Tomasz Szyszka SVD: Franciszek łamie schematy

5 min. zajmie Ci przeczytanie tego artykułu.

Pięć lat pontyfikatu Franciszka podsuwa nam wszystkim wiele refleksji i przemyśleń. Z ojcem Tomaszem Szyszką SVD, prezesem Stowarzyszenia Misjologów Polskich, a także adiunktem na Wydziale Teologicznym UKSW w Warszawie, o papieżu Franciszku rozmawia Zofia Kędziora. 

Mija 5 lat pontyfikatu papieża Franciszka. Zwolennicy nazywają go prorokiem, a przeciwnicy heretykiem. Dlaczego Franciszek wzbudza tyle kontrowersji? 

– W Starym Testamencie prorocy niemal zawsze byli kontestowani, bardzo głośno wyśmiewani i krytykowani – zwłaszcza wtedy, kiedy zabierali głos w imieniu Boga (czyli prorokowali) w sprawach z pogranicza tradycji, konieczności nawrócenia się czy większego oddania się Bogu. Nasz Mistrz, Jezus z Nazaretu, mówiąc bardzo kolokwialnie „też wszystkim nie dogodził”. Był wielokrotnie posądzany o podważanie tradycji oraz Prawa Mojżeszowego.  

Papież Franciszek jest w swoim nauczaniu bardzo szczery i intuicyjnie przekracza utarte schematy i granice, wystawiając się na „odstrzał” swoich zagorzałych krytyków. Problem z wizerunkiem Franciszka polega na tym, że papież nie robi niczego na siłę, nie udaje, jest autentyczny i nie stara się za pomocą sztuczek z zakresu PR zbudować swojego wizerunku. Wydaje się, że nie przywiązuje większej wagi chociażby do poprawnej formy noszenia stroju papieskiego i adekwatnego zachowania (cokolwiek miałoby to znaczyć), ale zawsze podczas sprawowania liturgii, czy też podczas spotkań z ludźmi, zwłaszcza chorymi i ubogimi, dziećmi i młodzieżą jest pogodnie skupiony i autentycznie zaangażowany. Tym samym niejako promuje „kulturę spotkania”, o której wielokrotnie wspomina. 

Fot. AP/LAPRESSE

Dlatego jego styl przemawiania i zachowania znajduje u bardzo wielu ludzi na świecie zrozumienie i szacunek i jest odbierany jako wiarygodne świadectwo. Franciszek jest człowiekiem głębokiej wiary i modlitwy. Jego codzienne kazania, wynikające z osobistej medytacji, z pewnością nie są „teologicznymi fajerwerkami”, ale prostą i zrozumiałą dla przeciętego zjadacza chleba wykładnią prawd wiary. Franciszek bardzo często porusza np. temat grzechu (odejścia od Boga), a zarazem konieczność nawrócenia (zwrócenia się ku Bogu) oraz większego utożsamiania się z Kościołem i zaangażowania się z woli Boga w sprawy świata. Właśnie te zagadnienia wywołują tak bardzo wielkie niezadowolenie, oburzenie i niechęć. 

Ciekawe, dlaczego.  

Komentarze w stylu: „można to było powiedzieć inaczej”, wskazują na fakt, że ktoś poczuł się dogłębnie dotknięty, być może została zraniona jego duma. Łatwiej w takiej sytuacji krzyczeć, oskarżać i krytykować niż spróbować spojrzeć na istotę zagadnienia poruszanego przez papieża. Dlatego wydaje się, że Franciszka należałoby postrzegać w kategoriach proroka, który zostanie doceniony dopiero po latach, kiedy z perspektywy spojrzymy na jego dokonania. W tym sensie jest on również „prowokatorem” w istotnych sprawach Boga i Kościoła względem współczesnych chrześcijan (np. temat fałszywych bogów i adorowania współczesnych bożków), aczkolwiek nie chodzi w tym wypadku o prowokowanie dla wywołania taniej sensacji, ale o wstrząśnięcie słuchaczem czy też adwersarzem, aby zmusić go do dojrzałej i rzetelnej refleksji.  

Właśnie pięć lat temu wybrany został papież spoza Europy, z Ameryki Południowej, pierwszy raz od czasów papieża Grzegorza III. Kościół w Argentynie różni się od tego europejskiego.  

– Kościół latynoamerykański (w tym Kościół argentyński) od ponad pięciu wieków jest częścią Kościoła Powszechnego, czyli wyznaje tę samą wiarę, sprawuje te same sakramenty itd. Jego odmienność dotyczy wypracowanych w ciągu wieków tradycji i form praktykowania (przeżywania) wiary. Współczesny Kościół w Ameryce Łacińskiej jest zaangażowany nie tylko na polu ewangelizacji, ale też szeroko pojmowanej promocji ludzkiej. Od kilku zresztą dekad oficjalne dokumenty tego Kościoła podkreślają, że aktywny udział w głoszeniu Ewangelii oraz kreatywne zaangażowanie w zakresie pomocy potrzebującym to jakby dwie szyny tych samych torów. Kościół, aby być wierny swojej tożsamości i misji, musi poszukiwać ciągle nowych form realizacji tychże zadań. Bardzo mocno zostało to podkreślone w dokumencie CELAM z Aparecidy oraz w programie duszpasterskim „Misja kontynentalna”, zainaugurowanym właśnie w Aparecidzie. Zapoznanie się z tym dokumentem (wydanym po polsku) może być pomocne w zrozumieniu nauczania Franciszka i punktów ciężkości, jakie wyznaczył dla swojego pontyfikatu: ubóstwo, ubodzy; konieczność pójścia na peryferie itd.  

Fot. EPA/ABIR ABDULLAH

Problemem kościoła w Argentynie przez bardzo długi czas był brak dostatecznej liczby kapłanów, aby zapewnić stałą opiekę duszpasterską na tak olbrzymiej powierzchni. Życie religijne koncentrowało się w wielkich miastach, zaś interior był zupełnie zaniedbany. Podobna sytuacja dotyczy obecnie ubogich dzielnic wielkich miast. Obecność duszpasterska w slumsach jest bardzo ograniczona, a pytanie dotyczy tego, czy dziesiątki i setki tysięcy mieszkających tam osób są ludźmi gorszego sortu i mają być wykluczeni z głoszenia Ewangelii itd.? W myśl zasady, że bogaty zawsze sobie da radę, Franciszek skierował swoją uwagę ku wykluczonym oraz  ludziom żyjącym na marginesie społeczeństwa i nie mającym żywego kontaktu z Dobrą Nowiną.  

Jaką lekcje daje nam przez to Franciszek? 

Doświadczeniem Franciszka wyniesionym z Argentyny jest problem zeświecczenia i obojętności religijnej, wyrażonej w powiedzeniu „claro, que somos creyentes” (jasne, że jesteśmy wierzącymi). Ludzie mają bowiem (jeszcze) świadomość wiary w Boga i przynależności do Kościoła, ale ich praktyki religijne i zaangażowanie są bardzo słabe. Franciszkowa mariologia jest bardzo mocno osadzona w religijnej tradycji latynoamerykańskiej, znanej z bogatych i zróżnicowanych form pobożności ludowej.  

Wydaje się zatem, że Franciszek jest odważnym kontynuatorem czy też cichym, ale śmiałym realizatorem nauczania swoich poprzedników na Stolicy Apostolskiej oraz tradycji teologicznej wypracowanej na kontynencie latynoamerykańskim. O naturze misyjnej Kościoła mówi się i pisze od pół wieku, czyli od Soboru Watykańskiego II. Temat ten został poruszony w bardzo licznych dokumentach kościelnych i kolejnych papieży. W ciągu 50 lat wypracowano wiele nowych schematów teologicznych odpowiadających naturze misyjnej współczesnego Kościoła (nowa ewangelizacja, reewangelizacja). Do tej tak istotnej kwestii odniósł się również Franciszek w dokumencie „Evangelii gaudium”, zaś w sposób bardziej prosty i bezpośredni, kiedy powiedział młodzieży: „róbcie raba”’ albo „wstańcie z wygodnej kanapy”. W wymiarze misyjności Kościoła trudno doszukać się w nauczaniu i przepowiadaniu Franciszka braku wrażliwości względem Tradycji i współczesnych wyzwań. Jest ono tak wielkie i silne, że na przykład kwestia „duszpasterskiego nawrócenia” dla wielu może się wydawać sporą przesadą. Przesadą jednak nie jest, ponieważ – jak mówi Franciszek – chrześcijanie otrzymali od Boga w darze Dobrą Nowinę, a to zobowiązuje nas do tego, aby ten dar z wdzięcznością przyjąć i z radością (entuzjazmem) dzielić się nim z innymi (Evangelii gaudium). 

Tomasz Szyszka SVD: Franciszek łamie schematy
6 (100%) 4 ocen.

Zobacz także
Wasze komentarze