fot. PAP/EPA/MARK R. CRISTINO
Represje wobec chrześcijan w Chinach [ANALIZA]
Kongres USA zaapelował do prezydenta Donalda Trumpa, aby ujął się za przetrzymywanymi przez chińskie władze więźniami sumienia, w tym za protestanckim pastorem Ezrą Jinem Mingri. Jego przypadek pokazuje, że Chiny coraz szybciej zmierzają w stronę totalitaryzmu – ocenił w rozmowie z Polską Agencją Prasową Bill Drexel z think tanku Hudson Institute.
Izba Reprezentantów jednogłośnie przyjęła 13 maja rezolucję wzywającą prezydenta Trumpa do tego, aby podczas wizyty w Pekinie – gdzie prezydent przebywał od środy do piątku – podjął działania na rzecz uwolnienia pięciu chińskich więźniów sumienia. Są nimi pastor Jin Mingri, pastor Gao Quanfu i jego żona Pang Yu, dr Gulshan Abbas oraz Jimmy Lai.
Jak podkreślił w rozmowie z PAP Bill Drexel, Kościół Syjonu, czyli wspólnota, którą opiekował się Mingri, nie naciska na polityczne zmiany w Chinach i nie krytykuje rządu, dlatego to symptomatyczne, że władze zdecydowały się uwięzić jej przedstawiciela. Ten przypadek, w opinii eksperta, wykracza poza sprawę wolności religijnej, ponieważ kraje, które próbują kontrolować sumienia jednostek, mają także skłonność do agresywnych działań w każdej innej sferze.
Drexel prowadził m.in. badania w zamieszkanym przez represjonowanych Ujgurów Sinciangu, jednym z najbardziej inwigilowanych przez władze regionów w Chinach. Jest także prywatnie zięciem pastora Mingri.

Kierunek – totalitaryzm
Ekspert zauważył, że w przeciwieństwie do Mingri, aresztowanego w październiku ubiegłego roku za „działalność chrześcijańską”, pozostali zatrzymani byli zaangażowani także politycznie. Według informacji federalnej niezależnej Komisji Stanów Zjednoczonych ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej (USCIRF), Abbas, emerytowana lekarka, została zatrzymana prawdopodobnie w odwecie za działalność jej siostry przeciwko represjonowaniu przez chińskie władze Ujgurów, mniejszości etnicznej zamieszkującej w północno-zachodnich Chinach i wyznającej islam. Skazany na 20 lat więzienia Lai, przedsiębiorca z Hongkongu, jest natomiast znany z działalności na rzecz demokracji.
– Mingri i Kościół Syjonu chcą tylko czcić Boga niezależnie od państwa. Uwięzienie pastora pokazuje więc, że rządząca Komunistyczna Partia Chin (KPCh) coraz szybciej zmierza w kierunku totalitaryzmu – ocenił Drexel.
W opinii eksperta chińskie represje wobec chrześcijan wynikają przede wszystkim z tego, że władze sprzeciwiają się uznaniu jakiegokolwiek autorytetu moralnego poza autorytetem państwa. Nie godzą się na to, aby obywatele byli lojalni wobec innych organizacji czy wspólnot. – A wiara religijna stawia autorytet moralny ponad państwem – zauważył rozmówca PAP.
Wspólnoty w konspiracji
Represje wobec chrześcijan mają też, jego zdaniem, związek z procesem wzmacniania władzy przez przywódcę ChRL Xi Jinpinga. W takiej atmosferze, jak podkreślił, każde stowarzyszenie społeczne czy wspólnota protestancka zaczynają być traktowane jako podejrzane. Mimo to, jak zaznaczył Drexel, Chińczycy „głosują nogami” i konspiracyjne wspólnoty protestanckie, niezależne od władz, odwiedza o wiele więcej osób niż kościoły sankcjonowane przez państwo.

Katolicy pod presją reżimu
Chińskie władze starają się podporządkować państwu także wspólnoty katolickie. Od lat 80. XX wieku prowadzą konsekwentną politykę, zakładającą, że religia może istnieć, ale pod warunkiem, że będzie kontrolowana.
Już od 1957 r. działa nadzorowane przez KPCh Patriotyczne Stowarzyszenie Chińskich Katolików (PSCK), zarządzające oficjalnie zarejestrowanym kościołem państwowym, stworzonym w celu kontrolowania chrześcijan. Część katolików zeszła do podziemia, w efekcie czego powstały działające nielegalnie kościoły konspiracyjne. Przewodzący im biskupi trafiali w przeszłości do więzienia za odmowę złożenia przysięgi o niezależności od papieża, wymuszanej przez kościół państwowy.
Zatrzymania duchownych
Według danych międzynarodowej organizacji katolickiej Pomoc Kościołowi w Potrzebie, w 2025 r. w Chinach doszło do wzrostu liczby przypadków zatrzymań duchownych i zakonników. Zapytany o prześladowania religijne w Chinach dr Marek Tylkowski, sinolog i ekspert Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, doradził ostrożność w ocenie sytuacji chrześcijan w Państwie Środka. Jego zdaniem amerykańskie media mogą nieco wyolbrzymiać sytuację chińskich chrześcijan ze względu na trwającą geopolityczną rywalizację z Chinami. Zastrzegł jednak, że nie oznacza to, że nie dostrzega represji wobec chrześcijan.
Jak podkreślił, obecna polityka KPCh polega na tolerowaniu i równoczesnym kontrolowaniu religii, ale nie ma mowy o powrocie do czasów Mao Zedonga i prób całkowitego wykorzenienia wiary.
– Pojawia się więc pytanie, na ile te różne wspólnoty chrześcijańskie, w tym także Kościół katolicki, są gotowe poddać się tej kontroli i na ile jest ona w różnych miejscach skuteczna lub dokuczliwa – zauważył Tylkowski. Dodał, że niektórym udaje się z nią żyć. Rozmówca PAP podkreślił, że można np. powiesić na murach kościoła plakaty mówiące o tym, czego dokonał najnowszy zjazd KPCh, ale to nie znaczy, że wewnątrz kościoła nie toczy się prawdziwe życie religijne.
– Chiny nie są państwem prawa w europejskim rozumieniu tego słowa. Tam, z jednej strony, mamy prawo, a z drugiej rzeczywistość i one się ze sobą mniej lub bardziej rozmijają – zauważył Tylkowski.
Jak wyjaśnił, państwo pozwala legalnym kościołom stawiać nowe budynki, odprawiać msze, wydawać książki religijne, a sytuacja chrześcijan zależy – według niego – w dużej mierze od aktualnej postawy władz lokalnych. Narzucone przez państwo ograniczenia można obejść, naginać, a nawet łamać, co dzieje się, w ocenie badacza, w wielu wspólnotach, gdzie pracują „sprytni” księża i biskupi.
– Nie jest ani tak dobrze, jakby to rząd chiński chciał przedstawiać, ani tak tragicznie, jakby to chciały przedstawiać media zachodnie – podsumował Tylkowski.
Statystyki
W liczących 1,4 mld mieszkańców Chinach oficjalnie zarejestrowana populacja chrześcijan liczy 44 mln osób, w tym 6 mln katolików i 38 mln protestantów. Po uwzględnieniu kościołów podziemnych, szacunki dotyczące rzeczywistej liczby chrześcijan sięgają, według think tanku Foundation for Defense of Democracies, nawet 160 mln. Prognozy wskazują zaś na to, że do 2030 r. liczba chrześcijan może sięgnąć w Chinach nawet 247 mln.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny