fot. Karolina Binek/misyjne.pl

Trzy tysiące porcji żurku i pięć tysięcy jajek – śniadanie wielkanocne w Opolu [FOTOREPORTAŻ]

W środę 1 kwietnia na rynku w Opolu odbyło śniadanie wielkanocne, na które przyjść mógł każdy – niezależnie od zdrowia i statusu materialnego. Było trzy i pół tysiąca porcji żurku, pięć tysięcy gotowanych jajek, warsztaty z robienia ozdób świątecznych, wystawcy z rękodziełem i konkurs na najładniejszą palmę. Wydarzenie objął patronem biskup opolski Andrzej Czaja.

Rynek w Opolu znajduje się dziesięć minut pieszo od dworca. I chociaż byłam w tym miejscu pierwszy raz, to mogłam trafić na śniadanie bez nawigacji, bo już po opuszczeniu budynku PKP słyszałam gwar przedsięwzięcia odbywającego się w centrum. Udało mi się dotrzeć na miejsce chwilę po rozpoczęciu, a osób już wtedy było tak wiele, że z trudem przeciskałam się między nimi z aparatem. Ale – jak podkreślali organizatorzy – tak duża frekwencja to wielka radość i pokazanie, jak ważne jest, by tworzyć tego typu inicjatywy ponad podziałami.

– Na co dzień pomagam ludziom i cieszę się, że mogę swoją misję wypełniać również tutaj. To śniadanie jest dla nas ważne, bo integruje wszystkich ludzi. Możemy nie tylko spędzić razem czas na opolskim rynku, ale też nawiązać znajomości, porozmawiać, pochwalić się tym, co robimy na co dzień – mówi pani Anna, pracowniczka Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Opolu. – Najważniejsze jest w tej idei to, że nie ma żadnych podziałów pomiędzy ludźmi. Wszyscy mogą być w tym miejscu razem i poczuć się docenieni.

fot. Karolina Binek/misyjne.pl

>>> Świece, mydła i nadzieja. Pracownia u albertynek wspiera chorych i starszych [REPORTAŻ]

Wszystko zaczyna się od spotkania

Najpierw życzenia uczestnikom śniadania złożyły władze miasta. Potem bp Waldemar Musioł pobłogosławił potrawy przygotowane na Opolskie Śniadanie Wielkanocne.

– Kochani, źródłem nadziei jest zmartwychwstanie Jezusa, o którym te świąteczne potrawy i radość naszego spotkania ma nam przypomnieć i zaprosić nas, byśmy pięknie tę tajemnicę przeżyli w najbliższych dniach – powiedział biskup, zachęcając do przejścia drogi przez tajemnicę Wielkiego Czwartku, Wielkiego Piątku i Wielkiej Soboty ku doświadczeniu radości pustego grobu.

Na wydarzeniu nie zabrakło także innych przedstawicieli Kościoła – sióstr zakonnych czy też Caritas Diecezji Opolskiej, którą reprezentowały m.in. Warsztaty Terapii Zajęciowej w Kluczborku.

fot. Karolina Binek/misyjne.pl

Jak podkreśla Artur Wilpert z Caritas, szczególną wartością takich spotkań jest autentyczna radość, którą dzielą się podopieczni Caritas, mimo chorób, niepełnosprawności czy trudnych doświadczeń życiowych. Ich twórczość, prezentowana m.in. przez uczestników warsztatów terapii zajęciowej, staje się symbolem nadziei i wielkanocnego przesłania.

– Pomoc nie może ograniczać się jedynie do okazjonalnych działań. To proces, który wymaga stałego towarzyszenia osobom słabszym i wykluczonym. Choć okres świąteczny sprzyja większej otwartości i chęci dzielenia się dobrem, kluczowa pozostaje systematyczność i zaangażowanie przez cały rok – zaznacza mężczyzna.

Istotnym elementem działalności Caritas jest również jej duchowy wymiar. Jak podkreśla przedstawiciel organizacji, to właśnie wartości chrześcijańskie nadają sens podejmowanym działaniom i odróżniają Caritas od innych instytucji pomocowych.

Spotkanie na rynku w Opolu pokazało także, jak ważne są bezpośrednie relacje. W świecie zdominowanym przez komunikację online to właśnie kontakt „twarzą w twarz” staje się początkiem realnej pomocy.

– Wszystko zaczyna się od spotkania człowieka – podkreśla Artur Wilpert.

fot. Karolina Binek/misyjne.pl

Człowiek z człowiekiem

Wydarzenie było nie tylko formą wsparcia dla potrzebujących, ale także przestrzenią, w której mogli podzielić się swoim talentem, otwartością i dobrem. Przedstawicielkami takich osób były m.in. Siostry Szpitalne Trzeciego Zakonu Regularnego św. Franciszka

Siostra Franciszka, katechetka z VIII liceum w Opolu, co roku przyprowadza swoich uczniów-wolontariuszy na śniadanie organizowane na rynku.

– To dla nich bardzo ważne doświadczenie. Mogą spotkać drugiego człowieka twarzą w twarz. Osobę młodą, pełną planów, ale też osobę w kryzysie bezdomności czy samotności. To spotkanie człowieka z człowiekiem – mówi.

fot. Karolina Binek/misyjne.pl

Jak dodaje, takie inicjatywy mają również wymiar duchowy.

– Jako katechetka widzę w tym wydarzeniu pewnego rodzaju wprowadzenie do przeżywania Wielkanocy. To takie preludium do Triduum Paschalnego, które pomaga młodym lepiej zrozumieć sens tych świąt.

Siostra Franciszka zaznacza też, że udział w wydarzeniu to dla uczniów nie tylko pomoc, ale realna lekcja wrażliwości i otwartości.

>>> „Gdyby każdy miał to samo, nikt nikomu nie byłby potrzebny” – wyjątkowy ośrodek w Konarzewie [REPORTAŻ]

Z takiego samego założenia wychodzi druga siostra z tego zgromadzenia, która jest pielęgniarką w domu pomocy społecznej i przyjechała na śniadanie wielkanocne na opolskim runku pierwszy raz.

– Przyszłam tu dla ludzi ubogich. Starałam się podejść do tych, którzy sami nie mieli odwagi. Takie proste gesty i obecność mają bardzo duże znaczenie, szczególnie w dzisiejszych czasach – podkreśla.

fot. Karolina Binek/misyjne.pl

Wielkanocne śniadanie w Opolu po raz kolejny pokazało, że wspólnotę buduje się najprościej poprzez obecność, rozmowę i dzielenie się tym, co mamy. Niezależnie od różnic, każdy mógł znaleźć tu swoje miejsce i poczuć się częścią czegoś większego. To właśnie takie inicjatywy przypominają, że prawdziwy sens Wielkanocy najpełniej objawia się w spotkaniu z ze zmartwychwstałym Jezusem i drugim człowiekiem.

Galeria (76 zdjęć)
Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze