Di Scuola di Domenichino, Pubblico dominio, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=101292491

Św. Pius V: dla jednych zbyt surowy, dla innych zbyt łagodny [PATRON DNIA] 

Pius V często postrzegany jest jako papież bardzo surowy, który „chciał zamienić Rzym w klasztor”. Jest to jednak spojrzenie zbyt powierzchowne. Już za jego życia jedni krytykowali jego surowość, inni go oskarżali, że jest zbyt łagodny. Jedno jest pewne – wszystkich traktował tak samo bez względu na ich pozycję społeczną. I może dlatego właśnie zyskał tak wielu przeciwników. 

Bardzo często, mówiąc o reformach Piusa V w Rzymie, pisano o jego reformach dotyczących prostytutek czy zdemoralizowanych mnichów. Z kolei dużo trudniej przeczytać o tym, że starał się zapewnić bezpłatną edukację dla mieszkańców, żebrakom specjalne budynki oraz wyszedł naprzeciw nieradzącym sobie finansowo dłużnikom, zakazując więzienia za długi. To była postać nie tylko surowa pod pewnymi względami, ale też bardzo miłosierna. Bywał bardzo stanowczy w wymierzaniu sprawiedliwości wobec zatwardziałych i nadużywających swojej władzy (jak ścięcie gubernatora oskarżonego o nadużycia i gwałt), lecz jednocześnie bardzo wyrozumiały dla zagubionych i potrzebujących. Zdaje się, że łatka surowości została mu przypięta już za jego życia, ponieważ bezwzględnie – gdy tego wymagała sytuacja – traktował także osoby uprzywilejowane i „z dużymi plecami”, co wcale nie było regułą w XVI-wiecznych Włoszech. Jako inkwizytora, a potem papieża, nie obchodził go bowiem status społeczny. I pewnie dlatego wiele razy popadał w kłopoty, a nawet musiał uciekać z miast, gdzie był inkwizytorem. Z drugiej strony oskarżano go o zbytnią łagodność, gdy bronił tych, których winy nie były udowodnione lub z cierpliwością traktował osoby błądzące. Chociaż dzisiaj jest bardzo czczony przez wielu tradycjonalistów, to w swoich czasach niektórzy oskarżali go o sprzeniewierzanie się tradycjom. 

Gdy czytamy o tym, że zakazywał zabaw w niedzielę i święta, to nie widzimy jednocześnie, że do tych zabaw, które nie były problematyczne moralnie, nawet zachęcał. Nie zakazał również karnawału w Wiecznym Mieście, lecz uregulował jego przebieg tak, by maksymalnie ograniczyć rozwiązłość. Z jednej strony cierpliwie towarzyszył pewnemu franciszkaninowi, który głosił błędne tezy, a z drugiej był gotowy burzyć całe miasto, gdy usłyszał, że mocno zagnieździła się tam herezja (na szczęście do tego nie doszło). Jaki więc był Pius V – surowy despota czy zbyt łagodny wobec ówczesnego zła? A może jeszcze zupełnie inny? W tym tekście spojrzymy na Piusa V bardziej wielowymiarowo. 

Iacopo Nigreti, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=45815837

Od prostego pasterza do znienawidzonego inkwizytora 

Antonio Ghislieri zanim został inkwizytorem, a potem papieżem, był pasterzem owiec w północnych Włoszech. Urodził się w niewielkiej wioseczce Bosco Marengo 17 stycznia 1504 r. Pochodził z ubogiej rodziny, która nie miała środków na jego edukację. To życiowe ubóstwo nie wzbudziło w nim pragnienia bogactw. Przeciwnie, potem już jako człowiek dzierżący ważne godności w Kościele wciąż zachowywał swój prosty sposób życia, który u jednych wzbudzał podziw, u innych niesmak.  

Do zakonu dominikanów wstąpił jeszcze jako nastolatek i przyjął imię Michał. Szybko zasłynął z bezkompromisowości. Wówczas już szeroko rozpowszechniała się reformacja protestancka. Zaczął pracować jako inkwizytor i został wysłany do miast w północnych Włoszech, gdzie ze Szwajcarii płynęły prądy reformacyjne, zyskując zwolenników również wśród duchowieństwa. Zaczął tropić handel literaturą protestancką, bo uważał, że w ten sposób rozpowszechniają się w sposób nieco zakamuflowany idee sprzeczne z nauczaniem Kościoła. W tym celu sporo podróżował. W Como doprowadził do ekskomuniki lokalnego wikariusza kapitulnego (dawniej był to duchowny, który zarządzał diecezją podczas wakatu na tronie biskupim), który stanął po stronie księgarza rozpowszechniającego zakazane treści. Bardzo nieprzyjaźnie zareagowano na jego interwencje – o. Michał musiał opuścić miasto. 

Przeniósł się do Bergamo, gdzie wkrótce również narobił sobie kłopotów. Według tradycji ostrzegano go, że dla własnego bezpieczeństwa powinien zaniechać noszenia zakonnego habitu. Zignorował tę sugestię, ale nie to stało się przyczyną zamieszania, które wywołał. Nie zważał bowiem na status społeczny osób, które oskarża, lub z którymi podejmuje walkę. Wystąpił przeciw bogatemu i „nietykalnemu” prawnikowi, który publicznie popierał protestantów. W jego obronie stanął nawet biskup Bergamo, którego Ghislieri również badał pod kątem herezji. Na zlecenia hierarchy uzbrojony oddział pod osłoną nocy wszedł do klasztoru dominikanów, a o. Michał salwował się ucieczką do Rzymu. 

Di Girolamo Mazzola Bedoli – http://pinacotecabrera.org/collezione-online/opere/ritratto-di-frate-in-veste-di-san-tommaso-daquino/, Pubblico dominio, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=61738481

Zbyt łagodny „kryptoluteranin” 

Jego działalność zyskała sławę. Papież Paweł IV, który rozpoczął pontyfikat w 1555 r., mianował o. Michała najpierw biskupem Nepi i Sutri, a potem kardynałem i w końcu generalnym inkwizytorem. Paweł IV był człowiekiem bardzo surowym, dla którego działalność kard. Ghislieriego okazała się zbyt łagodna i wyrozumiała. Ten sam człowiek, uchodzący za skutecznego i bezwzględnego inkwizytora, próbował powstrzymywać nadmierną surowość i potrafił bronić oskarżonych duchownych.  

Gdy stanął w obronie arcybiskupa Toledo, Bartłomieja Carranzy, uwięzionego przez hiszpańską Inkwizycję (o której zresztą miał bardzo złe zdanie), spotkał się z ostrą reakcją papieża Pawła IV, który publicznie go upokorzył, nazywając nawet „luteraninem” i sugerując, że nie jest godzien godności kardynalskiej. Ten sam człowiek dla jednych był zbyt surowy, dla innych zbyt łagodny. Złośliwi mogą powiedzieć, że obrona ordynariusza Toledo wynikała z przynależności do tego samego zakonu. Ale przecież znajdujemy wiele innych sytuacji, gdy Ghislieri okazywał zadziwiająco, jak na jego renomę, łagodność i cierpliwość. Późniejsze postępowanie z francuskimi biskupami oskarżonymi o herezję sugeruje raczej dążenie do sprawiedliwości i skutecznych metod powstrzymania rozwoju Reformacji. Gdy należałoby być surowym, był surowy, gdy zalecana była większa cierpliwość i wyrozumiałość, był bardziej powściągliwy w surowości. 

Za pontyfikatu Piusa IV po raz kolejny pokazał, że nie zważa na przywileje i pozycje społeczne. Jako jeden z nielicznych zwracał wprost papieżowi uwagę na decyzje, które uważał za błędne czy wręcz nieetyczne (jak mianowanie dwóch młodziutkich książąt kardynałami). Jego bezpośredniość niemal wpakowała go w problemy (i do więzienia) w samym Rzymie. Uratowało go wstawiennictwo św. Karola Boromeusza. Podobno to również jego interwencja na konklawe otwarła mu drogę do objęcia biskupstwa Rzymu. W styczniu 1566 r. kard. Antoni Michał Ghislieri został wybrany papieżem i obrał imię Pius V. 

Bartolomeo Passarotti, https://art.thewalters.org/detail/23806/portrait-of-pope-pius-v/, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=112800161

Kardynałowie jako bracia 

Jako papież nie zmienił stylu, lecz skalę działania. W pierwszym wystąpieniu do kardynałów zapowiedział, że chce mieć z nimi relacje „jak z braćmi”, a nie jak z dworzanami. Stwierdził, że będzie przyjmował ich osobiście. Jednocześnie jasno wskazał przyczynę kryzysu Kościoła: „złe życie duchowieństwa jest zgubą ludu”. Wezwał do pokuty, ograniczenia luksusu i reformy stylu życia. Ci, którzy się do tego zastosowali, zyskiwali jego zaufanie. Podczas procesji z Najświętszym Sakramentem złamał „tradycję” i nie pozwalał się nosić w lektyce, lecz maszerował z innymi na swoich nogach. Pius był przeciwnikiem nepotyzmu i nie ulegał presji politycznej przy nominacjach kardynalskich, dobierając współpracowników według kompetencji, a nie wpływów. Surowość szła tutaj w parze z braterską miłością wobec braci w biskupstwie.  

Często przed karą szukał najpierw reformy. Tak było z zakonem humiliatów, który stał się raczej dochodowym przedsiębiorstwem parającym się handlem wełną niż religijną instytucją. Pius V zlecił Karolowi Boromeuszowi uporządkowanie sytuacji w zgromadzeniu, co skończyło się zamachem na kardynała Boromeusza. W tej sytuacji papież postanowił rozwiązać zakon. Z kolei w sporze z Michałem Baiusem potępił błędne tezy (bulla Ex omnibus afflictionibus), ale nie wskazał autora, kierując się – jak się często mówi – „ojcowską dobrocią”, aby nie doprowadzić go do formalnej herezji. Ten element często umyka w uproszczonym obrazie Piusa V. Szukał jedności Kościoła, dostatecznie zranionej w wyniku wystąpienia Lutra i nieumiejętności poradzenia sobie z Reformacją przez Kościół. 

Ta dążenie do jedności uzewnętrzniało się także w reformach, które objęły liturgię i życie religijne całego Kościoła. W bulli Quo primum podkreślał konieczność jedności w sprawowaniu Mszy, kończąc z wielością lokalnych wariantów, które – jego zdaniem – osłabiały jedność Kościoła. Warto zauważyć, że wcale nie uczynił zunifikowanego rytu rzymskiego (czyli tzw. Mszy trydenckiej) jedynym dozwolonym rytem w całym Kościele. Chciał zlikwidować mnożące się coraz to nowe warianty. Pozwolił natomiast na celebrowanie obrzędów, które miały ponad 200 lat i były potwierdzone w dokumentach Kościoła. Podobnie w reformie brewiarza (Quod a nobis) przywrócił jednolity ryt modlitwy, choć – znowu – pozostawił wyjątki dla tradycji starszych niż dwieście lat.

http://www.flickr.com/photos/sonofgroucho/ – The tomb of Pope Pius V., CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=347599

Rzym Piusa V – klasztor czy państwo ładu? 

Mówi się, że jego rządy w Rzymie miały wyraźnie surowy charakter, chociaż to dość powierzchowne spojrzenie, które wynika pewnie z kontrastu jaki był widoczny między Rzymem Piusa V a innymi włoskimi państewkami, gdzie zabawy miewały bardzo huczny charakter i sprzyjały rozwiązłości. Ograniczono mocno wiele imprez w Rzymie, a karnawał uczyniono dużo bardziej stonowanym. Pius V intensywnie walczył też prostytucją, która panoszyła się w Wiecznym Mieście. Bardzo surowe zasady przeznaczono jednak dla duchownych, którzy nie mogli brać udziału w widowiskach i grach. Dla wszystkich zakazano też swobodnych zachowań w kościołach, które – zdaje się – były prawdziwą plagą. Wprowadzano kary za zakłócanie kultu, a nawet za rozmowy podczas liturgii. W niektórych przypadkach sięgano po bardzo surowe środki, łącznie z karą śmierci za poważne przestępstwa moralne czy publiczne zniesławienie. Rzym Piusa V na pewno nie przypominał już renesansowej metropolii, lecz chyba stał się klasztorem, jak często sugerowano. 

Jednocześnie ten sam papież rozwijał szeroką działalność charytatywną. Zakładano szkoły dla ubogich, organizowano pomoc dla żebraków, podczas zarazy tworzono system opieki nad chorymi. Pius „opróżniał skarbiec dla ubogich”, sam żyjąc bardzo skromnie. Osobiście przyjmował skargi na urzędników. Wykupywał chrześcijańskich niewolników z rąk Turków, wspierał uchodźców religijnych, a wobec osobistych wrogów potrafił okazać zaskakującą łagodność. Jednemu z nich, który wcześniej próbował go skrzywdzić, powiedział spokojnie: „Jestem tym dominikaninem, którego chciałeś kiedyś wrzucić do studni. Widzisz, Bóg chroni słabych i niewinnych” – po czym okazał mu życzliwość. Takie historie, nawet jeśli częściowo ubarwione przez późniejszą tradycję, pokazują, jak go zapamiętano. 

fot. Vatican Media

Co się udało, a co się nie udało 

Pontyfikat Piusa V to także wielka polityka, która nie zawsze kończyła się sukcesem. Najbardziej znana i kontrowersyjna decyzja – ekskomunika Elżbiety I w bulli Regnans in Excelsis – była politycznie ryzykowna. W praktyce doprowadziła do zaostrzenia represji wobec katolików w Anglii i utrwaliła podejrzenia o ich nielojalność wobec państwa. Już późniejsi autorzy katoliccy uznawali tę decyzję za błąd, który „zaostrzył spory i osłabił katolicką wspólnotę”. Przy okazji 400. Rocznicy bulli na łamach The Tablet napisano, że Pius V użył „niewłaściwej broni, w niewłaściwy sposób i w niewłaściwym czasie.” Czy rzeczywiście jego metody już w tamtym czasie były anachroniczne, to temat na inną dyskusję. 

Z kolei sukcesem okazało się zawiązanie Ligi Świętej i zwycięstwo pod Lepanto 7 października 1571 r., które zatrzymało ekspansję osmańską. Pius V uczynił w ten dzień wspomnienie Matki Bożej Różańcowej. To właśnie na różańcu papież modlił się w intencji pokonania wojsk sułtana Selima II. 

Jeśli wierzyć przekazom hagiograficznym, to surowość Piusa V wobec siebie samego przyjmowała czasem irracjonalny charakter. Gdy jego praktyki postne zbyt mocno go osłabiały, to potajemnie starano się dodać do jego posiłków elementów, które będą zawierać więcej wartości odżywczych. Papież miał zareagować groźbami kar. Kiedy zachorował, miał też odmawiać leczenia – chciał cierpieć i w ten sposób zbliżać się do Boga. Widocznie nie pomyślał, że to może mocno osłabić zdolność do pełnienia przez niego tak ważnego przecież urzędu. 

Pomimo przekazanemu przez tradycję swoistemu zacietrzewieniu w praktykowaniu osobistej pokuty, to w sprawowaniu biskupstwa Rzymu konsultował się z innymi i cenił dobre rady. Wykorzystywał doświadczenie św. Filipa Neriego czy choćby św. Piotra Kanizjusza, który kładł nacisk nie tyle na represje wobec protestantów, lecz odpowiednie nauczanie ludu i przygotował katechizm w Niemczech. 

Pius V nie daje się zamknąć w prostym schemacie. Dla jednych był zbyt surowy, dla innych zbyt łagodny: tak widzieli go już mu współcześni. Być może dlatego jego pontyfikat pozostaje tak fascynujący i niejednokrotnie oceniany zbyt jednostronnie. 

Google News
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!

Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.

Czytałeś? Wesprzyj nas!

Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!

Zobacz także
Wasze komentarze