Fot. pixabay

Kolęda z herezją w tle? 

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Jest taka kolęda, której fragmenty pomijano, by nie popaść w herezję kolęda, która wyzwalała, i  nieustannie wyzwala patriotyczne uczucia. Jest taka kolęda, która w całym sentymentalizmie świąt Bożego Narodzenia sentymentalna nie jest. Jest taka kolęda, którą na warsztat biorą poloniści, historycy i teolodzy, a której autor, wszechstronnie uzdolniony absolwent Uniwersytetu we Lwowie, pod wpływem współczesnych mu wydarzeń miał osiwieć z dnia na dzień…  

Tekst owej kolędy został zamówiony przez księżną Izabelę z Czartoryskich Lubomirską u znanego fascynata kultury ludowej Franciszka Karpińskiego. Artysta zetknął się z księżną podczas pobytu w Wiedniu w latach 1769–1770. Był gruntownie wykształconym poetą, doktorem filozofii i bakalarzem teologii, pisał sielanki, wiersze miłosne, patriotyczne i religijne. Niektóre z jego utworów szybko zyskały popularność i przekształciły się w pieśni. Należą do nich m.in. „Kiedy ranne wstają zorze”, „Zróbcie mu miejsce, Pan idzie z nieba”, oraz wspomniana kolęda, dziś znana pod tytułem  „Bóg się rodzi”. 

Historycy 

Wiadomo, że poeta napisał tekst kolędy przed 1790 r., jednak historycy nie są zgodni, co do miejsca jego powstania. Jedna z wersji podaje Dubiecko nad Sanem, inna Zabłudów koło Białegostoku. Wiadomo natomiast, że pierwsza uroczysta prezentacja utworu odbyła się w 1792 r. właśnie w  Białymstoku. Pierwotnie utwór znany był jako Pieśń o Narodzeniu Pańskim”, z czasem tytułem stały się pierwsze słowa kolędy. 

Koniec XVII w. to czas rozbiorów Polski. Kolęda Karpińskiego powstała kilka lat przed drugim rozbiorem, w czasie przygotowań do Sejmu Wielkiego i Konstytucji 3 Maja. Miała wyrażać siłę i nadzieję autora i jego rodaków na wolność. Podpisanie trzeciego rozbioru Polski załamało Karpińskiego. To wtedy właśnie z dnia na dzień miał się postarzeć i wyjechać na Białostocczyznę. Mówi się, że od tego czasu już nic więcej nie napisał. 

„Pieśń o narodzeniu Pańskim” od początku miała dość patriotyczny charakter. Przez kolejne stulecia nic się nie zmieniło – przeciwnie, wielu późniejszych autorów dopisywało kolejne wersje kolędy, opowiadając o aktualnych wydarzeniach. Jedna z nich miała powstać w Legionach Piłsudskiego w 1915 r.: 

 

Podnieś rękę Boże Dziecię,  

Pobłogosław naszych w polu,  

Tych co walczą i zwyciężą  

I tych co konają w bólu.  

Oto kwiat polskiej młodzieży  

Dziś do walki krwawej bieży,  

A słowo ciałem się staje  

I zamieszka razem z nami! 

Fot. pixabay

Gdy kilka lat później Polska świętowała odzyskanie niepodległości po 123 latach niewoli, w domach i na ulicach można było usłyszeć radosne słowa: „Bóg się rodzi, wstaje Polska, Z Boskiej woli wielki cud. Zwalnia z krzyża od prawieków Wolny Piastów ród…”. 

Kolejne wersje „Bóg się rodzi” powstawały również w czasie okupacji hitlerowskiej, w żołnierskich okopach, a nawet obozach zagłady.  

Poloniści 

„Pieśń o narodzeniu Pańskim” napisana została typowym dla twórczości ludowej ośmiozgłoskowcem. Choć autor użył prostego, bliskiego ludziom języka, w tekście nie brakuje przemyślanych zabiegów, takich jak antytezy (zestawienie dwóch elementów znaczeniowo przeciwstawnych), antynomie (sprzeczności) czy oksymorony (zestawienie wyrazów o przeciwnych znaczeniach). Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów kolędy jest właśnie ciąg oksymoronów – „moc truchleje (…) ogień krzepnie, blask ciemnieje”, które podkreślają cudowność tamtej nocy. 

Szybko po opublikowaniu tekst Karpińskiego był śpiewany, ale na różne melodie. Obecnie używana melodia, utrzymana w rytmie poloneza, przypisywana bywa Karolowi Kurpińskiemu, mimo to nie wyklucza się jej ludowego pochodzenia. Według innych źródeł jest to polonez koronacyjny królów polskich jeszcze z czasów Stefana Batorego (XVI w.). W pierwszej połowie XIX w. kolęda była powszechnie znana w całej Polsce, chociaż śpiewano ją, w zależności od regionu, w różnych wariantach melodycznych. 

Wprawne ucho zgłębiających teorię muzyki szybko wychwyci, że między dwoma pierwszymi słowami kolędy „Bóg-się” mamy czystą oktawę – odległość ośmiu stopni skali muzycznej, 12 półtonów. Materiały do nauki rozpoznawania odległości między dźwiękami (interwałów), przy oktawie proponują zapamiętać właśnie kolędę „Bóg się rodzi” lub piosenkę „I’m Singing in the Rain”, która zaczyna się takim samym interwałem.

Fot. pixabay

Teologowie

Powtarzający się w każdej strofie werset „A słowo ciałem się stało i mieszkało między nami” nawiązuje do prologu Ewangelii Św. Jana. Tzw. „Hymn o logosie” doczekał się wielu interpretacji, egzegeci wskazują na licznie odniesienia, nawiązania i literackie zabiegi, jakie autor czwartej Ewangelii zastosował przy pisaniu Hymnu. Dzięki pracy biblistów wiemy, że „Prolog” jest głęboko zakorzeniony jest w literaturze mądrościowej Starego Testamentu i greckiej filozofii, a jego struktura to swoiste wprowadzenie i streszczenie całej Ewangelii. 

Kolejne zwrotki kolędy to szereg paradoksów, (ogień krzepnie, blask – ciemnieje) na znak, że dla Boga nie ma nic niemożliwego. W utworze Karpiński umieścił też słowa, dzisiaj nie zawsze śpiewane poprawianie. „Cóż masz niebo nad ziemiany, Bóg porzucił szczęście Twoje”Ten wers to – można powiedzieć – inaczej wyrażony Hymn o kenozie z Listu do Filipian:  

 

On, istniejąc w postaci Bożej, 
nie skorzystał ze sposobności, 
aby na równi być z Bogiem, 
lecz ogołocił samego siebie, 
przyjąwszy postać sługi, 
stawszy się podobnym do ludzi. 
(Flp 2,6n) 

 

W niektórych wersjach kolędy werset ów został źle zapisany – „Bóg porzucił szczęście Swoje”, dlatego niektórzy teologowie zaczęli zarzucać autorowi brak ortodoksji. Bóg przecież nie może porzucić swojego szczęścia, bo nie może pozbyć się czegoś, co jest częścią jego istoty. Wątpliwości były ponoć tak duże, że niektórzy nawet nie chcieli śpiewać tej zwrotki, by nie wpadać w herezję, mimo to błędna wersja kolędy przetrwała do dziś, choć teraz nikt już o herezjach nie mówi. Trochę szkoda, bo kolędy to nie tylko ładne rymy i znane melodie, ale też często – ukryta pod prostymi słowami – głęboka teologia. I choć może atmosfera przy wigilijnym stole nie zawsze sprzyja zgłębianiu prawd wiary, to przecież Wcielenie Bożego Słowa jest najgłębszą prawdą Świąt. Grzechem byłoby o tym zapomnieć.  

Kolęda z herezją w tle? 
6 (100%) 4 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze