słowo do Słowo, 18 kwietnia 2026

Z Ewangelii wg św. Jana: Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi, zaczęli się przeprawiać przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wichru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: „To Ja jestem, nie bójcie się”. Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

Szalony wicher i Jezus kroczący po wodzie. Przyznam, ze to dość spektakularny obrazek. Jezusowi jednak nie chodziło o wywołanie w uczniach efektu „wow”. Chodziło Mu o zaufanie. Oni w tej wichurze są na środku jeziora – a On idzie do nich. Pomimo niesprzyjających warunków atmosferycznych. Już samo chodzenie po wodzie  budzi zdziwienie, do tego te okoliczności. Co z tego wyciągam dla siebie? Otóż, to, że Jezus jest przy mnie – przy nas – nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się po naszej myśli. On jest też wtedy, kiedy nasze życie pełne jest trudności. Kiedy zło i grzech ciągną nas w dół. Właściwie – On jest przede wszystkim wtedy. Boża Miłość nie zważa na trudności, niestraszne są jej burze i wichury.

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Wybrane dla Ciebie

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze