fot. PAP/Grzegorz Momot
Troska o życie, troska o środowisko – człowiek jako stróż stworzenia w nauczaniu św. Jana Pawła II
W obliczu wyzwań związanych z degradacją środowiska naturalnego, Jan Paweł II wskazywał, że problem tkwi w błędzie antropologicznym: utracie zdolności człowieka do uznawania granic i traktowaniu świata jako przedmiotu nieograniczonej instrumentalizacji. Ta sama logika, która prowadzi do eksploatacji przyrody, odnosi się do obrony życia ludzkiego.
Papieska koncepcja ekologii ludzkiej wzywa do moralnego uporządkowania obecności człowieka, redefiniując jego rolę z „bezwzględnego eksploatatora” na „rozumnego i szlachetnego pana” oraz odpowiedzialnego stróża stworzenia.
„To, co najbardziej zagraża stworzeniu i człowiekowi, to brak poszanowania dla praw natury i zanik poczucia wartości życia” – Jan Paweł II, homilia w Zamościu, 12 czerwca 1999 r.
Zielony konserwatyzm, odczytując tę diagnozę, nie proponuje prostego powrotu do wcześniejszych form życia ani programu o charakterze technicznym. Wskazuje raczej na potrzebę odzyskania doświadczenia świata jako rzeczywistości uprzedniej wobec ludzkiego działania, która wyznacza jego sens i granice. Oznacza to konieczność ponownego przemyślenia relacji człowieka do stworzenia w kategoriach odpowiedzialności, a nie dominacji. Odpowiedzialność ta nie wynika przy tym z zewnętrznego nakazu ani z lęku przed konsekwencjami działań, lecz z samej struktury ludzkiej wolności, która, aby pozostać wolnością, musi odnosić się do prawdy, a nie do własnej arbitralności. Tylko wówczas jest zdolna rozpoznawać dobro i podejmować decyzje, które nie niszczą rzeczywistości, lecz wpisują się w jej wewnętrzny ład.

Gdy Jan Paweł II w „Centesimus annus” pisał, że człowiek, odkrywając swoją zdolność przekształcania świata przez pracę, zapomina niekiedy, iż dokonuje się ona zawsze na gruncie „pierwotnego daru rzeczy”, wskazywał nie tylko na ekonomiczny lub cywilizacyjny problem nowoczesności, ale na głębszą deformację duchową, w której posiadanie zaczyna wypierać kontemplację, użytkowanie zastępuje wdzięczność, a ekspansja staje się ważniejsza niż zamieszkiwanie świata w sposób godny człowieka. To właśnie dlatego pytanie ekologiczne nie jest w jego myśli pytaniem o samą naturę, lecz o kulturę, która kształtuje człowieka zdolnego albo niezdolnego do uznania, że nie wszystko, co możliwe, jest moralnie dopuszczalne, że nie wszystko, co da się przekształcić, powinno zostać przekształcone, i że nie wszystko, co można wykorzystać, zostało dane po to, by to uczynić.
„Człowiek, opanowany pragnieniem posiadania i używania, bardziej aniżeli bycia i wzrastania, zużywa w nadmiarze i w sposób nieuporządkowany zasoby ziemi i samego życia” – Jan Paweł II, „Centesimus annus”.
Z tej perspektywy istotne okazuje się nie tyle samo pytanie o stan środowiska, ile o sposób, w jaki człowiek jest w nim obecny. To właśnie forma tej obecności przesądza o tym, czy przyroda staje się przestrzenią współdziałania, czy też zostaje zredukowana do roli materiału poddanego użyciu. Tymczasem właśnie tutaj kryje się zasadnicza myśl, z której wyrasta konserwatywne myślenie ekologiczne: środowisko naturalne nie zostaje zniszczone najpierw przez maszyny, przemysł czy technologie, lecz przez określony typ człowieka, który utracił zdolność samookreślenia w kategoriach odpowiedzialności, a zaczął postrzegać swoją wolność jako prawo do samowystarczalnego ustanawiania sensu. Wówczas również przyroda przestaje być odczytywana jako kosmos, czyli porządek i staje się zbiorem neutralnych materiałów, których wartość zależy wyłącznie od ludzkiej woli.

Jan Paweł II bardzo konsekwentnie przeciwstawia się takiemu ujęciu, ponieważ dostrzega, że to, co uchodzi za emancypację człowieka, bywa w rzeczywistości jego głębokim zubożeniem. Człowiek odłączony od prawdy o stworzeniu nie staje się bowiem bardziej wolny, lecz bardziej bezradny wobec własnych pragnień, bardziej podatny na logikę użycia, bardziej skłonny do traktowania wszystkiego, co go otacza, w tym także własnego ciała, własnej wspólnoty i własnej przyszłości, jako tworzywa dla doraźnych projektów. Właśnie dlatego tak istotne jest odczytanie papieskiej myśli nie w kluczu sentymentalnej troski o naturę, lecz w kluczu ładu, którego centrum stanowi osoba. Osoba nie jest tutaj rywalem przyrody ani konkurentem stworzenia, ale tym, kto ma je przyjąć i rozwijać zgodnie z jego sensem. To rozróżnienie ma ogromne znaczenie, ponieważ pozwala uniknąć dwóch błędów, które nieustannie powracają we współczesnej debacie: z jednej strony błędu prometeizmu, który absolutyzuje człowieka i czyni z niego arbitralnego dysponenta świata, z drugiej zaś błędu antyhumanizmu, który czyni z człowieka intruza we własnym domu i każe mu odkupywać swoją obecność przez samoograniczenie pozbawione pozytywnej wizji dobra. Jan Paweł II nie idzie żadną z tych dróg. Jego odpowiedź jest bardziej wymagająca, ponieważ nie polega ani na cofnięciu człowieka, ani na jego detronizacji, ale na moralnym i duchowym uporządkowaniu jego obecności w świecie.
„Stwórca chciał, aby człowiek obcował z przyrodą jako jej rozumny i szlachetny pan i stróż, a nie jako bezwzględny eksploatator” – Jan Paweł II, „Redemptor hominis”.
Szczególna siła tej papieskiej diagnozy ujawnia się wtedy, gdy spojrzy się na nią przez pryzmat Evangelium vitae, ponieważ dopiero tam widać w pełni, że kwestia środowiskowa nie jest osobnym wycinkiem kryzysu nowoczesnej kultury, ale przejawem tej samej logiki, która uderza również w samo życie ludzkie, zwłaszcza tam, gdzie jest ono najsłabsze, najbardziej zależne i pozbawione głosu. Jan Paweł II nie traktuje obrony życia jako jednej z wielu spraw moralnych, ale jako probierz całej cywilizacji, gdyż sposób, w jaki społeczeństwo odnosi się do życia bezbronnego, mówi najwięcej o tym, czy uznaje istnienie dóbr nienegocjowalnych, czy też podporządkowuje wszystko kryterium siły, użyteczności i subiektywnego wyboru. W tym sensie „kultura śmierci”, o której pisze papież, nie oznacza wyłącznie akceptacji aborcji czy eutanazji, lecz głębszą dyspozycję duchową, w której wartość bytów i relacji przestaje wynikać z ich wewnętrznej godności, a zaczyna być nadawana przez zewnętrzną kalkulację korzyści. Jeśli spojrzeć na współczesny stosunek do przyrody w świetle tej diagnozy, widać wyraźnie, że podobny sposób wartościowania przenosi się również na świat naturalny. Papieska myśl idzie głębiej, ponieważ pokazuje, że źródłem obu deformacji jest ten sam nawyk moralny: utrata zdolności do uznania rzeczywistości za coś, co posiada własny sens niezależny od naszej woli. Dlatego nie da się zbudować trwałej ekologii na fundamencie cywilizacji, która nie potrafi uzasadnić świętości życia ludzkiego, tak jak nie da się skutecznie bronić życia w kulturze, która całą rzeczywistość postrzega jako materiał do zarządzania. Jan Paweł II mówi wyraźnie, że Ewangelia życia, Ewangelia godności osoby i Ewangelia miłości Boga do człowieka stanowią jedną i niepodzielną Ewangelię, a to oznacza, że nie można rozdzielić tego, co nowoczesna świadomość nauczyła się rozdzielać. Obrona życia, obrona rodziny, obrona więzi międzyludzkich, obrona ładu moralnego i troska o stworzenie nie są w tej optyce szeregiem równoległych postulatów, lecz różnymi wymiarami jednej odpowiedzialności za świat, który został powierzony człowiekowi nie jako własność, ale jako zadanie.

Właśnie dlatego tak wielkie znaczenie ma zawarte w papieskim nauczaniu rozróżnienie między panowaniem a eksploatacją, ponieważ wyznacza ono nie tylko etyczną granicę ludzkiego działania wobec świata, ale także pewien ideał cywilizacyjny, który można uznać za rdzeń zielonego konserwatyzmu. Jan Paweł II przypomina, że człowiek został postawiony wobec stworzenia jako „rozumny i szlachetny pan” oraz „stróż”, a nie jako „bezwzględny eksploatator”. To sformułowanie, często przywoływane jako skrót jego myśli ekologicznej, nabiera pełnego znaczenia dopiero wtedy, gdy odczyta się je nie jako moralny apel o większą ostrożność, ale jako streszczenie całej antropologii, w której godność i ograniczenie pozostają ze sobą nierozdzielne. Człowiek jest panem, ponieważ posiada rozum, wolność i zdolność twórczego działania, ale jest zarazem stróżem, ponieważ nie stoi ponad sensem świata, lecz ma go rozpoznać, uszanować i rozwinąć. Między tymi dwoma określeniami rozciąga się całe napięcie ludzkiej kondycji. Gdy znika pierwszy biegun, rodzi się biocentryczny sentymentalizm, który rozmywa wyjątkowość osoby i nie potrafi uzasadnić jej szczególnej odpowiedzialności. Gdy znika drugi biegun, rodzi się cywilizacja technicznej przemocy, w której człowiek używa swojej przewagi po to, aby podporządkować sobie wszystko bez miary. Papież odrzuca obie skrajności, ponieważ obie wypaczają prawdę o stworzeniu.
„Degradacja środowiska godzi w dobro stworzenia ofiarowane człowiekowi przez Boga-Stwórcę jako nieodzowne dla jego życia i rozwoju. Istnieje powinność należytego korzystania z tego daru w duchu wdzięczności i szacunku” – Jan Paweł II, homilia w Zamościu, 12 czerwca 1999 r.
Papież, wprowadzając pojęcie ekologii ludzkiej, nie proponuje jedynie rozszerzenia zakresu klasycznej ekologii o kwestie społeczne, lecz dokonuje zasadniczego przesunięcia punktu ciężkości, wskazując, że nie istnieje trwała równowaga w relacji człowieka do świata, jeśli wcześniej nie zostanie zachowana równowaga w samym człowieku, w jego relacji do prawdy, do dobra oraz do własnej natury. W tym sensie środowisko naturalne i środowisko ludzkie tworzą jedną rzeczywistość, której nie można rozdzielić bez zniekształcenia jej sensu, ponieważ sposób, w jaki człowiek traktuje przyrodę, jest zawsze odbiciem tego, w jaki sposób traktuje samego siebie oraz innych ludzi. Jeśli relacje społeczne zostają zredukowane do wymiaru funkcjonalnego, jeśli rodzina przestaje być przestrzenią przekazywania życia i wartości, jeśli wolność zostaje utożsamiona z możliwością nieograniczonego wyboru, wówczas również przyroda zostaje podporządkowana tej samej logice użycia, a jej ochrona staje się jedynie kwestią zarządzania zasobami, a nie wyrazem głębszego szacunku wobec stworzenia. Jan Paweł II dostrzega, że nie można skutecznie przeciwstawiać się niszczeniu środowiska naturalnego, jeśli jednocześnie akceptuje się procesy prowadzące do niszczenia środowiska ludzkiego, ponieważ oba te zjawiska mają wspólne źródło w błędnym rozumieniu wolności, która przestaje być ukierunkowana na prawdę i dobro, a zaczyna być postrzegana jako samowystarczalna siła kształtująca rzeczywistość według własnych potrzeb.

Jeżeli jednak diagnoza zawarta w „Centesimus annus” ukazuje strukturalny związek między kondycją moralną człowieka a stanem środowiska, to dopiero Evangelium vitae pozwala uchwycić dramatyczną głębię tego związku, odsłaniając, że u jego podstaw znajduje się nie tylko błąd poznawczy czy kulturowy, lecz także głęboka przemiana etyczna, którą Jan Paweł II określa mianem „kultury śmierci”, a która polega na stopniowym zaniku wrażliwości na wartość życia jako takiego. Papież wskazuje, że w świecie, w którym życie przestaje być postrzegane jako dar, a zaczyna być traktowane jako rzeczywistość zależna od decyzji człowieka, pojawia się nowa forma przemocy, która nie przybiera już jedynie postaci jawnego niszczenia, lecz działa subtelniej, poprzez zmianę języka, redefinicję pojęć i przesunięcie granic moralnych, co prowadzi do sytuacji, w której to, co wcześniej było uznawane za niedopuszczalne, zaczyna być postrzegane jako wyraz postępu lub wolności. Jan Paweł II wyraźnie podkreśla, że „Ewangelia życia” stanowi fundament wszelkiego ładu społecznego, a jej odrzucenie prowadzi do powstania struktur, które nie są w stanie chronić ani człowieka, ani świata, ponieważ opierają się na zasadzie dominacji, a nie odpowiedzialności. W tym sensie stan środowiska naturalnego nie jest jedynie skutkiem nadmiernej eksploatacji zasobów, lecz przejawem głębszej deformacji kulturowej, w której zanika zdolność uznania czegokolwiek za wartość bezwarunkową. Zielony konserwatyzm podejmując tę intuicję wskazuje, że nie można budować trwałej relacji z przyrodą w świecie, który utracił zdolność ochrony życia ludzkiego, ponieważ oba te wymiary należą do tej samej logiki moralnej, w której człowiek albo uznaje granice swojej władzy, albo je odrzuca, ponosząc konsekwencje tego wyboru w postaci chaosu, który obejmuje zarówno relacje społeczne, jak i środowiskowe. Właśnie dlatego papieska refleksja nad życiem nie może być traktowana jako osobny wątek, lecz jako klucz do zrozumienia całej jego wizji świata, w której troska o stworzenie jest nierozerwalnie związana z troską o człowieka jako osobę, a nie jedynie jako element systemu społecznego czy biologicznego.
Interesującym przykładem może być program „Piękno tej ziemi” realizowany przez Fundację Polska z Natury, który, choć osadzony w konkretnych działaniach lokalnych, wpisuje się w znacznie szerszą logikę myślenia o relacji człowieka do stworzenia, charakterystyczną dla nauczania Jana Pawła II. Nie chodzi tu jednak jedynie o to, że inspiracją dla tej inicjatywy są słowa papieża, lecz o to, że sam sposób jej konstruowania odzwierciedla podstawowe założenia ekologii ludzkiej, polegające na łączeniu troski o środowisko naturalne z troską o wspólnotę, jej tożsamość, więzi i zakorzenienie w określonym miejscu. Program ten nie operuje językiem abstrakcyjnych celów globalnych, lecz koncentruje się na konkretnych przestrzeniach życia, w których człowiek może doświadczyć swojej odpowiedzialności w sposób bezpośredni, poprzez działania takie jak tworzenie terenów zielonych, organizowanie wydarzeń integrujących wspólnotę czy kształtowanie przestrzeni sprzyjających zarówno aktywności, jak i refleksji. W tym sensie stanowi on przykład realizacji zasady, zgodnie z którą troska o stworzenie nie jest zadaniem oderwanym od codzienności, lecz wpisanym w nią w sposób naturalny jako element życia wspólnotowego, które rozumie siebie jako część większego porządku.
„W rodzinie i w szkole nie może zabraknąć wychowania do szacunku dla życia, dla dobra i piękna” – Jan Paweł II, homilia w Zamościu, 12 czerwca 1999 r.
Człowiek nie działa w próżni ani w zamkniętym kręgu własnych potrzeb, lecz zawsze w rzeczywistości, którą otrzymał i którą przekaże dalej, nawet jeśli nie jest tego w pełni świadomy. W tym sensie każda decyzja dotycząca świata, zarówno w wymiarze gospodarczym, społecznym, jak i środowiskowym, posiada wymiar dziedziczny, to znaczy wpływa na kształt rzeczywistości, w której będą żyli inni, a więc wykracza poza logikę indywidualnego wyboru i wpisuje się w szerszy porządek odpowiedzialności. Stan środowiska ujawnia się zatem nie tylko jako problem nadmiernej eksploatacji zasobów, lecz jako symptom głębszej utraty zdolności myślenia w kategoriach trwania, w których świat nie jest jednorazowym zasobem, lecz wspólnym dobrem rozciągniętym w czasie, wymagającym troski nie dlatego, że jest zagrożony, lecz dlatego, że jest powierzony.
„Nikt tak jak pracujący na roli nie może zaświadczyć o tym, że wyjałowiona ziemia nie daje plonów, zaś pielęgnowana z miłością jest szczodrą karmicielką” – Jan Paweł II, homilia w Zamościu, 12 czerwca 1999 r.
Ostateczne znaczenie tej refleksji nie polega na wskazaniu gotowych rozwiązań ani na formułowaniu zamkniętego programu działania, lecz raczej na uporządkowaniu samego sposobu myślenia o relacji człowieka do świata. W świetle nauczania Jana Pawła II pytanie o środowisko nie wyczerpuje się w kwestiach technicznych czy instytucjonalnych, choć i one mają swoje miejsce. Dotyczy ono tego, w jaki sposób człowiek rozumie własną wolność oraz granice wpisane w rzeczywistość, którą zastaje. Uznanie, że rzeczywistość nie wyczerpuje się w ludzkim działaniu, lecz posiada własny porządek, który je poprzedza prowadzi do bardziej powściągliwego działania – takiego, które nie polega na rezygnacji z rozwoju, ale na jego osadzeniu w szerszym porządku sensu. W tej perspektywie troska o stworzenie nie wymaga ani radykalnych deklaracji, ani nadzwyczajnych środków, lecz raczej trwałej dyspozycji: gotowości do zachowania tego, co zostało odziedziczone oraz przekazania tego w stanie nie gorszym tym, którzy przyjdą po nas. Zielony konserwatyzm w nauczaniu Jana Pawła II można więc rozumieć nie jako odrębny projekt, lecz jako konsekwencję takiego właśnie spojrzenia, w którym świat jest mniej przedmiotem zarządzania, a bardziej rzeczywistością, którą należy roztropnie zamieszkiwać, nadając własnemu działaniu właściwą miarę i kierunek.
Bądź na bieżąco z Misyjne.pl!
Obserwuj misyjne.pl w Google News. Dodaj nas do ulubionych, aby nie przegapić najważniejszych treści z kraju i ze świata.
Wybrane dla Ciebie
Czytałeś? Wesprzyj nas!
Działamy także dzięki Waszej pomocy. Wesprzyj działalność ewangelizacyjną naszej redakcji!
| Zobacz także |
| Wasze komentarze |





Wiadomości
Wideo
Modlitwy
Sklep
Kalendarz liturgiczny