fot. pixabay.com

By nie narazić rodziny, 3 dni koczował w aucie czekając na wynik testu

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Mieszkaniec Ostrowa Wlkp. 3 dni koczował w aucie, czekając na wynik testu na obecność koronawirusa, bo bał się, że może narazić rodzinę na ewentualne zakażenie Covid-19 – powiedział dyrektor Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Ostrowie Wlkp. Andrzej Biliński.

Mężczyzna wrócił z zagranicy do Ostrowa Wlkp., gdzie mieszka wspólnie z rodziną. Ponieważ podczas jazdy powrotnej poczuł się źle, prosto z drogi udał się do ostrowskiego szpitala.

Tam go przebadano i stwierdzono zapalenie oskrzeli, wypisano receptę i pobrano wymaz w kierunku koronawirusa.

>>> Lekarz z Lombardii: cieszę się, że powróciłem do Boga, gdy otaczają mnie cierpienia i śmierć [ŚWIADECTWO] 

Chory ostrowianin, zamiast do domu, pojechał do Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Ostrowie Wlkp. z pytaniem, gdzie ma oczekiwać na wynik testu. Oświadczył, że do domu nie pojedzie, by nie narażać członków rodziny na niebezpieczeństwo choroby.

– Mężczyzna nie mógł zostać w szpitalu, bowiem do hospitalizacji nie predysponowały go objawy chorobowe. Nie nadawał się do kwarantanny, bo miał zapalenie oskrzeli, a na kwarantannę nie kieruje się chorych. Ponieważ miał objawy chorobowe niewystarczające w podejrzeniu zakażenia koronawirusem, nie można było go hospitalizować na oddziale zakaźnym” – wyjaśnił dyrektor ostrowskiego Sanepidu Andrzej Biliński.

fot. PAP/Wojtek Jargiło

Mężczyznę poinformowano, że najlepszym miejscem na oczekiwanie wyniku testu będzie jego dom.

– Potocznie rzecz ujmując, mężczyzna powinien był położyć się w łóżku, wygrzewać się, pić herbatę z cytryną i nie wychodzić z łóżka do czasu wyzdrowienia oraz uzyskania wyniku testu. Ale on twierdził, że boi się narazić rodzinę – powiedział dyr. Biliński. Dodał, że jego zdaniem „ta ostrożność była zbyt daleko idąca”.

Ostrowianin poinformował służby sanitarne, że do uzyskania wyników testu będzie mieszkał w samochodzie.

>>> Włoski kapłan jak św. Maksymilian Kolbe? Zrzekł się respiratora, by uratować życie bliźniego 

– Moje pracownice podeszły do sprawy z ogromną empatią i zrozumieniem, przez trzy dni kontrolowały mężczyznę, czy jego stan zdrowia nie pogarsza się. O sprawie powiadomiły miejscowy MOPS i pomogły zrealizować receptę w aptece – poinformował dyr. ostrowskiego sanepidu.

Zobacz także
Wasze komentarze