fot. epa

Uchodźcy z innego świata [RECENZJA]

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Wojciech Ganczarek, fizyk i matematyk, wydał reportaż internetowy poświęcony Wenezuelczykom. Przyjrzał się losom kilku osób, które w czasie kryzysu postanowiły opuścić ten kraj. Czy warto sięgnąć po lekturę tekstu napisanego przez fizyka i matematyka, który od 2013 roku podróżuje po Ameryce Łacińskiej?

Ameryka Południowa nas nie obchodzi. Ameryka Południowa nie istnieje. Najlepiej pokazują to wydarzenia minionych tygodni. Las amazoński – zielone płuca naszej planety – płonie. A cywilizacja zachodnia – Europa i Ameryka Północna – wciąż zajmuje się przede wszystkim sobą i nie zauważa reszty świata. Reszty, która dla Zachodu właściwie nie istnieje. Tymczasem pożary w Amazonii mogą mieć ogromne konsekwencje dla całego świata. Już teraz przez zmiany klimatyczne codziennie na świecie umiera bardzo wiele osób. A my nadal nie zauważamy globalnego Południa i jego problemów – które są też naszymi problemami. Kiedyś za to zapłacimy. Bo pożary w Amazonii to tylko jeden z wielu problemów tamtej części świata, których próbujemy nie zauważać.

Dziś nie chodzi już tylko o braki na sklepowych półkach. W dużych miastach coraz częściej nie ma wody i prądu, szpitale nie dysponują elementarnymi lekami, a na ulicach dzieje się, co chce: mówimy o państwie w stanie rozkładu.

Myślę, że Czytelników naszego portalu nie trzeba przekonywać do tego, że warto znać nie tylko tę część świata, w której się mieszka. Dlatego chcę dziś zachęcić do przeczytania interesującego, wydanego jako e-book, reportażu „Zabrali mi kraj. Rozmowy z Wenezuelczykami na emigracji”, którego autorem jest Wojciech Ganczarek. Reportażysta przywołuje historie kilku osób, które opuściły Wenezuelę i wyruszyły do Ekwadoru, Peru, Boliwii, Włoch, Irlandii czy Polski. Ich życie w ojczyźnie było bardzo różne. Także na obczyźnie ich losy potoczyły się rozmaicie. Ich życiorysy pokazują, że nawet wyjazd z kraju ogarniętego problemami nie oznacza końca kłopotów. A w niektórych przypadkach może nawet rozpocząć nowe kłopoty.

 (…) dzwonią z Wenezueli, że zachorował ojciec, że choruje matka, sąsiad, że jest Boże Narodzenie, a twój syn nie ma się w co ubrać. I czasem nie jesz, żeby tylko wysłać im pieniądze.

fot. EPA/MIGUEL GUTIÉRREZ

Kryzys w Wenezueli rozpoczął się w 2013 roku od śmierci Hugo Chaveza. Wcześniej, co pokazują historie naszych bohaterów, w kraju tym wielu osobom żyło się bardzo dobrze. Jednak od wybuchu kryzysu państwo nie potrafi się pozbierać – pod względem politycznym, społecznym, i gospodarczo-ekonomicznym. Problemem jest już bowiem nie tylko wysoka przestępczość – z którą kraj zmagał się już przed 2013 rokiem (tylko w 2017 roku w Wenezueli popełniano codziennie 75 morderstw!). Problemem jest ogromna inflacja i braki – nawet podstawowych produktów. Nie ma ryżu, mąki, papieru toaletowego, mydła, mleka, kawy… Nawet szpitale publiczne zmagają się z brakiem rękawiczek, strzykawek i bandaży. Wojciech Ganczarek podaje szokującą liczbę – 87 – taki procent społeczeństwa wenezuelskiego w 2018 roku był dotknięty ubóstwem. Przypominam, że mowa o kraju, który jeszcze do niedawna żył z ropy naftowej i w którym mieszkało się naprawdę dobrze.

 Nie ma dnia, żebym nie myślała, żebym nie płakała nad Wenezuelą: przede wszystkim nad tymi, którzy zostali i cierpią głód. Nie wiem, kiedy to się skończy, nie ma widoków na szybkie zmiany. To trochę tak, jakby porwali twoją matkę i porywacz nie dawał znaków życia.

Jednym z problemów, z którym zmaga się od lat Europa, jest kryzys migracyjny. Tylko w 2015 roku 950 000 osób poprzez Morze Śródziemne uciekło do Europy szukając na naszym kontynencie schronienia. Od lat polityka wobec uchodźców jest tematem dominującym w naszym regionie. Zauważamy jednak przede wszystkim migrantów z naszego regionu. Tymczasem z podobnymi problemami zmaga się cały świat. Z liczbą 950 000 można porównać liczbę 800 000 – tylu migrantów z Wenezueli w 2018 znalazło się w samej tylko Kolumbii! Te liczby najlepiej pokazują skalę problemu, o którym świat prawie zapomniał. Autor reportażu przytacza zatrważające dane – w ciągu ostatnich lat Wenezuelę opuściły 4 miliony ludzi! Więcej uchodźców opuściło w minionych latach tylko Syrię – ponad 5 milionów mieszkańców. Dzięki Wojciechowi Ganczarkowi możemy poznać kilka osób z tego ogromnego, 4-milionowego tłumu.

Amazonia jest też częścią Wenezueli. Reportaż Wojciecha Ganczarka powstał jeszcze przed tegorocznymi pożarami w tej części świata. Tragedia dziejąca się teraz na tym obszarze tylko pogłębia obraz kryzysu, który wyłania się z tekstu Ganczarka. Wenezuela i inne kraje Ameryki Południowej borykają się z wieloma problemami. Naszym obowiązkiem – obowiązkiem tzw. Zachodu – jest zainteresowanie się tą częścią naszej planety. Nie możemy skupiać się tylko na sobie – bo nasza przyszłość zależy też od globalnego Południa. Interesujmy się naszym światem – możemy zacząć od przeczytania krótkiego, internetowego reportażu o Wenezuelczykach. O tym, że życie w tym kraju od kilku lat nie jest łatwe. Ale też o tym, że życie na emigracji również nie należy do najłatwiejszych. Autor pokazuje, że migranci wcale nie są przyjaźnie traktowani przez tubylców. Niestety, również w Polsce. Warto sięgnąć po tę lapidarną lekturę.

Zobacz także
Wasze komentarze