freepik.com/freepik

Sens nie przychodzi jako teoria, ale jako osoba [ROZMOWA]

Nasze poszukiwanie sensu to nieustanne odwoływanie się do tej relacji, do pamięci o Chrystusie, a także do pytania o to, jakie jest Jego miejsce pomiędzy nami a transcendentną rzeczywistością, z której ten sens się wywodzi. Można powiedzieć, że Jezus jest ludzkim katalizatorem boskiego sensu” – wyjaśnia ks. Grzegorz Strzelczyk.

O duchu i psychice rozmawia Dominika Tworek z ks. Grzegorzem Strzelczykiem i prof. Bogdanem de Barbaro w książce Wydawnictwa Znak „Duch i psyche. Razem czy osobno?”. Fragment rozmowy zamieszczamy poniżej.

fot. Wydawnictwo Znak

Dominika Tworek: Zarówno psychoterapia, jak i religia są systemami sensotwórczymi. Jak definiują one pojęcie sensu i w jaki sposób pomagają go odnaleźć?

Ks. Grzegorz Strzelczyk: – Jedno z kluczowych przekonań chrześcijaństwa głosi, że sens to coś, co przychodzi do człowieka z zewnątrz. My go odkrywamy – przez doświadczenie czy refleksję – ale on jest związany z pewnym porządkiem rzeczywistości, porządkiem transcendentnym, czyli pochodzącym spoza człowieka. Dzięki objawieniu możemy go uchwycić – oczywiście w pewnym tylko zakresie. To jest podstawa. Jej ukonkretnieniem jest zaś osoba Jezusa Chrystusa. Sens nie przychodzi zatem jako teoria, ale jako osoba. Nasze poszukiwanie sensu to nieustanne odwoływanie się do tej relacji, do pamięci o Chrystusie, a także do pytania o to, jakie jest Jego miejsce pomiędzy nami a transcendentną rzeczywistością, z której ten sens się wywodzi. Można powiedzieć, że Jezus jest ludzkim katalizatorem boskiego sensu.

To poszukiwanie jest nieustanne? Czy jeśli odnajdziemy Chrystusa, to On staje się permanentnym towarzyszem naszego życia, tym samym nadając mu trwały sens?

Ks. Grzegorz Strzelczyk: – Najbardziej stabilna – potencjalnie – jest relacja. Jeśli się ją nawiąże, to ona potem może przyjmować różne formy, ale pozostaje. Natomiast odczytywanie sensu dokonuje się w konkretnych okolicznościach. Muszę nadawać sens mojemu życiu zarówno ogólnie, jak i w szczególe. Relacja z Bogiem daje nam pewną tożsamość i odkrywając tę tożsamość w Chrystusie, odnajdujemy także ogólny sens życia. Tym sensem jest ostatecznie powołanie do zjednoczenia z Bogiem, powołanie do szczęścia. A potem dochodzi wymiar szczegółowy: znajduję się dziś w konkretnych warunkach, z wami pod Krakowem, i to spotkanie ma dla mnie jakiś sens. Częściowo go odkrywam, częściowo tworzę, przeżywam go w kontekście mojego powołania do służby – bo praca nad tą książką jest wpisana w moją posługę – a więc w kontekście mojej tożsamości. Działają tu dwa wymiary: ten szeroki – transcendentny, i ten konkretny, wynikający z okoliczności.

Fot. Justyna Nowicka

Czyli produkujemy sens życia, internalizując boskość. Jak jest w przypadku psychoterapii?

Prof. Bogdan de Barbaro: – Do gabinetu terapeutycznego rzadko trafia ktoś, kto od progu mówi: „Proszę o pomoc, bo nie widzę sensu życia”. Utrata poczucia tego sensu zazwyczaj przychodzi wtórnie – jako efekt depresji czy głębokiej żałoby po utracie kogoś bliskiego. Nie znaczy to, że terapeuta nie powinien się tym zająć, przeciwnie. Tylko że on nie robi tego przez wskazywanie kierunku. I tu znowu pojawia się różnica między teologiem a psychoterapeutą: terapeuta ma być raczej niewiedzącym katalizatorem niż drogowskazem. Nie ulega natomiast wątpliwości, że poczucie sensowności życia jest częścią zdrowia psychicznego – a przynajmniej oznaką tego, że ktoś nie jest w depresji ani w stanie głębokiej bezradności.

Dla mnie sensowne jest samo poszukiwanie sensu. Jeśli przyjąć taką perspektywę, jesteśmy blisko postaci homo viator – człowieka wędrującego, ale też homo patiens – człowieka cierpiącego. A więc – sięgając raz po filozofa, raz po psychoterapeutę – mamy do czynienia z czymś, co czyni życie drżącym, ale nie negatywnie drżącym. Nie widzę na państwa twarzach „tak” ani tym bardziej „zaiste”…

Fot. pixabay/ pasja1000

Użył pan słowa „drżący” jako przeciwieństwa życia w pewnej stagnacji?

Prof. Bogdan de Barbaro: – Chodzi o sytuację pewnego spokojnego niepokoju – jeśli ten oksymoron w ogóle ma sens. Mam na myśli rodzaj zaciekawionego rozglądania się. To ważny aspekt istnienia człowieka, którego szwankowanie prowadzi do cierpienia. Dlatego terapeuta, szczególnie ten reprezentujący nurt humanistyczno-egzystencjalny, będzie się tym zajmował. Choć – jak już mówiłem – pozostanie przy tym powściągliwy. Nie będzie wskazywał palcem, nie będzie nauczał.

Ks. Grzegorz Strzelczyk: – Do tych dwóch określeń homo, które pan profesor wymienił, dołożyłbym jeszcze intuicję chrześcijańskiej teologii: homo capax Dei – czyli człowiek jako ten, który jest zdolny do uchwycenia Boga. To capax jest tu kluczowe. Nie chodzi o to, że on już Go uchwycił, ale że może to uczynić, jest ku temu zdolny. Jest cały czas w napięciu, wytężeniu. Dla mnie capax Dei było zawsze fundamentalne w myśleniu o człowieku jako o istocie otwartej.

Prof. Bogdan de Barbaro: A czy nie kryje się tu pewne niebezpieczeństwo zarozumiałości człowieka?

fot. Youtube/balans

Ks. Grzegorz Strzelczyk: – Oczywiście. Zdarzają się ludzie, którzy przeszli od poszukiwania sensu do przekonania, że ten sens posiadają, a nawet nim dysponują, a potem jeszcze zaczynają go narzucać innym.

Prof. Bogdan de Barbaro: – A w końcu przechodzą do karania tych, którzy myślą inaczej.

Ks. Grzegorz Strzelczyk: – I ten proces – moim zdaniem – jest całkowicie patologiczny. Jeśli sięgniemy po literaturę chrześcijańską, zwłaszcza mistyczną, zobaczymy, jak ważną rolę odgrywa pokora. Jan od Krzyża mówi, że jeśli przejdziemy przez wszystkie stopnie pokory, tam jesteśmy najbezpieczniejsi. I stajemy się jakby bogami przez miłość. Najpierw trzeba przejść przez pokorę – prawdziwą, głęboką – żeby mogła się dokonać przemiana. Trzeba się wyzbyć siebie. Być gotowym na przyjęcie czegoś większego od siebie, oddanie się temu. A drogą do tego – jeszcze na samym początku – jest czynna miłość.

Profesor Bogdan de Barbaro:– Czyli miłość staje się sednem.

Ks. Grzegorz Strzelczyk: – Jest i drogą, i celem. Jak mówi święty Paweł: „Teraz więc trwają wiara, nadzieja, miłość – z nich zaś największa jest miłość”.

Rozmowa jest fragmentem książki pt. Duch i Psyche. Razem czy osobno?, w której z profesorem Bogdanem de Barbaro i księdzem Grzegorzem Strzelczykiem rozmawia Dominika Tworek.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze