fot. Christoph Aigner/unsplash

Słów kilka o… radości w Wielkim Poście

Radość w Wielkim Poście? Ktoś może pomyśleć: skąd ten pomysł?. Bo czy w Wielkim Poście jest miejsce na radość? Czy powinno być? Czy to się nie wyklucza? Odpowiem, że wprost przeciwnie – to się uzupełnia!

Chodzi jednak nie o radość powierzchowną, krótkotrwałą, a więc i ulotną. To radość głęboka, która nie sprowadza się do emocji, ale oznacza konkretną i ugruntowaną postawę, która wynika z wiary w Boga i z bezgranicznego zaufaniu Jego woli. To prawdziwa, chrześcijańska radość.

To postawa, w której zawiera się wiara w Jego zmartwychwstanie. A więc i w Jego nieustanną obecność. Także w momentach ciemnych i trudnych. Dla Jezusa takim momentem była modlitwa w Ogrodzie Oliwnym, gdy prosił: „Ojcze, jeśli chcesz, oddal ode Mnie ten kielich. Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Także i my – niejeden raz – wchodzimy do ogrodów oliwnych naszego życia. Czy i wtedy przyjmujemy „Jezusową postawę”?

fot. PAP/Wojtek Jargiło

I w sumie, na tym można by to rozważanie zakończyć. Bo jak można się smucić (nawet w Wielkim Poście), skoro On ciągle jest, skoro żyje, bo On jest Zmartwychwstaniem?

Kalendarz liturgiczny i jego różowe odcienie

Wielki Post oraz Triduum Paschalne (w szczególności Wielki Piątek) zapraszają nas nie do smutku, nie do rozpaczy, ale do refleksji i zadumy. Jednak nawet wtedy nie należy unikać chrześcijańskiej radości albo jej tłumić. A o niej Kościół przypomina także w Wielkim Poście. I to za sprawą samego kalendarza liturgicznego. Bo przecież w tym czasie przeżywaliśmy uroczystości: świętego Józefa, Oblubieńca Najświętszej Maryi Panny, czy uroczystość Zwiastowania Zwiastowania Pańskiego. I choć w trakcie Wielkiego Postu Kościół nie śpiewa hymnu „Chwała na wysokości Bogu…”, to akurat w te dni był on odśpiewany.

fot. PAP

Z kolei czwarta niedziela Wielkiego Postu przeżywana była jako Niedziela Radości (Niedziela Laetare, od łacińskiego słowa „laetare” oznaczającego „raduj się”). Tego dnia kapłani mogą nosić różowe szaty liturgiczne, a w kościołach dopuszczalna jest bogatsza oprawa muzyczna i kwiaty, co symbolizuje nadzieję na zmartwychwstanie.

„Niech więc radość w Jego imię nas ogarnie”

Także w trakcie samego Triduum Paschalnego nie brakuje momentów, które skłonić mogą do głębokiej wdzięczności (w której przecież także zawiera się chrześcijańska radość). Bo przecież w Wielki Czwartek dziękujemy Bogu za dar Eucharystii. A w trakcie obrzędu umycia nóg śpiewany jest hymn „Ubi caritas et amor”. Hymn ten ma jedenaście zwrotek, każda strofa kończy się tytułowym refrenem: „Gdzie serdeczność i miłość – tam jest Bóg”. Autorem tego tekstu jest najprawdopodobniej św. Paulin z Akwilei (ok. 730 – 802). Pierwsze słowa hymnu: „Zgromadziła nas w jedności miłość Pana. Niech więc radość w Jego imię nas ogarnie” wprost przenoszą nas do Wieczernika, tam bowiem „Jezus, umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował”. Na tej miłości Chrystus buduje Kościół, co oznacza, że nie opiera go na sobie samym, lecz na swojej relacji z Ojcem.

I znów wracamy do postawy chrześcijańskiej, która opiera się nie na tym co ulotne, ale na tym co trwałe. Trwalsze nawet od śmierci. Również Wielki Piątek może przynosić takie refleksje, bo przecież chrześcijanin zagłębiony w modlitwie przy krzyżu wie, że krzyż nie jest końcem, a jest przejściem. Także Wielka Sobota oznacza modlitwę w ciszy, ale nie w rozpaczy. To moment czuwania i oczekiwania.

W czasie rekolekcyjnego kazania usłyszałem takie zdanie: „Bóg nie wybiera łatwych scenariuszy. Ani dla siebie ani dla człowieka. Jedno jest jednak pewne – one zawsze mają piękne zakończenie”.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

zł
Zobacz także
Wasze komentarze