fot. beskidzka24.pl/Beata Stekla.

Szczyrk: przychodzimy, aby tych wszystkich, którzy ucierpieli w czasie tej katastrofy objąć modlitwą

3 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Przychodzimy, by tych, którzy ucierpieli w katastrofie, objąć modlitwą; prosić o Boże błogosławieństwo dla tych, którzy żyją – powiedział w niedzielę podczas mszy św. w kościele w Szczyrku proboszcz Andrzej Loranc. Mieszkańcy podkreślają: jesteśmy solidarni.

Msza św. w świątyni Piotra i Pawła została odprawiona w intencji ofiar środowej katastrofy, ich bliskich, a także wszystkich, którzy nieśli i niosą pomoc.

Znicze w miejscu tragedii, fot. beskidzka24.pl/Beata Stekla.

Przychodzimy pełni bólu, smutku, przygnębienia. Przechodzimy też pełni nadziei, jako ludzie wierzący. Przychodzimy, aby tych wszystkich, którzy ucierpieli w czasie tej katastrofy objąć modlitwą. Chcemy prosić o Boże błogosławieństwo dla tych, którzy żyją, a dla tych, którzy odeszli, o życie wieczne. (ks. Andrzje Loranc)

Duchowny podkreślił, że chrześcijanie wierzą w opatrzność Bożą. „Wierzymy, że wszystko dzieje się z jego woli. Chociaż decyzji nie rozumiemy, to jednak stajemy z nadzieją. Chcemy tę nadzieję, przez ręce Maryi, powierzyć Bogu. Ona też stała pod krzyżem swojego syna. Umiała zawierzyć Bogu. Prośmy o to, abyśmy i my potrafili” – powiedział. W mszy św. uczestniczyły dzieci, które w przyszłym roku po raz pierwszy przystąpią do komunii św. Wśród nich zabrakło Michaliny, która zginęła w katastrofie. Ks. Andrzej Sander nawiązał do tego w homilii. „Wierzymy w to, że nasza koleżanka, jest już w niebie i – jako anioł – jest też tu z nami. Otrzymujecie dziś medaliki z Matką Bożą, a nasza koleżanka Michalina już ją widzi; jest razem z nią” – mówił do najmłodszych parafian duchowny.

Znicze w miejscu tragedii, fot. beskidzka24.pl/Beata Stekla.

Ta niedziela jest tak szczególnym dniem, że wszyscy „chcą się łączyć w wielkim bólu i wielkiej tragedii z rodziną ofiar i całą lokalną społecznością. Mamy wielką ranę w sercu. (burmistrz Szczyrku, Antoni Byrdy)

Proboszcz silny a głos mu się łamie

Świątynia w niedzielę wypełniła się wiernymi. Wśród nich była pani Stanisława. Podkreśliła, że całe miasto jest przygnębione tragedią. „Proboszcz, silny człowiek, a głos mu się łamie, gdy o tym mówi. Szczyrkowian nie trzeba zachęcać do modlitwy i ofiarności. Zawsze w takich sytuacjach jesteśmy solidarni. Takiej tragedii jeszcze tu nie było. Jakie dobro z tego może wypłynąć? Jeden Pan Bóg wie” – mówiła. Wzruszenia i bólu nie kryła też Ewa Foryś. „Nie potrafię już nic powiedzieć, bo wciąż łzy mi się cisną do oczu. To byli tacy dobrzy ludzie, kochani przez Szczyrk. Nasz społeczność pomoże ich bliskim. Szczyrk jest bardzo solidarny” – powiedziała. Sabina Bugaj ze szczyrkowskiej informacji turystycznej przypomniała, że w związku z tragedią oraz ogromną ilością osób, chętnych nieść pomoc poszkodowanym w katastrofie budowlanej, magistrat oraz Caritas diecezji bielsko-żywieckiej uruchomili zbiórkę pieniędzy.

>>> Przewodniczący KEP: proszę o modlitwę w intencji osób, które zginęły w Szczyrku

fot. SlaskiUW/Twitter

>>> Szczyrk: „tutaj wszyscy się znają, żałoba zapadła niezależnie od apeli”. Mieszkańcy modlili się za ofiary 

Pomoc Caritasu

To zbiórka funduszy na wszystkich poszkodowanych w tej katastrofie. „Myślimy o pani Kasi, która straciła najbliższych, ale również innych poszkodowanych – rodzinie i sąsiadach. Nie wiemy jeszcze jaka jest skala potrzeb, ale chodzi zapewne o pomoc od opieki psychologicznej po prace budowlane. To kilkanaście osób. W czterech domach obok miejsca katastrofy mieszka bliska rodzina ofiar. Są też sąsiedzi” – mówi pani Sabina i dodała: „W imieniu społeczności miasta Szczyrku dziękujemy za solidarność i wszelkie słowa otuchy” – powiedziała Sabina Bugaj. W Szczyrku w wielu miejscach widoczne są symbole solidarności z ofiarami, na domach wiszą biało-czerwone flagi z kirem, wzdłuż głównej drogi mieszkańcy stawiają znicze o czym informuje portal Beskidzka24.pl.

Do wybuchu, który zniszczył całkowicie trzykondygnacyjny dom w Szczyrku, doszło w środę. Pod gruzami zginęło osiem osób, w tym czworo dzieci. Ofiary były jedną rodziną.

Zobacz także
Wasze komentarze