Irena Santor, fot. domena publiczna

Dama polskiej piosenki – Irena Santor – obchodzi piękny jubileusz

1 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Zachwyca mezzosopranowym głosem, nieskazitelnym profesjonalizmem, wielką klasą i elegancją. Karierę zaczynała w „Mazowszu”. Nagrała ponad tysiąc utworów, jej przeboje śpiewała cała Polska, a na scenie obecna jest od blisko siedmiu dekad.

Dziś, Irena Santor, kończy 85 lat. Jak mówi w wielu wywiadach najważniejszy dla niej był zawsze kontakt z publicznością, jej słuchaczami a najważniejszą i największą nagrodą były słowa uznania nie od krytyków, ale od przypadkowo spotykanych ludzi. Miała pięć lat, kiedy Niemcy zabili jej ojca, a jako szesnastolatka straciła matkę, w 2004 roku pokonała raka piersi. Ciągle koncertuje – już w lutym wyruszy na jubileuszową trasę „Śpiewam, czyli jestem”.

Piosenki z jej repertuaru, pisane przez najlepszych polskich kompozytorów i tekściarzy, śpiewała cała Polska. Wśród nich znajdziemy „Tych lat nie odda nikt”, „Graj piękny Cyganie”, „Tu zaczyna się świat”, „Zakochani czekają na maj”, „Powrócisz tu”, „Embarras”, „Z Tobą na zawsze”, „Odrobinę szczęścia w miłości”, „Jak przygoda to tylko w Warszawie”, „Już nie ma dzikich plaż”, „Maleńki znak”, „Nalej mi wina”, „Idzie miłość” czy „Małe mieszkanko na Mariensztacie”. Warszawa pojawiała się w nie jednej jej piosence:

W związaniu się ze sceną, jak nieraz zapewniała, nie chodziło o blichtr i popularność, ale o muzykę po prostu i sprawianie przyjemności słuchaczom – Przed wojną Julian Tuwim napisał dla Hanki Ordonówny piosenkę, w której umieścił taki akapit: „Ja śpiewam piosenki ludziom na pocieszenie” I to cały sekret” – mówiła w Irena Santor.

Zobacz także
Wasze komentarze