Fot. PAP/Leszek Szymański

Rzecznik Episkopatu: nigdy więcej

4 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Prymas Polski zapowiedział na listopad list pasterski na temat nadużyć seksualnych w Kościele w Polsce. Później mamy poznać raport na ten temat.  To pierwsze takie całościowe zbadanie problemu. Nie dziwi więc to, że przygotowania do tego wydarzenia wywołują zainteresowanie mediów.

Dodatkowo w każdej polskiej diecezji zostanie opracowany i wdrożony program prewencji. Dotyczyć będzie wszystkich instytucji Kościoła, które pracują z dziećmi i młodzieżą (wydziałów katechetycznych, duszpasterstwa rodzin, Caritas, seminariów duchownych). Po co list? – Ciągle odczuwamy deficyt w komunikowaniu tej rzeczywistości – mówi abp Wojciech Polak. Dodaje też, że „nie potrafimy o tym mówić społeczeństwu w pełny sposób”. Ma to być więc początek nowej drogi, pełnej wyzwań dla ludzi Kościoła: duchownych i świeckich.

Jest wola, są konkretne działania  

To zadanie na tyle poważne, trudne i dotyczące całego kraju, że radzenie sobie z nim musi być niejako „centralnie koordynowane”. O tym, jak ma to wyglądać, mówił na antenie TVN24 rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik. Wiele razy w czasie rozmowy jasno, stanowczo i bez wątpliwości powtarzał o bezkompromisowej walce Kościoła z grzechem pedofilii. – Jest wola w tej sprawie. Ona była, ale i jest. I jest kontynuowana. Ksiądz rzecznik przypomniał o wieloletniej pracy Kościoła. Wydawać by się mogło bowiem, że Kościół odpowiada na problem pedofilii dopiero po ostatnich publikacjach i mocnej presji opinii publicznej.

Co było, a co jest w planach 

Ksiądz Rytel-Andrianik przypomniał, że pierwsze wytyczne powstały w Kościele prawie dekadę temu, bo w 2009 r. i były później systematycznie uaktualniane. Z kolei w 2015 r. powstał pierwszy całościowy dokument – wewnętrzne przepisy Kościoła katolickiego w Polsce. Były one wzorowane na watykańskich i – jak podkreśla ksiądz rzecznik – były jednymi z najbardziej restrykcyjnych w całym Kościele. – Stajemy ramię w ramię z pokrzywdzonymi i chcemy powiedzieć sprawcom: Teraz to się wam nie uda. Jeżeli nawet udawało się w przeszłości, to teraz wam się nie uda – mówi ksiądz rzecznik. Jak dodał, od trzech lat, pełniąc swoją funkcję, przygląda się działaniom hierarchów kościelnych. Widzi zdecydowanie i konkretne działania. – To przynosi i przyniesie skutek – zapowiedział. W dalszej części rozmowy przyznał, że w przeszłości zdarzały się błędy, niedopatrzenia, grzechy i przestępstwa, ale teraz wszystko już „stało się jasne”.

Fot. Flickr/EpiskopatNews

Zbieranie danych  

Prowadząca rozmowę Katarzyna Kolenda-Zaleska zapytała o to, czy dane, które mają spływać z poszczególnych diecezji, będą rzetelnie przygotowywane. Wiadomo przecież, że w strukturach hierarchicznych bywa tak, że swoją drogą przepisy, a swoją drogą praktyka. Jeśli ludzie pracujący w danej strukturze będą stawiali opór, to nawet najlepsze przepisy nie pomogą. We wrześniu, jeszcze przez zapowiedzią raportów polskich biskupów, o. Adam Żak SJ, odpowiedzialny w polskim Kościele za ochronę dzieci i młodzieży przyznawał w wywiadach, że w Kościele panuje (panowała) zmowa milczenia. Mówił o diecezjach, w których nie zawsze ochoczo zbiera się i przygotowuje dane. Część katolickich publicystów mówiła wtedy o problemie strukturalnym. Kościół to instytucja hierarchiczna i wiele zależy od woli biskupa. Po drugie – gdy wobec jakiegoś duchownego są stawiane zarzuty, pojawiać się może mechanizm obronny, dodajmy – naturalny mechanizm. To dla biskupa „jego pracownik”. Ksiądz Paweł Rytel-Andrianik podkreśla, że i to się zmienia. – Jest wola, jest postanowienie, by zgłaszać przypadki nadużyć. Przepisy są jasne, zmienia się też nastawienie biskupów – zapewnia rzecznik KEP i zaznacza, że wytyczne dotyczą wszystkich diecezji i wszystkie się do nich dostosują.

Raport na poważnie  

Rzecznik podkreśla, że pod koniec listopada usłyszymy list pasterski, a na raport będzie trzeba jeszcze chwilę poczekać. – Dane są zbierane, muszą być opracowane. Będą później, choć chcemy, by nie było to dużo później – deklarował na antenie TVN24 ksiądz rzecznik. – Zbieramy te dane po to, by w Kościele było zero tolerancji dla takich czynów, ale nie tylko w Kościele, w całym społeczeństwie – dodał ksiądz Rytel-Andrianik i dodał jednocześnie, że w tej sprawie Kościół jest „papierkiem lakmusowym”. – Jeśli przegra tę batalię o ochronę dzieci, to przegramy wszyscy – mówił i podkreślał, że to problem Kościoła i społeczeństwa i razem trzeba sobie z nim poradzić. – Kościół nie tylko mówi, ale i robi – mówił dalej i na dowód podał przykład szkoleń prowadzonych przez o. Żaka. – Do tej pory przeszkolił prawie trzy tysiące osób. W diecezji pelpińskiej przeszli je wszyscy księża. To po to, by stanąć ramię w ramię i powiedzieć: Nigdy więcej.

Nie tylko biskupi 

Rzecznik polskiego Episkopatu przyznał, że ze względu na władzę to na biskupach spoczywa największa odpowiedzialność w tej sprawie. Największa, ale nie wyłączna. – My wszyscy stanowimy Kościół i my wszyscy jesteśmy za niego odpowiedzialni – mówi rzecznik Episkopatu i apeluje o współpracę świeckich i duchownych, bez względu na szczebel zaangażowania. Partnerem jest też państwo. Rzecznik Episkopatu podkreśla, że to same prawo przyjęte przez Stolicę Apostolską nakazuje krajowym Kościołom współpracę z organami państwowymi. Pracę nad raportem wspomagać będzie Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego. – Chcemy, by stało się to w krótkim czasie, ale proces przygotowania danych musi potrwać i to trzeba uszanować. Do tego trzeba podejść na poważnie. Dla ofiar nadużyć seksualnych Episkopat deklaruje pomoc: prawną, psychologiczną i przede wszystkim duchową.

Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze