Nieme wołanie o życie na ramieniu starszej kobiety. fot. facebook.com/DuszpasterstwoPL

Sebastian Zbierański: Holokaust na naszych oczach [FELIETON] 

19 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Cierpiąca z powodu choroby Alzheimera 74-latka z Holandii dopija kawę. Nie wie, że chwilę wcześniej dosypano do niej środki usypiające. Kobieta traci przytomność, a lekarka podchodzi, by wykonać zastrzyk. Nie wszystko jednak idzie zgodnie z planem. Pacjentka nagle się budzi. Jej wzrok utkwiony jest we własnej córce, która kurczowo ją przytrzymuje, gdy zabójcza trucizna powoli sączy się do żył 
 
Chciałbym, żeby ten drastyczny opis był jedynie streszczeniem fikcyjnej fabuły psychologicznego thrillera, z których wiele przypadło mi do gustu. Niestety, to wszystko wydarzyło się naprawdę. W 2016 r., w Królestwie Niderlandów. Kilka dni temu właśnie w tej sprawie odbył się proces. Na ławie oskarżonych zasiadła wspomniana lekarka, dla której domagano się wyroku skazującego za zabójstwo. Poszlaki wyraźnie wskazywały, że są ku temu powody. Jednak ostateczny wyrok Niderlandzkiego Sądu Najwyższego także przypomina fragment powieści grozy: Eutanazja może być przeprowadzona także w sytuacji, gdy pacjent nie jest w stanie wyrazić swojej woli. To brzmi jak przepis na zagładę ludzkości, który, o zgrozo, zaczyna wchodzić w życie.

>>> Religie „abrahamowe” są w tej kwestii zgodne

Historia lubi się powtarzać

Jeśli ktoś ma wątpliwości, że eutanazja to wynalazek, który naprawdę może zagrozić naszej cywilizacji – to powinien przypomnieć sobie, jak wiele uwagi temu procederowi poświęcano w ramach polityki systemów totalitarnych, zwłaszcza nazizmuPromowane przez ten system na szeroką skalę hasła o wyższości jednej rasy ludzkiej nad drugą były podstawą filozofii, która pochłonęła miliony ludzkich istnień w obozach śmierci. Tylko w Auschwitz zginęło, jak szacują historycy, nawet 1,5 miliona ludzi. Wszystkich, którzy trafiali do piekła na ziemi oznaczano specjalnymi numerami. Odtąd kilka cyfr stawało się nową tożsamością tych, którzy codziennie walczyli tylko o to, by przeżyć następny dzień, a potem jeszcze kolejny. Byli więźniowie do dziś traktują swoje tatuaże jak milczących świadków wielu stoczonych bojów, w których stawką było życie. Niedawno wstrząsnęło mną zdjęcie, które zobaczyłem w Internecie. Starsza kobieta, prawdopodobnie zagrożona tym, że choroba wkrótce uniemożliwi jej racjonalne decydowanie o sobie, poprosiła o wykonanie tatuażu z napisem „Don’t euthanize me”. Ten tatuaż nie tylko skłonił mnie do pogłębionej refleksji. Stał się też dla mnie symbolem obserwowanego kryzysu kultury życia i coraz większej promocji kultury śmierci. Nie dokonuj na mnie eutanazji”, jak prosi napis na lewym ramieniu kobiety, to niemy krzyk rozpaczyktóry tak jak obozowe numery wyraża to, że życie naprawdę, samo w sobie jest piękne. Jest chciane! Nawet, jeśli to życie wegetatywne, przepełnione cierpieniem. Życie jest święte, jest najcenniejsze. I nikomu nie wolno bezprawnie podnieść na nie ręki.

fot. cathopic.com

Dokąd zmierzamy?

Postępowa” legalizacja eutanazji m.in. w Belgii i Holandii to jedna z okoliczności, które sprawiły, że tym tematem coraz szerzej zaczęła zajmować się nauka. Biotechnologia, bioetyka, prawo, polityka i religia – to tylko niektóre dziedziny, w których toczą się zaciekłe debaty o to, czy sztuczne przerwanie ludzkiego życia  nawet z najbardziej „szlachetnych” powodów  można uznać za legalne, etyczne i moralne. Ujęcie eutanazji z punktu widzenia każdej z tych dyscyplin jest i będzie różne, tak jak różne są badane przez nie aspekty tego samego problemu. Niezależnie od tego, należy mocno podkreślić, że eutanazja to niebezpieczna gra, w której stawką jest życie ludzkie. Najczęściej niestety tym procederze niszczone. Nie sposób nie zadać sobie pytania o to, jak będzie wyglądał nasz światjeśli ten zabieg stanie się nie tylko w pełni dozwolony, ale i rozpowszechniony na wielką skalę. Jako chrześcijanin muszę być zaniepokojony taką wizją. W uszach wyraźnie brzmią mi słowa Jana Pawła II, który w 1997 r. w Kaliszu wołał, że prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka.  Oby ten i wiele podobnie brzmiących apeli były w stanie obudzić uśpione sumienia stanowiących prawo, którzy wkrótce mogą decydować o tym, ile warte jest nasze życie.

>>> Papież: eutanazja nie jest wyborem wolności. Są lepsze rozwiązania

Jesteśmy w niebezpieczeństwie

W najczarniejszym scenariuszu, który jestem sobie w stanie wyobrazić, widzę rywalizujące ze sobą przedsiębiorstwa  współczesne fabryki śmierci – które będą prześcigały się w tym kto „godniej” i mniej boleśnie pozwoli przeprowadzić na drugi świat zakwalifikowaną do takiego „zabiegu osobę. Przeraża mnie fakt, że ta rywalizacja może przypominać szaleńczy wyścig, niczym bój tanich linii lotniczych, którym liczy się tylko kto „taniej” i „szybciej” zrealizuje usługę. Boję się pomyśleć, nad tym, kto i przy jakich warunkach będzie mógł stać się pasażerem tej wyprawy w wieczność. Wiem, że eutanazja to sprawa tak krucha, że wszelkie ograniczenia z nią związane mogą łatwo wymknąć się spod kontroli. Obawiam się, że dojdzie do momentu, w którym tą wyższą wartością okaże się właśnie śmierć. Jeśli eutanazja zostanie w pełni zalegalizowana, to wszyscy znajdziemy się w prawdziwym niebezpieczeństwie. Wystarczy tylko, że ktoś kiedyś owinie śmierć w piękne, lecz pozorne opakowanie „ulgi w cierpieniu” i „oddania szacunku”.  Takie wyroki, jak ten wydany niedawno w Holandii, są potwierdzeniem realnego zagrożenia, jakie płynie z filozofii no life, no problem”, w której życie niebezpiecznie traci na wartości.

fot. pexels.com

***

Chrześcijańska nadzieja i wiara w to, że Jezus  jest jedynym Panem życia pomagają mi odpędzać czarne myśliOn zmartwychwstał, by każdy mógł żyć w Nim zupełnie nowym życiem. Do Niego należy czas i wieczność. Jemu chwała i panowanie przez wszystkie wieki wieków.  
 

Zobacz także
Wasze komentarze