fot. AI
Św. Elred – przyjaźń drogą do Boga [PATRON DNIA]
„Ten kto pozostaje w przyjaźni, trwa w Bogu i Bóg w nim” – parafrazował fragment Pierwszego Listu św. Jana angielski mnich żyjący w XII w. – św. Elred. Uważał bowiem przyjaźń za cnotę, która prowadzi do Boga. Choć napisał pierwszy chrześcijański traktat na temat przyjaźni, to dzisiaj mało kto o tym świętym słyszał.
W 1538 r. w wyniku kasaty klasztorów zarządzonej przez króla Henryka VIII upadł duży cysterski klasztor w Rievaulx. Do dzisiaj można oglądać w tym miejscu imponujące ruiny, które pokazują, jak majestatycznie musiał wyglądać ów konwent w czasach swojej prosperity. To tam kilka wieków przed antypapieską polityką angielskiego monarchy swój słynny wówczas teologiczny traktat o przyjaźni spisał opat tego klasztoru – św. Elred (właściwie Aelred). Zrobił to na życzenie św. Bernarda z Clairvaux. Mówi się, że to właśnie sława i dzieła tego doktora Kościoła przesłoniły postać opata z Rievaulx oraz jego pisma, które posiadają wszakże olbrzymią wartość. Jest autorem biografii, pism historycznych, ascetycznych i teologicznych. Jego najważniejszy utwór – De spiritali amicitia, czyli „O przyjaźni duchowej” – można także współcześnie czytać z pożytkiem. Pokazuje bowiem, że nasze ludzkie i „ziemskie” relacje są bardzo istotne w drodze do Boga. Można zinterpretować przesłanie Elreda w ten sposób, że tam, gdzie jest prawdziwa przyjaźń między ludźmi, tam jest i Chrystus. Cysters oparł się na znanym dziele Cycerona „O przyjaźni”, w którym również przyjaźń była uznawana za cnotę. Podobnie jak u starożytnego autora, traktat Elreda ma formę dialogu pomiędzy przyjaciółmi. Chcą oni rozstrzygnąć, czym jest przyjaźń i jakie pożytki przynosi ludziom. Z pewnością nie były to czysto teoretyczne rozważania teologa zamkniętego za klasztornym murem. Przeciwnie, św. Elred nawiązał w swoim życiu przyjaźnie.
>>> Palestyna: dzisiaj w Betlejem [ROZMOWA/MISYJNE DROGI]
Obiecujący dworzanin zostaje mnichem
Elred urodził się w Hexham w 1110 r. Wielu może zdziwić to, że był synem księdza katolickiego. W tamtym czasie bowiem nie istniał jeszcze obowiązkowy celibat, obowiązujący dziś w całym Kościele zachodnim. Uczył się w szkołach prowadzonych przez benedyktynów. Świecką edukację otrzymał na dworze króla szkockiego Dawida I, gdzie zaprzyjaźnił się z jego synami. Piął się po szczeblach kariery i został marszałkiem dworu monarchy. Być może ku zaskoczeniu wszystkich, ten młodzieniec, mający przed sobą wyśmienitą karierę świecką, postanowił wstąpić w 1134 r. do klasztoru cystersów w Rievaulx.
Zakon ten został założony zaledwie kilkanaście lat przed narodzinami Elreda. Było to zatem zgromadzenie młode i przyciągające licznych adeptów surowszego życia i pierwotnej reguły św. Benedykta. Kiedy nasz bohater miał dwa lata, do drzwi cysterskiego klasztoru w Citeaux zapukał św. Bernard z Clairvaux. Elred poznał go, gdy zmierzał do Rzymu w sprawie lokalnej symonii. W 1147 r. został opatem Rievaulx, którym z wielkim powodzeniem zarządzał przez 20 lat – aż do swojej śmierci, która miała miejsce 12 stycznia 1167 r.

Nieprzyjaciele przyjaźni
Dla Elreda przyjaźń jest mocno związana z ludzką naturą. Prawdziwy przyjaciel jest obecny w życiu drugiego „w powodzeniu i w przeciwnościach, w radości i smutku, w tym, co przyjemne, i w tym, co gorzkie”. Dlatego wzajemne zaufanie buduje się powoli. Najpierw należy powierzać rzeczy mało istotne, by w końcu móc dzielić się najintymniejszymi sekretami bez obawy, że zostanie się odrzuconym lub zdradzonym. Św. Elred zauważa, że prawdziwa przyjaźń jest możliwe jedynie pomiędzy ludźmi prawymi. Bardzo dużą przeszkodą dla przyjaźni jest egoizm.
Dlatego mnich wyróżnił trzy rodzaje przyjaźni, z których dwie nie są prawdziwymi przyjaźniami, lecz jedynie ich atrapami. I tak, przyjaźń cielesna bierze się z namiętności i polega na wspólnym rozkoszowaniu się życiem, nawet jeśli byłyby to rzeczy naganne. Myślę, że współcześnie moglibyśmy to porównać do kolegów, którzy razem robią rzeczy „fajne” i przynoszące radość, ale nie ma w tym nic głębszego. To mogą być tacy koledzy od kieliszka czy imprez. Chociaż picie alkoholu czy imprezy nie są złe same w sobie, to „przyjaźń” oparta jedynie na tym prowadzi na manowce. Co więcej, ludzie niezdyscyplinowani i skłonni do „lekkiego” życia bardzo łatwo pobłażają złu, przekraczają granice i zatrzymują się we własnym rozwoju, w tym także w drodze do Boga. A przecież, w prawdziwej przyjaźni – jak tłumaczy św. Elred – „idzie się naprzód przez wzrost, a owoc zbiera się przez doświadczanie słodyczy jej doskonałości”.
Drugą fałszywą przyjaźnią jest przyjaźń światowa, która opiera się na korzyściach z danej relacji. Tacy „przyjaciele” wzajemnie udzielają sobie przysług. Jest ona „pełna podstępu i fałszu; nic w niej niepewne, nic trwałe, nic bezpieczne, bo zmienia się wraz z losem i podąża za sakiewką”. W tej sytuacji „przyjaźnimy” się z kimś, ponieważ może nam zapewnić pewną pozycję czy korzyści materialne.
>>> Trwa Rok Świętego Franciszka, można uzyskać odpust zupełny
Kochaj wszystkich, przyjaźnij się z wybranymi
Święty Elred nie przeczy jednocześnie, że ten ostatni rodzaj „przyjaźni” czasem może tworzyć pewną namiastkę przyjaźni prawdziwej, którą jest przyjaźń duchowa.
„Przyjaźń duchowa natomiast, którą nazywamy prawdziwą, nie jest pożądana ze względu na jakąkolwiek światową użyteczność ani z powodu zewnętrznej przyczyny, lecz ze względu na godność własnej natury i wrażliwość ludzkiego serca, tak że jej owocem i nagrodą nie jest nic innego jak ona sama” – wskazuje św. Elred.
Przyjaźń duchowa opiera się na zgodzie dwóch przyjaciół w rzeczach tak duchowych, jak i ziemskich, wypływa z „podobieństwa życia, obyczajów i dążeń” oraz łączy się z miłością eliminującą „wszelki występek” oraz wzajemną życzliwością.
Święty Elred wyraźnie rozróżnia miłość od przyjaźni. Chrystus wezwał nas do kochania wszystkich, ale nie możemy być przyjaciółmi wszystkich. Przyjacielem nie może być człowiek nieprawy czy niewierny. A przecież zostaliśmy wezwani do kochania także ludzi nieprawych i niewiernych.
„Prawo miłości nakazuje nam bowiem obejmować miłością nie tylko przyjaciół, ale i nieprzyjaciół. Przyjaciółmi zaś nazywamy tylko tych, którym bez lęku powierzamy nasze serce i wszystko, co w nim jest, i którzy nam nawzajem powierzają się w tej samej wierności i bezpieczeństwie”.
Święty Elred zdaje się zatem sugerować coś, co i nam współczesnym czasem z trudem przychodzi pod wpływem naiwnego sentymentalizmu. Kochać znaczy chcieć dobra drugiego, ale nie oznacza to otwierania się przed kimś, kto na to nie zasługuje. Nie oznacza to naiwnego zaufania komuś, kto nie jest tego zaufania godzien czy pozwalania na przekraczanie naszych granic w imię rzekomej miłości. Przyjaciół powinniśmy wybierać świadomie i starannie. I takie przyjaźnie będą prowadzić nas do Boga.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |
Kiedy kolęda dotrze do twojego domu? Młodzież z Ujanowic ma na to aplikację
„Avvolti” – wirtualna ekspozycja Całunu Turyńskiego
Południowosudański biskup: nie wyświęcam was dla idealnego kraju






Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny