Fot. freepik.com/freepik

Fot. freepik.com/freepik

Eksperci: samotność w żałobie bywa dojmująca i długa [ROZMOWA]

Osoba w żałobie potrzebuje mniej gotowych formułek, a więcej uważnej obecności – podkreślają eksperci, którzy badali osoby po stracie. Jak wskazują, nawet przy wsparciu bliskich samotność w żałobie może być dojmująca i długotrwała.

Fundacja Nagle Sami i Instytut Psychologii Akademii Pedagogiki Specjalnej opublikowały raport „Jak przeżywamy żałobę? Głosy i doświadczenia osób po stracie”. Badanie trwało rok i objęło 471 osób po stracie. Łączyło ankiety z jakościową analizą wypowiedzi. 88,8 proc. badanych doświadczało smutku i poczucia pustki; 83,7 proc. nadal analizowało wydarzenia związane ze zmarłą osobą, niezależnie od czasu od straty; 59,1 proc. odczuwało samotność mimo wsparcia bliskich. Około jedna trzecia uczestników badania straciła bliską osobę ponad trzy lata wcześniej.

Anna Mikołajczyk-Kłębek (PAP): Co najbardziej zwróciło Państwa uwagę w wypowiedziach osób uczestniczących w badaniu?

Dr hab. Marcin Sękowski, Instytut Psychologii APS: – Osoby po stracie mówiły często o samotności i niezrozumieniu. W wielu wypowiedziach żałoba była doświadczeniem społecznym i zależnym od tego, czy inni potrafią być obecni, słuchać i nie narzucać gotowych wyobrażeń. Warto też pamiętać, że nasilone poczucie samotności po utracie może być jednym z elementów obrazu zespołu przedłużonej żałoby (ang. prolonged grief disorder), choć samo w sobie nie przesądza o rozpoznaniu tego zaburzenia.

Dr Iwona Nowakowska, Instytut Psychologii APS: – Niektóre osoby badane opowiadały o żałobach społecznie nieuznanych – na przykład po byłym partnerze życiowym – czy niedostatecznie zrozumianych, jak po wieloletniej przyjaciółce. Pewnego rodzaju konwencje społeczne pozwalają na akceptację emocji i stanów związanych z żałobą, ale tylko wtedy, gdy osoba była „wystarczająco bliska”. Co to jednak znaczy? Kto miałby prawo decydować o tym, czy żałoba jest „właściwa”, „adekwatna”? Trzeba zatem – w sytuacjach bycia świadkiem czyjejś żałoby – wrażliwości i otwartości na to, jak inni przeżywają świat i relacje.

>>> Zakopane: pracowita sobota ratowników TOPR. Dziesięć interwencji, cztery z użyciem śmigłowca

fot. freepik/prostooleh
fot. freepik/prostooleh

Czego dowiedzieli się Państwo z analizy wypowiedzi badanych, czego nie pokazują same dane liczbowe?

Marcin Sękowski: – Liczby pokazują skalę zjawisk, a wypowiedzi pozwalają zobaczyć ich osobiste znaczenie. Liczby wskazują na przykład, jaki odsetek badanych odczuwał samotność, a ich wypowiedzi pokazują, że mimo obecności bliskich mogli czuć się sami. Odpowiedzi otwarte pokazały także, że ta sama reakcja otoczenia może być dla jednej osoby wspierająca, a dla innej raniąca.

Czy istnieje „typowy” przebieg żałoby?

Marcin Sękowski: – Można wskazać częste elementy żałoby, takie jak tęsknota, powracające myśli o osobie zmarłej, intensywny ból emocjonalny oraz zmiany w codziennym funkcjonowaniu. Nie oznacza to jednak, że istnieje jeden typowy albo prawidłowy przebieg żałoby. To doświadczenie bardzo indywidualne oraz zależne od relacji ze zmarłą osobą, okoliczności śmierci, wcześniejszych doświadczeń, wsparcia i sytuacji życiowej.

Czy żałoba rzeczywiście przebiega etapami?

Marcin Sękowski: – Model etapów żałoby jest wciąż bardzo popularny, ale współczesna psychologia podchodzi do niego z ostrożnością, a nawet wskazuje na potencjalne ryzyka wynikające z jego stosowania. Model może być pomocny jako ogólny język opisu pewnych częstych reakcji, ale staje się wręcz mylący, gdy traktujemy go jak mapę obowiązkową dla osób w żałobie czy terapeutów, wskazującą, jakie emocje mają być doświadczane i w jakiej kolejności powinny się pojawiać. Żałoba rzadko przebiega liniowo: różne emocje mogą wracać falami, mieszać się ze sobą i zmieniać w czasie.

Około jedna trzecia badanych straciła bliską osobę ponad trzy lata wcześniej. Czy czas, który upłynął od straty, a w którym nadal poczucie straty jest silne, może być powodem do niepokoju? Kiedy warto szukać pomocy?

Marianna Lutomska, wiceprezeska Fundacji Nagle Sami: – Żałoba nie ma jednego prawidłowego czasu trwania, a więź z osobą zmarłą w jakiejś formie zostaje z nami na zawsze. Kiedy myślę o czasie w kontekście żałoby, powiedziałabym, że to nie „czas leczy rany” – sformułowanie, którego nie cierpią osoby w żałobie. Ważne jest raczej to, co robimy z czasem, który jest nam dany. Czy próbujemy coś zmienić, by było nam lepiej?

Marcin Sękowski: – Warto doprecyzować, że w badaniu około jedna trzecia osób była ponad trzy lata po stracie, co nie oznacza, że przez cały ten czas przeżywały żałobę z takim samym nasileniem. Sama długość czasu od straty nie jest wystarczającym powodem do niepokoju, bo więź ze zmarłą osobą i tęsknota mogą pozostawać ważne przez wiele lat. Pomocy warto szukać wtedy, gdy wiele miesięcy czy nawet lat po stracie żałoba pozostaje intensywna, a związane z nią cierpienie jest bardzo nasilone lub utrudnia normalne funkcjonowanie w różnych obszarach życia.

Dlaczego w żałobie obok smutku mogą pojawiać się złość, poczucie winy, ulga, a nawet chwile radości?

Marcin Sękowski: – Żałoba jest reakcją na utratę ważnej relacji i może uruchamiać wiele różnych emocji, nie tylko smutek. Złość może wiązać się z poczuciem niesprawiedliwości, poczucie winy z pytaniami o to, czy można było zrobić coś inaczej, a ulga z zakończeniem cierpienia lub bardzo trudnej sytuacji opieki. Chwile radości czy spokoju nie unieważniają żałoby, tylko pokazują, że przeżywanie straty jest złożone, podobnie jak złożone są bliskie relacje między ludźmi.

Iwona Nowakowska: – Ambiwalentne reakcje, takie jak mieszanina smutku i ulgi, mogą pojawić się również po śmierci osoby bliskiej, z którą łączyła nas trudna lub negatywna relacja. To bardzo delikatny temat, obarczony dużym społecznym tabu.

Wielu badanych nadal wracało myślami do osoby zmarłej i wydarzeń związanych ze stratą. Czy jest to naturalna część żałoby?

Marcin Sękowski: – Tak. Może być to wyraz tęsknoty, będącej naturalną reakcją na utratę bliskiej osoby. Umysł próbuje też zrozumieć to, co się stało, oswoić nieodwracalność straty i znaleźć dla niej miejsce w dalszym życiu. Współcześnie nie zakładamy, że zdrowa żałoba polega na zerwaniu więzi ze zmarłym, ale raczej na stopniowej zmianie tej więzi.

Niemal 60 proc. badanych odczuwało samotność mimo wsparcia bliskich. Z czego może wynikać takie poczucie?

Marcin Sękowski: – Samotność w żałobie nie zawsze oznacza fizyczny brak ludzi wokół. Może wynikać z pustki po utracie bliskiej osoby. Można mieć rodzinę i znajomych, a jednocześnie czuć, że nikt nie rozumie skali straty ani wyjątkowości relacji ze zmarłą osobą. Samotność może też być konsekwencją unikania tematu lub wycofywania się z kontaktu przez otoczenie społeczne.

Iwona Nowakowska: – Może to wynikać również z niedopasowania otrzymywanego wsparcia do potrzeb, na przykład ze słyszanych od bliskich komunikatów, które w odczuciu osób przeżywających stratę mogą spłaszczać czy unieważniać ich doświadczenia – np. „urodzisz kolejne dziecko” po jego stracie czy „jeszcze wyjdziesz za mąż” po utracie ukochanego. Dzieje się tak mimo często dobrych intencji bliskich.

Dlaczego komunikaty takie jak „czas leczy rany” czy „weź się w garść” mogą ranić zamiast pomagać?

Marcin Sękowski: – Takie słowa często są wypowiadane z dobrą intencją, ale mogą być odebrane jako próba zamknięcia bólu w prostym schemacie. „Czas leczy rany” może sugerować, że wystarczy poczekać, a cierpienie samo przeminie; „weź się w garść” brzmi jak nakaz opanowania emocji. Osoba w żałobie często bardziej potrzebuje usłyszeć „jestem obok” niż otrzymywać gotowe rady.

fot. pexels.com
fot. pexels.com

Jak zatem mądrze wspierać osobę po stracie?

Marcin Sękowski: – Najprościej mówiąc, osoba w żałobie potrzebuje mniej gotowych formułek, a więcej uważnej obecności. Warto pytać osobę po stracie, czego potrzebuje, zamiast zakładać to z góry. Dla jednej osoby pomocna będzie rozmowa, dla innej milczenie lub wsparcie w załatwieniu codziennych spraw. Dobre wsparcie oznacza cierpliwość, nieocenianie, gotowość do słuchania i zostawienie miejsca na pamięć o osobie zmarłej.

Marianna Lutomska: – Ważne jest też wspólne wspominanie zmarłej osoby. Samo opowiadanie o kimś, kogo już z nami nie ma, może ułatwiać przeżywanie jego nieobecności.

***

Fundacja Nagle Sami działa od 15 lat. Prowadzi bezpłatny, ogólnopolski Telefon Wsparcia dla Osób w Żałobie – 800 108 108 – oraz ośrodek terapeutyczny. Szkoli też firmy i instytucje w zakresie zdrowia psychicznego, kryzysu i straty w miejscu pracy oraz prowadzi interwencje kryzysowe w firmach, szkołach i innych organizacjach.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze