.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze