Fot. Justyna Nowicka/misyjne.pl
Prof. Bańka: adhortacja „Amoris laetitia” to wyraz troski Kościoła o osoby w związkach niesakramentalnych
Ogłoszona 10 lat temu adhortacja papieża Franciszka „Amoris laetitia” to wyraz duszpasterskiej troski Kościoła o osoby żyjące w tzw. sytuacjach nieuregulowanych, m.in. związkach niesakramentalnych — powiedział PAP filozof, członek Rady KEP ds. Apostolstwa Świeckich prof. Aleksander Bańka.
W związku z rocznicą ogłoszenia posynodalnej adhortacji apostolskiej „Amoris laetitia” („Radość miłości”) w Watykanie trwa spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z papieżem Leonem XIV. Spotkanie zakończy się 14 października. Konferencję Episkopatu Polski reprezentuje abp Tadeusz Wojda.
Według filozofa, członka Rady KEP ds. Apostolstwa Świeckich prof. Aleksandra Bańki adhortacja „Amoris laetitia” nie zmieniła nauczania Kościoła na temat małżeństwa i rodziny, jednak położyła akcent na wiele spraw, które wymagały refleksji w kontekście wyzwań stojących przed Kościołem. Jedną z nich była kwestia sposobu towarzyszenia osobom żyjącym w tzw. sytuacjach nieuregulowanych — m.in. w związkach niesakramentalnych.
– Dokument, oprócz wielu innych poruszanych w nim kwestii, daje też wyraz duszpasterskiej trosce o osoby, które często żyją gdzieś na marginesie Kościoła, w poczuciu winy i grzechu. Dzięki niemu te osoby mogą zostać w Kościele zaopiekowane z większą wrażliwością — ocenił.
Prof. Bańka wyjaśnił, że w adhortacji papież zwrócił uwagę na „prawo stopniowości”, które zakłada, iż człowiek „poznaje, miłuje i czyni dobro moralne odpowiednio do etapów swojego rozwoju”.
– Nie chodzi o zmianę nauczania Kościoła na temat małżeństwa — ono pozostaje niezmienne. Chodzi raczej o to, aby zmienić myślenie, że trzeba najpierw pozbyć się wszystkich grzechów i uporządkować swoje życie — i dopiero wówczas można do Kościoła przyjść. Papież Franciszek wskazuje, że nie taka jest logika Ewangelii, nie tak czynił Jezus — zaznaczył.

Wyjaśnił, że w przypadku wielu osób przyjęcie nauczania Kościoła w pełni oraz stylu życia, który to nauczanie proponuje, dokonuje się stopniowo, krok po kroku.
– Czasami dochodzenie do pełnej jedności z Kościołem jest procesem; ono jest punktem dojścia, a nie punktem wyjścia. Papież zachęca, by towarzyszyć tym osobom w takim procesie. Nie na zasadzie stwierdzenia: jak się nawrócisz, to będziemy cię akceptować, ale: przyjmujemy cię i akceptujemy już teraz, na etapie poszukiwania, nawracania się, stawiania pytań i szukania odpowiedzi — stwierdził.
Według prof. Bańki chodzi o to, by Kościół miał konkretne duszpasterskie propozycje dla osób w sytuacjach nieuregulowanych. Podkreślił, że w przypadku par żyjących w związku niesakramentalnym, które nie mogą zostać dopuszczone do pełnego udziału w Eucharystii, duszpasterze mogą zachęcać ich do uczestnictwa w życiu parafii, uczyć modlitwy Słowem Bożym, adoracji Najświętszego Sakramentu, oraz innych sposobów przeżywania wiary.
– Towarzyszenie takim osobom polega również na pokazywaniu im, zgodnie z prawdą, ale w sposób niewykluczający, gdzie jest w ich życiu sfera nieuporządkowana i co mogą zrobić, aby ją właściwie przepracować, a gdzie jest obszar do rozwoju i wzrostu w wierze, do którego są zaproszeni — wskazał.
– Papież Franciszek zachęca, żeby nikogo nie wykluczać, ale dla każdego szukać takiej odpowiedzi, którą Kościół może dać, z jednej strony w zgodności ze swoim nauczaniem, a z drugiej – z zachowaniem wrażliwości na skomplikowaną sytuację, w której ten konkretny człowiek się znajduje – dodał.
Prof. Bańka przypomniał, że po opublikowaniu „Amoris laetitia” wiele kontrowersji wzbudził zapis, że „nie można już powiedzieć, że wszyscy, którzy są w sytuacji nieuregulowanej, żyją w stanie grzechu śmiertelnego, pozbawieni łaski uświęcającej”.
– Nauka Kościoła jest zawsze kluczowym punktem odniesienia. Ona jest niezmienna, jednak zapisy prawa – także kościelnego – z natury mają pewien poziom ogólności i nie zawsze jednoznacznie opisują wszystkie sytuacje, które niesie z sobą życie. Dlatego potrzebne jest mądre, oparte na rozeznaniu aplikowanie tego prawa do życiowych realiów — zaznaczył.
>>> 500 mln chrześcijan na świecie ma problem z dostępem do Biblii
Prof. Bańka wyjaśnił, że aby grzech został uznany za ciężki, musi dotyczyć poważnej materii, zostać popełniony świadomie i dobrowolnie. Dlatego — jak stwierdził — zdarzają się sytuacje, kiedy dana osoba w świetle obiektywnej normy żyje w stanie grzechu ciężkiego — na przykład będąc w związku niesakramentalnym — jednak istnieją okoliczności łagodzące, które w wyjątkowych sytuacjach pozwalają na dopuszczenie tych osób do komunii świętej. Wymaga to jednak indywidualnego rozeznania i ścisłej współpracy z duszpasterzem.
Według prof. Bańki praktyka rozeznawania nie jest w Kościele niczym nowym. Księża w konfesjonale musieli rozeznawać skomplikowane sytuacje penitentów na długo, zanim ogłoszona została adhortacja „Amoris laetitia”.
– Rozeznawanie od wieków było integralnym elementem posługi prezbitera w ramach sprawowania sakramentu pokuty i pojednania. Papież Franciszek po prostu zwrócił na to uwagę w swojej adhortacji — stwierdził prof. Bańka.
Jego zdaniem, 10 lat po ogłoszeniu adhortacji „Amoris laetitia” widać, że coraz więcej wiernych żyje ze świadomością, że ich trudna, nieuregulowana sytuacja nie wyklucza ich z optyki Bożego Miłosierdzia i że Kościół szuka dla nich drogi wsparcia oraz chce im pomóc.
Jednocześnie przyznał, że w niektórych krajach Europy Zachodniej zdarzają się nadużycia i błędne interpretacje zapisów adhortacji.
– Niestety, niektóre Kościoły Europy Zachodniej nie tylko w kwestii etyki życia małżeńskiego, ale także w innych sprawach systematycznie rozwadniają nauczanie Kościoła i miało to miejsce na długo przed ukazaniem się „Amoris letitia”. To głębszy problem, który z pewnością wymaga refleksji i jakiejś formy odpowiedzi, natomiast twierdzenie, że papieska adhortacja uruchomiła tego rodzaju procesy, jest po prostu błędne – podkreślił prof. Bańka.

Według filozofa, pomóc we właściwej recepcji tego dokumentu może rozpoczęte w Watykanie spotkanie przewodniczących konferencji episkopatów z papieżem Leonem XIV. Dodał, że zostało ono zwołane także po to, by przyjrzeć się tym procesom globalnie i ocenić, czy są w Kościele miejsca, w których stosowanie tego aspektu nauczania kuleje.
Prof. Bańka podkreślił, że wbrew temu, z czym ten dokument jest kojarzony, nie dotyczy on jedynie kwestii dopuszczenia rozwodników do przyjmowania Komunii św.
– To jest dokument o tym, jak rozpalać miłość w rodzinie. To jest też dokument o tym, jak powinno wyglądać duszpasterstwo rodzin w czasach, kiedy rodzina doświadcza wielowymiarowego kryzysu, a wizja rodziny proponowana przez Kościół jest często odrzucana lub kwestionowana — zaznaczył.
Zdaniem prof. Bańki wiele z jego zapisów wciąż czeka na pogłębione rozumienie i refleksję, a pełna recepcja adhortacji „Amoris laetitia” to zarazem wyzwanie i szansa, które wciąż stoją przed Kościołem.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Kościół wspomina Dobrego Papieża [PATRON DNIA]
Kard. Krajewski: różaniec to koło ratunkowe
Czy Polacy chętnie kupują odzież używaną?





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny