Przegląd prasy katolickiej

Zapraszam na cotygodniowy przegląd prasy katolickiej.

Tygodnik Powszechny

W nowym „Tygodniku Powszechnym” znajdziemy m.in. interesującą rozmowę z siostrami dominikankami z Broniszewic – wokół sporu o DPS-y, adopcje i potrzeby podopiecznych. „Jeden z naszych chłopców, jak każdy posiadający opiekunkę prawną, na którą mówi «mama», spytał: «A jak ja mam odróżnić tamtą mamę od tej?». W końcu wpadł na pomysł: tamta to będzie «matka», ta «mama». Oni nie chcą pielęgnować swoich krzywd, ale czasami nie da się nie pamiętać. Bo jak zapomnieć zrzucenie ze schodów zakończone otwartym złamaniem, po którym rodzic nie udzielił dziecku pomocy? Jak wymazać z pamięci «wyjście» matki z domu na trzy dni, w czasie których było się zamkniętym w kabinie prysznicowej, by można było załatwić swoje potrzeby i się napić?”. W wydaniu również bardzo ciekawa rozmowa o macierzyństwie z Pauliną Małochleb, autorką książki „Mięśnie mam od miłości”. „Matka to osoba, która się opiekuje. Osoba, na barkach której spoczywa ostateczna odpowiedzialność za dziecko. Osoba, która w warunkach tej kultury nie może swoich obowiązków porzucić ani nikomu ich na stałe przekazać. Może to zrobić wyłącznie w sposób ograniczony, a reguły tego przekazania są ściśle określone w czasie albo w przestrzeni. Całokształt zadań i obowiązków należy tylko do niej, począwszy od zaszywania dziurawych skarpetek, a skończywszy na dziecięcej depresji” – mówi rozmówczyni. Tygodnik podejmuje też temat księży z internetu. „Coraz więcej młodych duchownych buduje autorytet nie w parafii, lecz w sieci. Algorytmy nagradzają konflikt, radykalizm i poczucie oblężenia. Kościół w Polsce dopiero uczy się, jak na to reagować” – pisze Monika Białkowska. W dziale naukowym za to rozmowa o tym, że zwierzęta mogą nauczyć się, czym jest śmierć. „Prawdopodobnie koncept śmierci w minimalnej postaci jest szeroko rozpowszechniony, bo warunki, które stawiam – rozumienie niefunkcjonalności martwego ciała i nieodwracalności tego stanu – są łatwe do spełnienia i istotne dla przetrwania. Pomyślmy choćby o drapieżnikach, ich strategiach polowań, których skuteczność u wielu gatunków jest bardzo niska, a także o zagrożeniu, jakie stanowi ofiara dla drapieżnika – np. bawół dla lwa. Sytuacje polowań zmuszają zwierzęta do uważnego obserwowania momentu śmierci i wyciągania wniosków na ten temat. Możemy więc oczekiwać, że wiele zwierząt rozumie śmierć, szczególnie jeśli łączą poznanie z emocjami i doświadczeniem, czyli tym, co nazywam „świętą trójcą Konceptu Śmierci” – mówi Susana Monsó, filozofka

Przewodnik Katolicki

„Przewodnik Katolicki” pyta w tym tygodniu, czy duża rodzina to problem, ideał, czy też luksus. „Stereotypowa rodzina wielodzietna jest uboga, konserwatywna, głęboko religijna i niezbyt zaradna. Jednocześnie, choć może się to wydawać niespójne, w niektórych kręgach wielodzietność uchodzi za rodzaj luksusu, na który mogą pozwolić sobie tylko wybrani dorośli” – czytamy. W numerze też o tym, że „musimy na nowo odkryć, że jesteśmy częścią przyrody”. „Narracja o świecie przyrody pełna jest pojęć i schematów narzucanych przez ideologiczne spory. Potrzebujemy na nowo odkryć, że jesteśmy jego integralną częścią. Jak przekonuje David Attenborough, aby chronić przyrodę, trzeba ją najpierw poznać i pokochać” – czytamy. W numerze też o aktualnej sytuacji Tajwanu: „W Pekinie dwaj starsi panowie ustalili, że warto podtrzymać istniejący układ. Tajwan jest zbyt ważnym gospodarczym ogniwem – i dla Stanów Zjednoczonych, i dla Chin – aby ktokolwiek miał teraz ryzykować utratę tej prosperity dla wątpliwych zysków politycznych”. Pismo porusza też temat dogmatu o Trójcy Świętej: „Dogmat o Trójcy Świętej kojarzy się z trudną teologiczną teorią, w którą trzeba wierzyć, ale która zdaje się nie mieć większego wpływu na nasze życie. Prawda jest jednak taka, że od tego, kim i jaki jest Bóg, zależy całe nasze życie”.

Gość Niedzielny

W „Gościu Niedzielnym” przeczytamy o tym, że alkohol wychodzi z mody. „Niewiele ostatnio mamy dobrych wiadomości, więc cieszmy się, gdy przychodzą. Spada spożycie alkoholu w Polsce. To już nie są przypadkowe dane, efekt covidu czy wyższych cen w sklepach monopolowych. Mamy do czynienia z wyraźnym trendem rynkowym, a co jeszcze ważniejsze – kulturowym, nie tylko zresztą w Polsce. Socjologowie w Skandynawii stawiają ciekawą tezę, że alkohol przechodzi proces podobny do papierosów: sięganie po kieliszek czy kufel z symbolu normalności staje się zachowaniem nagannym, a przynajmniej wymagającym jakiegoś uzasadnienia. W Polsce, powoli, ale w sposób już zauważalny, picie przestaje być podstawowym rytuałem życia społecznego. Najmocniej ten trend jest widoczny w najmłodszym pokoleniu. Generacja «Z» (czyli osoby urodzone w XXI wieku) pije nawet o 87 proc. mniej alkoholu niż starsi” – czytamy. W numerze też rozmowa z uwolnionym niedawno Andrzejem Poczobutem. „Zgodnie z regulaminem kolonii: o 5 pobudka – dzień się zaczynał, o 21.00 dzień się kończył, w połowie dnia spacer – zwykle 15 minut, 3 posiłki, 2 apele. Jeżeli siedzisz w karcerze, to nie ma spaceru i śpisz na deskach. Ja w zasadzie cały czas trzymany byłem w jednej celi, a kiedy władze zorientowały się, że chętnie rozmawiam ze współwięźniami, odseparowały mnie, byłem sam. To było bardzo trudne” – mówi były białoruski więzień, pytany o codzienność podczas czasu spędzonego za kratkami.

Idziemy

W nowym numerze „Idziemy” przeczytamy o Hiszpanii, do której niedługo uda się Leon XIV. „W Hiszpanii od kilku lat konflikt goni konflikt. Niesnaski dotyczą jedności terytorialnej kraju i stanowiska władz wobec separatyzmu baskijskiego i katalońskiego. Są też ostre napięcia na linii prawica–lewica, rozliczenia z frankistowską przeszłością, kłótnie dotyczące zalewu państwa nielegalnymi imigrantami. Jest też szereg nierozwiązanych skandali korupcyjnych z udziałem partii politycznych, w tym najbliższego otoczenia socjalistycznego premiera Pedra Sancheza. Wprawdzie jego ugrupowanie, Hiszpańska Socjalistyczna Partia Robotnicza (PSOE), przegrało w 2023 r. wybory, ale trzeci, mniejszościowy gabinet Sancheza przetrwał dzięki poparciu radykalnej lewicy i separatystów z Kraju Basków i Katalonii. Mimo trudności w sformowaniu stabilnego gabinetu lider socjalistów wciąż utrzymuje się u władzy, choć stale jest krytykowany przez opozycję centroprawicową” – pisze redakcja. W numerze też wspomnienie poświęcone Stanisławie Celińskiej: „Jej role, te na dużym i te na małym ekranie, pozostawały w pamięci. W teatrze tworzyła wybitne kreacje, łamała schematy, swoimi pełnymi czułości występami estradowymi wywoływała emocje”. Urodziła się w Warszawie, wciąż pełnej ruin i biedy. Dzieciństwo zapamiętała w barwach ciemnych, a siebie jako wiecznie spragnioną uwagi, buntowniczą i samotną. Jej tato był pianistą estradowym, schorowanym i bezrobotnym. Zdążył nauczyć Stasię miłości do Szopena. Zmarł, gdy miała trzy lata. Mama, skrzypaczka, by utrzymać rodzinę, grała na ulicy, później w orkiestrze Wojska Polskiego, w filharmonii, uczyła w szkole” – czytamy dalej. 

Niedziela

W nowym wydaniu „Niedzieli” przeczytamy o Bogu dającym nam znaki: „Lanciano, Chirattakonam, Sokółka, Legnica. Co łączy te miejsca? Cudowne wydarzenia, przez które Bóg chce nam powiedzieć coś bardzo ważnego: Chrystus jest realnie obecny w Eucharystii. Daje znaki, bo nie wierzymy?”. „A czy my wierzymy w cud Przeistoczenia, w którym uczestniczymy podczas każdej Mszy św.? Czy wierzymy, że podczas Eucharystii spożywamy Ciało i Krew Chrystusa? W Jego prawdziwą i realną w niej obecność? Skoro wątpliwości mieli świadkowie życia Jezusa, Jego uczniowie, to czy nasza wiara w tę tajemnicę jest niezłomna? Jakże często się chwieje, niezależnie od stanu, od miejsca, jakie zajmujemy w Kościele. Wątpiącym z pomocą przychodzi sam Bóg, dając znaki. Jedne są odpowiedzią na wątpliwość, która rodzi się w sercu człowieka, inne – czytelnym sygnałem, jak święta jest i jaką moc ma Eucharystia” – czytamy dalej. W wydaniu też rozmowa z Małgorzatą Madej o tym, jak opowiadać dziecku o Bogu. Rozmówczyni mówi m.in. o swoich książkach z serii „Kotek i opos”: „Pomysł wziął się z doświadczenia. Pracuję w Fundacji Prodoteo, w której wydajemy książki i prowadzimy spotkania. Ich celem jest wyjaśnianie, argumentowanie i przekonywanie do chrześcijaństwa. Moje dzieci, oczywiście, pytały i nadal pytają, co robię w pracy, czym się zajmuję. Przyznam, że trudno mi było im to wyjaśnić. Rozumiały, że można produkować i sprzedawać książki, ale chciałam też przekazać im, jakie treści znajdują się w tych książkach. Kiedy wydaliśmy książkę Apologetyka Radości, postanowiłam napisać dla moich dzieci opowiadanie o poszukiwaniu Radości. Tak powstała pierwsza część Kotka i oposa. Moje dzieciaki były wówczas w wieku przedszkolnym i cała seria opowiadań skierowana jest właśnie do dzieci od 4 do 8 lat”.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze