To się po prostu drugiemu człowiekowi od chrześcijan należy 

2 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Sprawiedliwość i miłosierdzie są często przedstawiane jako dwa przeciwstawne bieguny. Jak ktoś jest sprawiedliwy, to nie jest miłosierny, a jak ktoś jest miłosierny, to się podejrzewa, że nie będzie chciał dochodzić sprawiedliwości. 

To podejrzenie nie omija także Boga. Często jeśli mówimy, że Bóg oceniając ludzkie czyny, kieruje się miłosierdziem, to niektórzy pytają: no dobrze, ale gdzie jest sprawiedliwość? Zastanówmy się razem z Katechizmem Kościoła Katolickiego. 

Sprawiedliwość to oddanie innym tego, co im się słusznie należy (KKK 1807). Ale jak rozpoznać, co się innym od nas należy? Tutaj Katechizm podpowiada nam, że wszystko to, co wynika z godności osoby ludzkiej. Godność ludzka wynika z tego, że człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Stwórcy (KKK 1701) i w związku z tym ma pewne prawa. Najbardziej podstawowe to prawo do życia, do wolności, do szacunku. I właśnie dlatego tym, co się innym od nas należy, jest właśnie to, byśmy dawali im prawo do życia, czy do wolności. Jest oddaniem drugiemu człowiekowi tego, na co zasługuje. 

Pojęcie zasługi bardzo mocno wiąże się ze sprawiedliwością (KKK 2006). Mówimy o tym, że każdy powinien dostać to, na co zasłużył. Jeśli zrobił dobrze, to nagrodę, a jeśli źle, to karę. 

Ale sprawiedliwość to nie ostatnie słowo.  

Kiedy Bóg posłał Jezusa Chrystusa, by dokonał odkupienia człowieka, dał człowiekowi to, na co człowiek nie zasługuje. Każdy jest grzesznikiem. Cały czas popełnia mniejsze lub większe zło, więc logicznie rzecz biorąc, zasługuje na karę. Nawet jeśli zrobi coś dobrego, to dobry czyn nie jest w stanie zniwelować zła. Może je jedynie do pewnego stopnia naprawić. Miłosierdzi Boga polega na tym, że daje On człowiekowi zbawianie, godność dziecka Bożego, przebaczenie, pomimo że człowiek nie jest w stanie sobie na to zasłużyć. Zresztą Bóg wcale tego nie chce, bo Jego miłosierdzie wynika z miłości. Bóg chce być zupełnie darmowym, bezinteresownym darem dla każdego z nas. Miłosierdzie wynika więc z „nadmiaru” miłości. 

Chrześcijanin chce naśladować Boga w tym, jak On traktuje innych. Chce być „przedłużeniem rąk Boga”, chce dawać innym to dobro, które Bóg przygotował. Chce dawać innym miłosierdzie, które Bóg ma dla każdego człowieka.  

To oczywiście nie oznacza, że jeśli człowiek zrobi coś złego, to miłosierdzie uniemożliwia dochodzenie sprawiedliwości. Jeśli zaistniało zło, to muszą być poniesione konsekwencje. Z miłosierdzia będzie wynikała na przykład decyzja o przebaczeniu komuś kto na to, po ludzku patrząc, nie zasługuje. Z miłosierdzia będzie wynikało oddanie komuś swojego czasu, pieniędzy, umiejętności, chociaż niczym nam się nie przysłużył i prawdopodobnie tego nigdy nie zrobi. 

Możemy więc zaryzykować stwierdzenie, że skoro jesteśmy chrześcijanami, to innym należy się od nas nie tylko sprawiedliwość, ale i miłosierdzie.

To się po prostu drugiemu człowiekowi od chrześcijan należy 
Oceń ten artykuł

Zobacz także
Wasze komentarze