Svalbard, fot. Lloyd Woodham/unsplash

Lodowce na Svalbardzie w Norwegii nigdy nie topniały tak szybko

Grubość pokrywy lodowej na należącym do Norwegii polarnym archipelagu Svalbard w ciągu roku zmniejszyła się o dwa metry. Choć Spitsbergen i sąsiednie wyspy są 50 razy mniejsze od Grenlandii, straciły więcej lodu. Takiego tempa topnienia nie przewidywały modele tworzone przez glacjologów z Oslo.

Położony za kołem podbiegunowym archipelag pełen jest stacji badawczych z całego świata, które śledzą zmiany w jego ekosystemie spowodowane ociepleniem klimatu. Dodatkowo w wielu miejscach rozstawiono zdalne systemy pomiarowe przekazujące uzyskane wynik bezpośrednio do ośrodków naukowych. Dlatego Thomas Schuler, docent z Uniwersytetu w Oslo, nie musiał stale przebywać na północy, by prowadzić swoje analizy. Najświeższe odczyty sprawiły, że konieczna była wyprawa na Svalbard.

Duże zaskoczenie

„Byłem przekonany, że uszkodził się sprzęt. Nie wyobrażałem sobie, by model meteorologiczny, który przygotowałem, a który w oparciu o dane pogodowe ma wskazywać grubość pokrywy lodowej na Svalbardzie, mógł się aż tak pomylić” – powiedział dziennikowi „Aftenposten” norweski naukowiec.

fot. Jacek Urbański/unsplash

Miejsce instalacji czujników znajdowało się na wysokości 500 m n.p.m. i nigdy wcześniej nie odnotowano tam topnienia lodowca. Na miejscu okazało się, że aparatura, która jeszcze rok temu ledwo wystawała ponad powierzchnię lodowca Kongsvegen, teraz sterczała na wbitych przy montażu masztach na wysokości prawie trzech metrów.

61,7 mld ton stopionego lodu

Zebrane przez doc. Schulera dane z ostatnich 12 miesięcy wykazały, że lodowce na Svalbardzie straciły w tym czasie średnio 2 m grubości, a łączna masa stopionego lodu to 61,7 mld ton. Choć norweski archipelag jest 50 razy mniejszy od Grenlandii, lodowce na duńskiej wyspie zmniejszyły się w tym czasie o 55 mld ton lodu. Cytowani przez Aftenposten naukowcy z Oslo obliczyli, że w 2024 r. topnienie lodu na Svalbardzie stanowiło 10 proc. globalnej utraty pokrywy lodowcowej.

Przyczyną mają być niespotykanie gorące lata. Ciepły układ niżowy, który przez wiele tygodni utrzymuje się na południowy zachód od Svalbardu, nagrzewa wody morskie. Ściąga też z południa gorące masy powietrza, które zazwyczaj nie docierały nad tak wysokie szerokości geograficzne. Norweski Instytut Meteorologiczny odnotował tego lata sześć tygodni, gdy ciepłe i wilgotne powietrze nieprzerwanie docierało nad archipelag.

fot. Chris Havard Berge/unsplash

„W ostatnim półwieczu na Svalbardzie cztery najgorętsze sezony wypadły w ostatnich pięciu latach” – podkreślił cytowany przez norweski dziennik Ketil Isaksen z Norweskiego Instytutu Meteorologicznego. Zeszłoroczne lato było ekstremalnie gorące. Średnia temperatura w Longyearbyen w sierpniu osiągnęła 11 st. C, co było rekordowym wynikiem i wyniosło o 2,6 st. C więcej niż poprzednia rekordowa średnia dla tego miesiąca. Dane za 2025 rok nie są jeszcze opracowane.

Tymczasem poziom oceanu podnosi się rocznie o 3,7 mm. „Za połowę tej wielkości odpowiada globalne topnienie lodu. Jej 5 proc. to wynik znikających na niewielkim Svalbardzie lodowców” – podsumował w „Aftenposten” Thomas Schuler.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze