fot. Piotr Ewertowski/misyjne.pl

Siostra, która zakłada w parafiach kaplice wieczystej adoracji: one całkowicie przemieniają parafię [ROZMOWA] 

Kaplica wieczystej adoracji jest jak piorunochron dla parafii – mówi s. Lucia Barradas, zajmująca się zakładaniem kaplic wieczystej adoracji oraz formacją adoratorów. 

Siostra Lucia należy do Zgromadzenia Misjonarek Matki Bożej od Najświętszego Sakramentu. Do wspólnoty, założonej przez ks. Patricio Hilemana, należy grupa świeckich oraz trzy siostry zakonne. Promują w obu Amerykach duchowość eucharystyczną oraz zakładają nowe kaplice wieczystej adoracji. Rozmawiałem z nią. Gdy przebywała w Zapopan, gdzie przy budującym się właśnie kościele pw. św. Jana Pawła II w sierpniu otwarta zostanie kolejna już w tym mieście kaplica wieczystej adoracji. 

Piotr Ewertowski (misyjne.pl): Jak zmieniają się parafię po otwarciu w nich kaplicy wieczystej adoracji? 

S. Lucia Barradas: – Proboszczowie tych parafii często podkreślają, że zmienia się cała wspólnota. Więcej ludzi zaczyna przyjmować Komunię, rośnie frekwencja na mszach. Ludzie lepiej poznają też samych kapłanów. Dlaczego?  Bo ci, którzy przystępują do spowiedzi, zaczynają opowiadać im o licznych błogosławieństwach, o tym, jak ich rodziny zaczynają się przemieniać. To są owoce, które mają ogromne znaczenie dla każdej wspólnoty. Kiedy parafia posiada kaplicę wieczystej adoracji, cały teren wokół niej jest chroniony. Naprawdę. Taka kaplica jest jak piorunochron. 

fot. Piotr Ewertowski/misyjne.pl

W niektórych miejscach wiele osób bało się chodzić na adorację w nocy, szczególnie wczesnym ranem. A przecież Pan Jezus nie powinien nawet na chwilę zostawać sam. Zawsze ktoś powinien być w kaplicy, by  Mu towarzyszyć. Te osoby zaczęły więc przychodzić na adorację i mówiły: „Już się nie boję”. Bo to szatan wzbudza w nas lęk – że coś nam się stanie, że nas okradną, że nas porwą. Ale jeśli postawimy Boga na pierwszym miejscu, ten strach znika. 

Czy zna Siostra jakiś szczególny przykład przemiany, która dokonała się w parafii? 

– Ustanawialiśmy kiedyś kaplicę wieczystej adoracji w parafii w Ciudad Juárez [owiane bardzo złą sławą miasto w stanie Chihuahua przy granicy z USA – przyp. red.]. Kiedy tam przyjechałam po raz pierwszy, ksiądz powiedział mi: „Proszę zabrać ze sobą kamizelkę kuloodporną, tak na wszelki wypadek”.  

Tam nastąpiła ogromna przemiana w parafii. Pewnego dnia żołnierze zatrzymali małżeństwo na ulicy, bo obowiązywała godzina policyjna. Zapytali ich: „Dokąd idziecie?”. Odpowiedzieli, że zmierzają do kaplicy adoracji. Żołnierze zapytali: „A co to za kaplica?” – i poszli z nimi. Kiedy weszli, zobaczyli kilka osób modlących się przed Najświętszym Sakramentem. Kobieta powiedziała do żołnierza: „Wy myślicie, że nas chronicie? To On nas chroni”. Ten żołnierz zaczął potem sam przychodzić na adorację.  

Ludzie przed Najświętszym Sakramentem się nawracają. 

– W jednej parafii koło Veracruz adorator był na swoim dyżurze w kaplicy w środku nocy. Nagle wszedł mężczyzna, podszedł do Najświętszego Sakramentu i zaczął płakać rzewnymi łzami. Adorator zapytał, czy coś się stało. Mężczyzna odpowiedział: „Czy myślisz, że On może mi wybaczyć?” – i wskazał na Najświętszy Sakrament. Dodał, że zabił wiele osób i przyszedł błagać o przebaczenie. Adorator zachęcił go, żeby poszedł następnego dnia do spowiedzi. I tak zrobił. Później sam zaczął przychodzić na adorację. To była jego przemiana. 

fot. Piotr Ewertowski/misyjne.pl

Niektórzy twierdzą, że z powodu braku bezpieczeństwa kaplice powinny być nocą zamknięte od środka i otwierane tylko dla dyżurujących adoratorów. Co Siostra o tym myśli? 

– Czasem księża proszą mnie, żebym zamknęła kaplicę, bo boją się, że ktoś może ukraść Najświętszy Sakrament. Ale ja mówię wtedy stanowcze „nie”. Ochrona należy do Pana. Mam wiele świadectw, które potwierdzają, że kaplice powinny być otwarte o każdej porze. Na przykład podczas pandemii pewna kobieta w Hermosillo miała myśli samobójcze. Wsiadła do auta, chcąc się zabić. Ale nagle zobaczyła światło z kaplicy adoracji. Weszła do środka, padła na kolana przed Panem i powiedziała: „Przebacz mi, teraz rozumiem, że mnie tu przyprowadziłeś”. Ta kaplica była otwarta – i dzięki temu kobieta żyje. 

Zastanawia mnie, czy w pewnym wypadku nie jest to wystawianie Pana Boga na próbę? Jak z kuszeniem Jezusa na pustyni, gdy diabeł mówił Mu, żeby rzucił się w dół ze świątyni, bo przecież aniołowie go złapią. Czy nie należy łączyć środków boskich z ludzkimi? 

– Rozumiem te wątpliwości. Ale dla mnie to kwestia wiary. Kiedy ktoś idzie na adorację, ufa, że jest chroniony. Jeśli coś miałoby mu się stać przed Najświętszym Sakramentem – to zostałby męczennikiem Eucharystii. Nie mamy się czego bać. Są różne drogi do nieba, ale ta wydaje się być najwspanialszą. 

fot. Piotr Ewertowski/misyjne.pl

To przypomina mi historie chrześcijan na Bliskim Wschodzie, którzy modlili się w kościołach – pomimo trwających bombardowań i zamachów. 

– Dokładnie. Wiedzieli, że mogą zginąć, ale nie przestawali wołać: „Niech żyje Chrystus Król!”.  

Mówi się, że diabeł zrobi wszystko, aby kaplic wieczystej adoracji było jak najmniej. 

– Zobacz, że w ostatnich dniach doszło do fatalnego świętokradztwa w znanej parafii ekspiacyjnej pw. Najświętszej Eucharystii. Dlaczego tak się stało? Dla mnie odpowiedź jest jasna – ponieważ otwieramy w tym miejscu nową kaplicę, w której Jezus w Najświętszym Sakramencie będzie adorowany przez 24 godziny na dobę. Demon nie może tego znieść. Modlitwa, zwłaszcza związana z jakimiś ofiarami, jak przyjście do kaplicy w środku w nocy, jest bardzo potężna. 

Tutaj, w Guadalajarze, jedna adoratorka miała widzenie: przed kaplicą stała długa kolejka dusz z czyśćca. One czekały na ratunek i szukały go właśnie w modlitwie osób przed Najświętszym Sakramentem. 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze