Rocznica zabójstwa ks. Popiełuszki – Jaruzelski i Kiszczak byli winni [WIDEO]

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Największa odpowiedzialność za zamordowanie ks. Jerzego Popiełuszki spada na Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka. To oni musieli być inicjatorami całej akcji – powiedział historyk prof. Wojciech Polak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu.

 

W ocenie prof. Polaka, bez ich zgody nikt w ministerstwie spraw wewnętrznych nie podjąłby takiej akcji. Historyk ubolewa, że ani Kiszczak, ani Jaruzelski nigdy nie stanęli w tej sprawie przed sądem. „To był w jakimś stopniu wynik Okrągłego Stołu, a raczej opacznego rozumienia tych porozumień przez niektórych polityków, którzy uważali, że oznaczają one immunitet dla ludzi, którzy popełnili zbrodnie, a zajmowali w PRL-u najważniejsze stanowiska w państwie. Należy nad tym ubolewać, że na tym świecie nie zostali ukarani za tę straszną zbrodnię, której dokonali” – podkreślił historyk. Nie wykluczył, że w sprawę zabójstwa ks. Popiełuszki mogły być również zaangażowane czynniki sowieckie.

W czwartek mija 33. rocznica zabójstwa duchownego. Ks. Popiełuszko został porwany przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w Górsku, gdy wracał z Bydgoszczy do Warszawy. Dalej ostatnia droga kapłana wiodła przez Toruń, gdzie podjął próbę ucieczki z rąk oprawców. Następnie porywacze zawieźli go do Włocławka, gdzie zmaltretowanego zrzucili z tamy do Wisły. Rekonstrukcja ostatnich godzin życia kapelana „Solidarności” rodzi wiele wątpliwości. „Jeżeli chodzi o sam przebieg wydarzeń, to problemy się mnożą. Wiemy, że na pewno nie było tak, jak to ustalono na procesie i w trakcie śledztwa prowadzonego przez władze komunistyczne” – wskazał prof. Polak.

Przypomniał, że nadal nie są znane różne fakty związane z zabójstwem duchownego. „Wiemy, że tej samej nocy, gdy porwano księdza, na miejsce porwania pojechał toruński milicjant z psem do tropienia. Pojawił się on tam, gdzie stał porzucony samochód kapelana. Pies, gdy powąchał siedzenia, a raczej było logiczne, że Popiełuszko siedział po prawej stronie kierowcy, chwytał trop. Szedł ok. stu metrów do skrzyżowania z drogą prowadzącą do kościoła w Górsku. Potem jeszcze trzydzieści metrów tą drogą i tracił trop. Zabieg powtarzano trzykrotnie i trzykrotnie pies zachowywał się tak samo” – rekonstruował wydarzenia historyk.

Jego zdaniem oznacza to, że księdza gdzieś prowadzono – do innego samochodu, a ślad po nim urywa się tam, gdzie został w tym aucie umieszczony. Proces ws. śmierci Popiełuszki i niskie kary (później jeszcze skracane) dla oficerów MSW uznał za jawny wyraz niesprawiedliwości. „Prawdopodobnie było tak, że każdemu z milicjantów obiecano, że wyjdzie na wolność z więzienia po 3-4 latach. To wzmacnia tezę, że byli to ludzie, którzy odegrali rolę kozłów ofiarnych. Trudno powiedzieć, ale być może to nie oni zabili księdza, a jacyś inni funkcjonariusze. Nie oznacza to, że nie byli winni, gdyż brali udział w zbrodniczym spisku i porwaniu księdza. Być może samego aktu morderstwa i zakatowania księdza dokonał ktoś inny” – wyjaśnił.

Prof. Polak, który zajmuje się na co dzień zagadnieniami dotyczącymi działalności „Solidarności” w okresie PRL-u ocenia, że idea solidarności głoszona przez ks. Popiełuszkę jest nadal aktualna. „Może nie zawsze jest realizowana, ale jest pewnym postulatem. Nie ma wolności bez solidarności, nie ma wolności bez miłości. To podkreślał także papież Jan Paweł II. Ta solidarność wewnątrz społeczeństwa – dotycząca wielu spraw – jest czymś bardzo podstawowym” – posumował historyk.

Kapelan „Solidarności” został ogłoszony błogosławionym 6 czerwca 2010 r. podczas mszy na pl. Piłsudskiego w Warszawie. Duchowny w tym roku skończyłby 70 lat.

Rocznica zabójstwa ks. Popiełuszki – Jaruzelski i Kiszczak byli winni [WIDEO]
3.6 (60%) 1 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze