Przegląd prasy katolickiej

Zapraszamy na cotygodniowy przegląd prasy katolickiej.

Tygodnik Powszechny

W „Tygodniku Powszechnym” bardzo interesująca rozmowa z Elizą Kącką, zdobywczynią tegorocznej nagrody Nike i felietonistki „Tygodnika”. „Notowałam co ciekawsze sformułowania Rudej. Gdy pracowałam nad książką, znalazłam notatki z czasów poważniejszych kryzysów. Jak wtedy, gdy po traumie szpitalnej wycofała się na kilka miesięcy z życia. Psychiatra poprosił, żebym robiła notatki. Trwało to aż kilka miesięcy, lekki obłęd. A ściślej: ciężki. Czasem, gdy było mi bardzo trudno znieść to, że nie mogę włamać się w stany emocjonalne mojego dziecka, wysyłałam do siebie maile, by doświadczyć jakiejkolwiek rozmowy” – tak autorka opowiada o pracy nad nagrodzoną książką. W wydaniu też o młodych hazardzistach. „Kasyno czy bukmacher w wersji online towarzyszy graczowi całą dobę. Zagrać można podczas przerwy obiadowej w pracy, w trakcie nudnego zebrania, nawet przy okazji wizyty w toalecie. Zainstalowane w telefonie algorytmy aplikacji hazardowych na bieżąco analizują zachowania użytkowników, przykładając je do zaimplementowanych matryc behawioralnych. Jeśli w poprzednich tygodniach grałeś w sposób świadczący o tym, że możesz mieć problem z kontrolą ryzyka, apka subtelnie przypomni o sobie, gdy np. zrobisz sobie przerwę na otrzeźwienie. Dostaniesz miłe powiadomienie push, możliwe nawet, że serwis przeleje na twój rachunek wirtualne pieniądze 'na zachętę’. Cokolwiek – bylebyś grał” – czytamy. W „Tygodniku” też o anglikanach i ich nowej zwierzchniczce. Redakcja pyta o to, kim jest nowa arcybiskupka Canterbury. „Po raz pierwszy kobieta objęła stanowisko najwyższego duchownego w Kościele Anglii i symbolicznej głowy Wspólnoty Anglikańskiej, składającej się z 39 niezależnych Kościołów na całym świecie i 6 Kościołów lokalnych (to zwierzchnictwo jedynie honorowe, bo arcybiskup Canterbury nie posiada nad nimi realnej władzy). 63-letnia Sarah Mullally z zawodu jest pielęgniarką. Sama siebie nazywa feministką. A jej poglądy – w opinii innych – to teologiczny liberalizm. Wybór kobiety na to stanowisko – 106. arcybiskupa Canterbury –  nie był zaskoczeniem. Na krótkiej liście kandydatów znalazły się też dwie inne duchowne” – czytamy.

Przewodnik Katolicki

„Przewodnik Katolicki” rozmawia z Bartoszem Marczukiem, współautorem ksiąski o kryzysie demograficznym. „Po pierwsze, wspólnie z Michałem Kotem nie stawiamy tylko diagnoz, ale staramy się pokazać, że z tym problemem można coś zrobić. Nie popadamy w determinizm ani fatalizm. Nie uważamy, że Polska jest skazana na wymarcie czy całkowite poddanie się negatywnym trendom. Oczywiście, odwrócenie ich zajmie czas, ale jest możliwe. Po drugie, patrzymy na problem całościowo, w sposób holistyczny. Stworzyliśmy w książce koncepcję 'demograficznego Pegaza’, który symbolizuje siłę, wolność i nadzieję. Każda litera w tym skrócie oznacza inny obszar działań” – mówi rozmówca. W wydaniu też o Egipcie i górze Synaj: „Monaster Świętej Katarzyny na Synaju to od wieków nie tylko cel wędrówek pobożnych pielgrzymów, ale i obiekt zachwytu mistyków i poetów. Sprawiało to w dużej mierze otoczenie klasztoru. Półwysep Synaj, należący do Egiptu, jest właściwie jedną wielką pustynią, która w centralnych partiach wypiętrza się w góry wysokości Tatr, z najwyższym szczytem w postaci Dżebel Musa, Góry Mojżesza. Wędrowcy, zanim jeszcze dotarli do odludnego monasteru, natykali się na zapierający dech w piersiach widok skalistej doliny. Dziki, lecz tchnący oddechem Boga.
Tego widoku już nie zobaczymy. U podnóża klasztoru rząd egipski zbudował cały kompleks luksusowych hoteli, 'megaresort’ – jak mówi się w turystycznym slangu”. W „Przewodniku” też o Półwyspie Iberyjskim i jego problemach: „Odnawianie ekosystemów, w tym przywracanie naturze ginących gatunków zwierząt, ma być antidotum na nękające Półwysep Iberyjski pożary”.

Gość Niedzielny

„Gość Niedzielny” pisze o Bartolo Longo, który będzie kanonizowany w najbliższą niedzielę: „Ten, który na słowo „Maryja” reagował alergicznie, przylgnął do Różańca. 'Kto go szerzy, ten jest ocalony!’ – to zawołanie po latach obiegło świat. Właśnie zostaje ogłoszony świętym”. W wydaniu też o coraz popularniejszych samozbiorach: „Jak Polska długa i szeroka ruszyliśmy na pola, do polskiego rolnika, i zbieramy paprykę, pomidory, jabłka i co tam jeszcze matka ziemia urodziła. Brzmi to pięknie: oto chcemy kupować polskie warzywa i owoce. Nawet jechać na wieś, własnoręcznie zrywać, pakować, ważyć. Samozbiory robią furorę, a dzięki mediom społecznościowym stały się alternatywą dla supermarketów, sposobem na spędzenie wolnego czasu. Są też sposobem, by pomóc rolnikowi, który w tym roku boryka się z rekordowo niskimi cenami skupu niektórych warzyw. Samozbiory, rodzaj pospolitego ruszenia na pola i na wieś, ma społeczny sens i wiele uroku. Czy uratuje polskiego rolnika oraz gospodarkę?”. W wydaniu też o tegorocznych Noblach: „Rezultaty wieloletnich badań, prowadzonych przez naukowców uhonorowanych nagrodą Nobla w dziedzinach: medycyna i fizjologia, fizyka i chemia, są raczej niezrozumiałe dla tzw. zwykłego Kowalskiego. A jednak wszystkie mają wpływ na codzienne życie Kowalskiego. Dlatego warto o nich wiedzieć i próbować je zrozumieć”.

Idziemy

W nowym wydaniu „Idziemy” przypomnienie o tym, że miłość nie zawsze się czuje – miłość się czyni. Czy istnieje recepta na miłość? John Gottman i jego żona Julia – cenieni na całym świecie doradcy rodzinni i eksperci w obszarze stabilności małżeństwa – tak właśnie zatytułowali jedną ze swoich książek. Rodzi się tu pytanie: czy można tak wielowymiarowe zjawisko jak miłość ująć w formie prostych wskazówek? Gottmanowie, bazując na swoim kilkudziesięcioletnim doświadczeniu pracy z tysiącami małżeństw, twierdzą jednak, że są pewne reguły, które sprawdzają się w budowaniu każdej pozytywnej więzi – także przyjaźni, ale w sposób szczególny w pielęgnowaniu miłości małżeńskiej, która z założenia jest relacją na całe życie i dlatego warto poświęcić jej wyjątkową troskę. Okazuje się, że przepis na miłość małżeńską jest mało spektakularny. Składa się z elementów tak banalnych i drobnych, że często gdzieś nam się gubią, tracimy je z oczu albo nie uznajemy za istotne i przestajemy zwracać na nie uwagę” – czytamy. Przed Niedzielą Misyjną redakcja rozmawia z bp. Leszkiem Leszkiewiczem, który był misjonarzem w Ekwadorze. „To święto Kościoła w Polsce i na wszystkich kontynentach. W innych krajach obchodzone jest jako Światowy Dzień Misyjny. Jest dla nas okazją do ucieszenia się z owoców głoszenia Ewangelii na całym świecie i z tego, że możemy wspierać to dzieło duchowo i materialnie. W Polsce jest bardzo wiele osób, które we wspólnotach – takich jak róże różańcowe – lub indywidualnie stale modlą się za misje. Ta modlitwa jest owocna. Ponadto tego dnia jest szansa więcej dowiedzieć się o misjach, a także wesprzeć je finansowo. Na świecie żyją ludzie, którzy mają mniej niż jeden dolar dziennie na utrzymanie całej rodziny, dlatego nawet moje pięć złotych pomoże im przetrwać cały dzień. W Polsce jest wielu hojnych ludzi i nie wyobrażamy sobie, ile dobra dzieje się w świecie dzięki tej pomocy” – mówi rozmówca.

Niedziela

W nowej „Niedzieli” m.in. komentarz do pierwszej adhortacji papieża Leona XIV. „Tytuł dokumentu brzmi podobnie do tytułu ostatniej encykliki Ojca Świętego Franciszka – Dilexit nos (Umiłował nas). Nieprzypadkowo. Po pierwsze – obydwa dokumenty są ze sobą związane, a po drugie – prace nad tym najnowszym rozpoczął jeszcze poprzedni papież. Leon XIV postanowił je kontynuować. Encyklika Dilexit nos traktuje „o miłości ludzkiej i Bożej Serca Jezusa Chrystusa”. Adhortacja Dilexi te z kolei jest „poświęcona trosce Kościoła o ubogich i wraz z ubogimi”. Te dwie rzeczywistości są ze sobą istotowo złączone. Nie można ich traktować rozłącznie. Nie są jedynie opcją, są koniecznością. 'Nie można zapomnieć o ubogich, jeśli nie chcemy wypaść z żywego nurtu Kościoła, który wypływa z Ewangelii i ożywia każdą epokę historyczną’” – pisze Leon XIV. W wydaniu też o rodzinnym przeżywaniu tzw. długich weekendów. „Długi weekend – brzmi jak idealna okazja do wypoczynku. Wolne dni, mniej pracy, więcej przestrzeni, by pobyć razem. A jednak wielu rodziców przyznaje, że zamiast relaksu jest frustracja, a zamiast radości są spięcia. Co sprawia, że ten czas tak łatwo może zamienić się w pole bitwy? I czy da się z tego wyciągnąć coś dobrego?” – czytamy.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze